30 czerwca 2015

...widokówki - Polska cz.2 - dar od Gohyy...

...podczas prezentacji widokówek z Wysowy i Krynicy Zdroju [klik] padło pytanie... A czy miałby Pan chrapkę na kartkę z Gorzowa?;) Autorką owego pytania była, nasza, blogowa koleżanka Gohaa, która jest autorka dwóch blogów [Świat według Gohyy] i [Gohaa w czytelni]. Chrapkę na kartę miałem jak nie wiem co...o jak na kilo podwawelskiej... i po wymianie mejli dotarła do mnie w tamtym tygodniu koperta z takimi oto widokami...


...bardzo dziękuję za przepiękne kartki. W pierwszej kolejności urzekł mnie most za dnia i oświetlony nocą. Gosia (Gohaa) chyba czytała mi w myślach, bo od dłuższego czasu chodzę i gdybam aby na blogu powstała zakładka wyślij kartkę do 3xelka. A Wy co o tym sądzicie???

29 czerwca 2015

...Zakopane cz.1. Przyjazd...

...już od dawna twierdziłem, że każda sprawa musi nabrać mocy sprawczej*, zatem dzisiaj rozpoczynam cykl spotkań z Zakopanem, na który jak mniemam czekacie z niecierpliwością. Oczywiście minął już tydzień od powrotu i wpisy mogą się tasować z bieżącymi - a tych też jest już kilka...

...dzisiaj będzie zajawka Zakopanego, misz-masz tego wszystkiego czym urzekają góry...

...a wyznaczył Google...

...droga, może pominę ten etap, przeszło siedem godzin za kółkiem. Napomknę tylko, że osoby jadące od Łodzi czy Częstochowy w stronę Krakowa, trasą A1-E75, lepiej żeby kierowały się na A4  (Katowice) niż na drogę krajową 94 (Kraków). W piątek trasa 94 to jedna wielka masakra, ruch wielki, korki, a nie daj wypadek. Zakopianka jak to Zakopianka na dwupasmówce się jedzie, na przewężeniu się wlecze i to niemiłosiernie...

...ale co tam. Kiedy już pokonamy wszystkie zrządzenia losu: korki, wypadki, mgłę i tysiąc innych opcji, kiedy zajedziemy przed Domek Drwala to mija zmęczenie i nawet padający deszcz nie jest w stanie zepsuć nam humoru... 

...widok z Krzeptówek...
...wszędzie zdobione drewno...
...i barany...
...kolejny widok z Krzeptówek...
...na ul. Kasprusie, w domu w zakopiańskim stylu,
znajduje się przedszkole.
Jednak dom kryje i inne tajemnice... 
...taką tajemnicę...
...po ośmiu latach potok nadal płynie...
...jednak teraz już widać wyniki tamtego,
przeszło ośmioletniego, rycia...
...hale na Gubałówce - widok z Krupówek...
...widok na Giewont z ul. Kasprusie,
ten widok będzie nam towarzyszył podczas całego pobytu...
...pierwszy spacer ul. Kasprusie w kierunku trasy na Giewont...
...i te latarnie...

* autora dopadł wstręt do komputera w związku z maratonem (zajobem) w pracy...

24 czerwca 2015

...powróciliśmy a o pisaniu...

...ani widu, ani słychu...

...dopadł mnie jakiś leniwiec pospolitus, do niczego zebrać się nie mogę. Wszystko leży i czeka na nabranie mocy sprawczej. Zatem wszystko leży, ja leżę, za to w pracy zapiernicz na dwa gwizdki. Dwa dni mnie nie było, dwa dni, a roboty jak we wrześniu.  Naiwny myślałem, że jak koniec roku szkolnego to sobie spokojnie hyc myc i już. Widać się kurna nie da, do szanownego urlopu ręce składać i modlić się żeby raczył przyjść... 

...zanim zdam relację z wyjazdu, bo będzie tylko się uprawomocnia, to chciałbym tak przerywnikiem wspomnieć jeszcze o...no właśnie...o Rico...ale nie o nim...tylko o wiadomości...jaką napisałem...do właścicielki mamy Rico...

...sprawa ta już mi od dawna chodziła po głowie i zejść nie raczyła. Pieska jak wszystkim wiadomo dostaliśmy pod koniec marca [klik], kontakt z właścicielką mamy Rico mieliśmy tylko telefoniczny i jeden raz mejlowy. Pieska wręczała nam matka właścicielki całej tej ferajny (mama właścicielki mamy Rico - boszzz, ale mieszam, ktoś to jeszcze ogarnia) bo ktoś za bardzo przeżywał rozstanie i nie chciał być podczas wydawania psiutków...

...zatem jaśniej bo zaraz sam się pogubię...odebraliśmy Rico i kontakt się urwał. Jedyne co nas łączyło to książeczka od weta. Zaraz pierwszego dnia wysłałem emememsy (MMS) z foto do właścicielki mamy Rico i koniec...

...jednak mnie gnębiła ta cała sprawa, czułem, że nie zamknęliśmy do końca adopcji, bo jak tak można wejść, wziąć szczeniaka i nie dawać znaku życia komuś kto pieski, całą siódemkę, wychował własnoręcznie. Gdybałem, dumałem i w końcu eureka jest przecież ten mejl w wysłanych, a jak jest w wysłanych to jest i adres odbiorcy...chwila grzebania...i już piszę i załączam foty naszego modela...
W marcu zostaliśmy szczęśliwymi właścicielami pieska od Pani. Maluch szybko się u nas zaaklimatyzował i otrzymał imię Rico. Do weta jeździmy do Goliny - wspaniały człowiek. Piesek jest mądry i bardzo cwany. Czasami uparciuch, ale przytulacha cały czas.
Pozdrawiam i to kilka fotek malucha.
 ...na odpowiedź nie musiałem czekać długo, a ja w końcu poczułem, że jest tak jak powinno być...dobrze...
Witam serdecznie :) bardzo się cieszymy że piesek dostał się do wspaniałej rodziny która należycie się nim opiekuję :) jest śliczny i widę że bardzo podobny do mamy. Również pozdrawiam i niech się zdrowo chowa i daje pełno radości :)
PS. ...wczoraj ważyliśmy naszą przylepę - całe siedem-i-pół kilograma...

18 czerwca 2015

...to już dzisiaj...

...szykujemy się do wyprawy. Pierwszy obóz (Ślesin) osiągnęliśmy o godzinie 14:00. W nocy, trzecia nad ranem, wyruszamy w trasę, w malownicze rejony...

źródło: klik
źródło: klik
źródło: klik
źródło: klik
...Zakopane, przybywamy...

...odezwę się w poniedziałek...

16 czerwca 2015

...miniaturyzacja...

...czyli ciągły trend w zmniejszaniu rozmiaru urządzeń. Taki jest trend i zapotrzebowanie rynku, że wiele urządzeń ma zmieścić się w małej obudowie wielkości pudełka zapałek. Komputery, komórki, mikroprocesory, układy scalone to rozumiem...ale żeby cytryny!!!


*****
...dzisiaj rano dotarła do mnie paczka z zamówionym plecakiem. Mały, wygodny (za absurdalnie niską cenę 10 złotych) będzie nam służył w...a jeszcze troszkę musicie się uzbroić w cierpliwość. Pakowanie wchodzi w pierwszą fazę czyli  co by tu wziąć a co zostawić???

...mały, lekki plecak o pojemności 10 litrów...


15 czerwca 2015

...leniwe odliczanie...

...oesu (ach te zapożyczenia he he he), dopadło mnie lenistwo i stan błogiego nic nie robienia. Znaczy się nie tak dokładnie, że leżę z czterema literami i nic nie robię. To tylko moja łepetyna przeszła w tryb low battery...

...zatem miniony weekend można zaliczyć do spokojnych, leniwych, wręcz sielankowych. Nie powiem pracy nie ubyło, jak to w weekend, ale z większym spokojem człowiek podszedł do tego co ma do zrobienia...

...pobudka już koło godziny 5:30 bo maupa jedna zwana Rico zabrała się do porannej toalety mlaszcząc jęzorem do tego stopnia, że zagłuszała z lekka F-16 lecące na Powidz lub copter pana od Polsatu co sobie raczył pobliską kopalnię i łelektrownię zakupić, hej. Zatem Rico będąc w swoim porannym żywiole w misce miał to, że inni jeszcze by chętnie, do ósmej, pochrapali. Nagrodę otrzymała psina wielką - poranny spacer - leniwiec jeden chodzić mu się nie chce...

...odwiedziny na bazarku, zakupy też jakoś bez pośpiechu. Obiad również, sprzątanie też (łazienkę ogarnąć i sprzątanie piszę, he he he). Po południu wpadliśmy między rabaty i godzinka wystarczyła na dopieszczenie tego, czego tydzień temu nie udało się zrobić. Bez pośpiechu, bez nerwówki. Nirwana...

...ogórki...
...cukinia... 
...papryka...
...żółte pomidorki jeszcze zielone... 
...i cała plantacja...
 
...kalarepa...
 

...niedziela również spokojna. Kiedy patrzyłem na zegar to nie mogłem się nadziwić, że dopiero ta godzina. Czas zwolnił...w końcu...

...od dzisiaj zaczęło się małe odliczanie do godziny W-jak wyjazd i Z-jak... he he he. Wyjaśni się później. Początki szykowania i pakowania  przed nami, trasa już przepatrzona, dżipies również, obiekty do zwiedzania wyniuchane. Szykuje się ciekawy weekend...

PS. ...Rico zostaje z Rodzicielami. Jest jeszcze za mały na tak długą trasę... 

12 czerwca 2015

...wieczorny spacer...

...środowy i czwartkowy wieczór (godzina dwudziesta z groszami) zapodał się spacerem. Rico jak zwykle w domu wykazywał wielkie chęci wyjścia na dwór a kiedy już owe miejsce zaliczył to najlepiej położyłby się i sadełko odkładał. Jako żem maupa wredna na takowy stan nie pozwalam i prośbami, namowami, wymówkami zachęcam osiełka na pokonanie tych kilku metrów. Zazwyczaj wieczorem udajemy się nad jezioro Gosławskie i maszerujemy wykarczowanym wyremontowanym wałem w stronę przelewów i z powrotem parkiem i łąką do domu....

...Tytanik o zachodzie...
...maupa dorwała się do korzenia... 
...owe wyremontowane wały,
szkoda że nie zachowała się jakaś roślinność
 bo w południe to jak na patelni można się smażyć...
...i kolejny zachodzący przerywnik - za to reklam brak... :))
...widać, że maluch ma wsparcie tam u góry.
Weź tu teraz takiemu podskocz...
...najnowszy model odkurzacza - NIUCHACZ 2015...
...Rico w swoim żywiole,
jakby co to mnie tu nie ma, się schowałem...
...rzut na część łąki,
za drzewami jezioro Gosławskie...
...kolejne podejście i kolejny niuchacz...
...a na koniec - zachód inaczej...