27 września 2015

...rozwiązanie zagadki...

...wpadam tylko na chwilę, bo idę polować na big moon, ale chciałem donieść, że wczorajszą zagadkę rozwiązała bezbłędnie Pantera... 

...nie wiem jak ta kobietka to robi, ale zgaduje wszystkie moje zagadki. Oczywiście miała rację, że kozica s pokrovom to właśnie owy rondelek z pokrywką pisany w języku słowackim...

...kozica...
...i pokrova...

...Panterko jesteśmy bardzo szczęśliwi. Odziedziczone po dziadkach garnki zaczynają się wykruszać lub przypalają byle mleko czy budynie do mas na ciasta. Inwestycja zwróci się nam z nawiązką...

...jeśli zaś chodzi o cenę to byłą ona spora, jednak myślimy, że lepiej zainwestować raz a porządnie niż co chwile biegać po nowe. Bardzo wsparli nas moi Rodziciele, ale i tak musieliśmy trochę dołożyć...

...czy Tefal jest dobrą firmą? Myślę, że tak. Jeśli kupuje się towar z wyższej półki cenowej można być pewnym, że to nie jest produkt jednorazowego użytku. Widzimy to po patelniach, po dwóch latach zero oznak użytkowania...

26 września 2015

...kozica s pokrovom...

...dobra, bo zabieram się za pisanie jak smok za dziewicę. Jak już wspominałem dopadło nas z Połówką małe święto, o którym było w tym wpisie. Rozpisywać się już nie będę co było celem świętowania i dlaczego bo przecież jakiś się leniwy zrobiłem można sobie kliknąć i sprawdzić, he he he...

...nie przeciągam znów lenistwo się we mnie odezwało i przechodzę do sedna sprawy. Nadmienię tylko, że w pewnym momencie dopadło mnie zwątpienie. Ach ta moja niewyparzona jadaczka żeby palnąć, że dobra żona to po latach sama odchodzi he he he. Już myślałem, że torby mi się pakują i czekają za drzwiami, jednak tylko Połówce się komórka rozładowała. Nie dziwię się, że tak dokładnie oglądała wzór na garnku, widać coś osiołkowi musi odbić się na głowie czy zadku...

...wybraliśmy zestaw garnków Tefal Hero,
dlatego że nie zawierał w zestawie patelni. Patelnie tej firmy już mamy...
...przekonała nas liczba garnków, marka i długość gwarancji (10 lat)...
...zapakowane to wszystko jakby szło na front wyzwolenia...
...pierwsze sprawdzanie...
...po opuchliźnie pod okiem do świąt śladu ma nie być,
tak twierdzi lekarz...
...ja to mam szczęście pierwszy karton za nami i już rondelek...
...leży w dłoni jak ulał, oj będzie lał, ja to wiem...
...wzór piękny i bardzo twarzowy,
mogę zaręczyć...
...jak już mówiłem, zapakowane to wszystko jakby na front szło...
...nam ze szwagrem bardzo podoba się ta miarka,
wreszcie będziemy wiedzieć ile wody a ile spirytusiku wlać
aby powstało paliwo rakietowe...
...oczywiście nie mogło zabraknąć głównego testera,
Rico od razu wskazał garnek, w którym ma być gotowane
miąsko dla niego...
...oto nasza nowa piątka w całej okazałości...
...a tak to prezentuje producent...
...a teraz zagadka...
Proszę powiedzieć gdzie znajduje się krowa i kozica z tytułu wpisu? Obejrzycie dokładnie zdjęcia, a rozwiązanie jutro wieczorem. Tym razem nie będę się wyrywał z odpowiedzią...

22 września 2015

...model na wybiegu...

...w telegraficznym skrócie doszły mnie słuchy o małej zawartości Rico w spacerach, tfuuu, w zdjęciach. Szybko spełniam prośby i oto nasz model w całej swojej okazałości. Dziś rządzi obraz nie słowo. Zdjęcia są większe - wystarczy na nie kliknąć...


...model jak się patrzy, Vistulę by mógł reklamować...

21 września 2015

...spacery z Rico...

...wspominałem, żaliłem się, kiedyś Panterze i GosiAnce, że nie mam gdzie z psem wychodzić na długie spacery. Z jednej strony tony śmieci-jedzenia jakie wyrzucają ludzie, z drugiej pędzące auta, które nie zważają na nic i nikogo...

...ostatnio Rico dał się w końcu przekonać i chodzić w drugą stronę jeziora. Nie pamiętam już czy wam opowiadałem, ale na samym początku jego pobytu u nas, w okolicach muzeum, zaatakowała go dzika kotka i od tego czasu Rico nie uznawał tej trasy. Dobre było tylko to, że z jednej strony dał się prowadzić a z drugiej ani myślał iść. Zapierał się i uciekał. Aby wymazać z jego pamięci owo zdarzenie dość często chodziliśmy z nim tą trasą w drodze powrotnej od teściów...

...jednak w końcu udało się i już bez smyczy psiuta szaleje na całej trasie a jest co chodzić bo prawie cztery kilometry...

...trasę wyznaczył Endomondo...

...zebrało się tego kilka wyjść i zdjęć sporo. Zatem kto ma siły i chęci niech czyta. Acha zdjęcia można powiększyć klikając na nie...

...12 września...
...pierwszy wypad, kawałkiem jezioro i trasa 25 kierunek Konin-Bydgoszcz. W skrócie nigdy więcej tedy nie pójdziemy, hałas, pęd samochodów, masakra

...Rico na smyczy, bo ruch jak na autostradzie,
W sumie żadna przyjemność dla psa z takiego spaceru...

...13 września...
...już wspólnie z Połówką spacer brzegiem jeziora Gosałwskiego. Niestety gapa jestem i nie włączyłem GPS w komórce więc jeszcze nie wiemy ile kilometrów za nami...

...Połówka z przodu, a Rico już coś niucha.
Parę metrów dalej miał spotkanie z dziką kotką...
...pierwszy z miliona zachód słońca...
...szczęśliwy Rico...
,,,i kolejne zdjęcie z zachodem w tle...
...kolejny niuchacz...
...i z saksofonem na wierzchu...

...17 września...
...kolejna wyprawa. GPS działa, tylko gapa nie wyłączyłem auto-pauzy w endomondo i wyszło jakieś śmieszne 1,8 km. Rico biega a ja foce z komórki...

...jest i Rico bo coś czuję, że będzie foch o małą ilość małpiszona...

...18-19 września...
...krótki wypad nad jezioro, Rico ma muchy w nosie i spacer też...


...20 września...
...wreszcie sukces, endomondo działa i pokazuje trasę...

...gdzieś rybkę czuję...

...A TERAZ ZAGADKA...
...podczas wędrówki natknęliśmy się na takie coś. Zgadnijcie co to?