24 czerwca 2015

...powróciliśmy a o pisaniu...

...ani widu, ani słychu...

...dopadł mnie jakiś leniwiec pospolitus, do niczego zebrać się nie mogę. Wszystko leży i czeka na nabranie mocy sprawczej. Zatem wszystko leży, ja leżę, za to w pracy zapiernicz na dwa gwizdki. Dwa dni mnie nie było, dwa dni, a roboty jak we wrześniu.  Naiwny myślałem, że jak koniec roku szkolnego to sobie spokojnie hyc myc i już. Widać się kurna nie da, do szanownego urlopu ręce składać i modlić się żeby raczył przyjść... 

...zanim zdam relację z wyjazdu, bo będzie tylko się uprawomocnia, to chciałbym tak przerywnikiem wspomnieć jeszcze o...no właśnie...o Rico...ale nie o nim...tylko o wiadomości...jaką napisałem...do właścicielki mamy Rico...

...sprawa ta już mi od dawna chodziła po głowie i zejść nie raczyła. Pieska jak wszystkim wiadomo dostaliśmy pod koniec marca [klik], kontakt z właścicielką mamy Rico mieliśmy tylko telefoniczny i jeden raz mejlowy. Pieska wręczała nam matka właścicielki całej tej ferajny (mama właścicielki mamy Rico - boszzz, ale mieszam, ktoś to jeszcze ogarnia) bo ktoś za bardzo przeżywał rozstanie i nie chciał być podczas wydawania psiutków...

...zatem jaśniej bo zaraz sam się pogubię...odebraliśmy Rico i kontakt się urwał. Jedyne co nas łączyło to książeczka od weta. Zaraz pierwszego dnia wysłałem emememsy (MMS) z foto do właścicielki mamy Rico i koniec...

...jednak mnie gnębiła ta cała sprawa, czułem, że nie zamknęliśmy do końca adopcji, bo jak tak można wejść, wziąć szczeniaka i nie dawać znaku życia komuś kto pieski, całą siódemkę, wychował własnoręcznie. Gdybałem, dumałem i w końcu eureka jest przecież ten mejl w wysłanych, a jak jest w wysłanych to jest i adres odbiorcy...chwila grzebania...i już piszę i załączam foty naszego modela...
W marcu zostaliśmy szczęśliwymi właścicielami pieska od Pani. Maluch szybko się u nas zaaklimatyzował i otrzymał imię Rico. Do weta jeździmy do Goliny - wspaniały człowiek. Piesek jest mądry i bardzo cwany. Czasami uparciuch, ale przytulacha cały czas.
Pozdrawiam i to kilka fotek malucha.
 ...na odpowiedź nie musiałem czekać długo, a ja w końcu poczułem, że jest tak jak powinno być...dobrze...
Witam serdecznie :) bardzo się cieszymy że piesek dostał się do wspaniałej rodziny która należycie się nim opiekuję :) jest śliczny i widę że bardzo podobny do mamy. Również pozdrawiam i niech się zdrowo chowa i daje pełno radości :)
PS. ...wczoraj ważyliśmy naszą przylepę - całe siedem-i-pół kilograma...