15 czerwca 2015

...leniwe odliczanie...

...oesu (ach te zapożyczenia he he he), dopadło mnie lenistwo i stan błogiego nic nie robienia. Znaczy się nie tak dokładnie, że leżę z czterema literami i nic nie robię. To tylko moja łepetyna przeszła w tryb low battery...

...zatem miniony weekend można zaliczyć do spokojnych, leniwych, wręcz sielankowych. Nie powiem pracy nie ubyło, jak to w weekend, ale z większym spokojem człowiek podszedł do tego co ma do zrobienia...

...pobudka już koło godziny 5:30 bo maupa jedna zwana Rico zabrała się do porannej toalety mlaszcząc jęzorem do tego stopnia, że zagłuszała z lekka F-16 lecące na Powidz lub copter pana od Polsatu co sobie raczył pobliską kopalnię i łelektrownię zakupić, hej. Zatem Rico będąc w swoim porannym żywiole w misce miał to, że inni jeszcze by chętnie, do ósmej, pochrapali. Nagrodę otrzymała psina wielką - poranny spacer - leniwiec jeden chodzić mu się nie chce...

...odwiedziny na bazarku, zakupy też jakoś bez pośpiechu. Obiad również, sprzątanie też (łazienkę ogarnąć i sprzątanie piszę, he he he). Po południu wpadliśmy między rabaty i godzinka wystarczyła na dopieszczenie tego, czego tydzień temu nie udało się zrobić. Bez pośpiechu, bez nerwówki. Nirwana...

...ogórki...
...cukinia... 
...papryka...
...żółte pomidorki jeszcze zielone... 
...i cała plantacja...
 
...kalarepa...
 

...niedziela również spokojna. Kiedy patrzyłem na zegar to nie mogłem się nadziwić, że dopiero ta godzina. Czas zwolnił...w końcu...

...od dzisiaj zaczęło się małe odliczanie do godziny W-jak wyjazd i Z-jak... he he he. Wyjaśni się później. Początki szykowania i pakowania  przed nami, trasa już przepatrzona, dżipies również, obiekty do zwiedzania wyniuchane. Szykuje się ciekawy weekend...

PS. ...Rico zostaje z Rodzicielami. Jest jeszcze za mały na tak długą trasę...