29 czerwca 2015

...Zakopane cz.1. Przyjazd...

...już od dawna twierdziłem, że każda sprawa musi nabrać mocy sprawczej*, zatem dzisiaj rozpoczynam cykl spotkań z Zakopanem, na który jak mniemam czekacie z niecierpliwością. Oczywiście minął już tydzień od powrotu i wpisy mogą się tasować z bieżącymi - a tych też jest już kilka...

...dzisiaj będzie zajawka Zakopanego, misz-masz tego wszystkiego czym urzekają góry...

...a wyznaczył Google...

...droga, może pominę ten etap, przeszło siedem godzin za kółkiem. Napomknę tylko, że osoby jadące od Łodzi czy Częstochowy w stronę Krakowa, trasą A1-E75, lepiej żeby kierowały się na A4  (Katowice) niż na drogę krajową 94 (Kraków). W piątek trasa 94 to jedna wielka masakra, ruch wielki, korki, a nie daj wypadek. Zakopianka jak to Zakopianka na dwupasmówce się jedzie, na przewężeniu się wlecze i to niemiłosiernie...

...ale co tam. Kiedy już pokonamy wszystkie zrządzenia losu: korki, wypadki, mgłę i tysiąc innych opcji, kiedy zajedziemy przed Domek Drwala to mija zmęczenie i nawet padający deszcz nie jest w stanie zepsuć nam humoru... 

...widok z Krzeptówek...
...wszędzie zdobione drewno...
...i barany...
...kolejny widok z Krzeptówek...
...na ul. Kasprusie, w domu w zakopiańskim stylu,
znajduje się przedszkole.
Jednak dom kryje i inne tajemnice... 
...taką tajemnicę...
...po ośmiu latach potok nadal płynie...
...jednak teraz już widać wyniki tamtego,
przeszło ośmioletniego, rycia...
...hale na Gubałówce - widok z Krupówek...
...widok na Giewont z ul. Kasprusie,
ten widok będzie nam towarzyszył podczas całego pobytu...
...pierwszy spacer ul. Kasprusie w kierunku trasy na Giewont...
...i te latarnie...

* autora dopadł wstręt do komputera w związku z maratonem (zajobem) w pracy...