18 maja 2015

...a miałem wczoraj...

...napisać, pojawić się i niestety nic z tego nie wyszło. Za to dzisiaj już od paru godzin siedzę z zamiarem napisania czegokolwiek, jednak zebrało się tyle tego, że nie wiem od czego zacząć. Dodatkowo książę Rico postanowił dzisiaj uwolnić swoje pokłady ADHD i pokazać na co go stać. Co pięć minut woła na dwór tylko po to aby z nosem przy ziemi, niczym odkurzacz, niuchać za śmieciami, które wywalają ludzie...

...ludzi też poebało do końca. Kobitka, z bloku obok, wywala na trawnik kości kurczaka i jakieś stare smażone ryby a ja latam i zbieram lub odganiam Rico, który na smyczy rwie się jak w amoku. Niestety nie udało mi się jej przyłapać na gorącym uczynku, kobitki oczywiście, ale widziałem już wcześnie, że zamiast do śmietnika wywala rzeczy przez okno...

...jedną z przyczyn mojego zniknięcia było opracowanie i prowadzenie dla seniorów kursów z podstawy obsługi komputera. Przygotowanie "podręcznika" i prezentacji na spotkania zajęło mi przeszło 150 godzin!!! Masakra!!! Sam podręcznik luz bluz spoko. Przysiadłem i zdziergałem w dwa tygodnie przeszło 60 stron z teorią i ćwiczeniami krok po kroku, za to prezentacje - tu już zadziałała moja  obsesja dopracowania wszystkiego do ostatniego przecinka i dopiero dzisiaj zakończyłem owe dzieła. Nie wiem czemu, ale nigdy nie mogłem zrozumieć ludzi, którzy prowadząc szkolenia materiały-prezentacje mają zrobione na tzw. odpierdol. Rozumiem, że dla nich przedstawiana wiedza jest opanowana do perfekcji, ale nie należy zapominać, że większość ludzi jest wzrokowcami i szybciej do nich dotrze obraz niż słowo pisane. Za mną już dwa spotkania, kolejne dwa przede mną...

...kolejna przyczyna zniknięcia to mój udział w wyborach prezydencki. Nie, nie startuję ani nie prowadzę kampanii któregokolwiek z kandydatów lecz zasiadam w komisji wyborczej. Zebranie, szkolenie i przygotowywanie tego wszystkiego zajmuje trochę czasu. Dodatkowo nie oszukujmy się jest to możliwość zarobienia paru groszy - w tym przypadku symbolicznych, okupionych zarwaniem nocy bo jak nie system to ludzie na szczebelkach wyżej zawalają pracę brakiem organizacji. No właśnie ludzie...aż dziw mnie bierze ile dziadków zgłasza się do tego przedsięwzięcia. Rozumiem, że mamy czasy jakie mamy i każdy grosz się liczy, ale czy nie lepiej dać możliwość zarobienia młodym. Dobra koniec...polityki na blogu nie będzie...

...kolejny pożeracz czasu to ogród. Z jednej strony to dobrze, że pogoda na razie jest jaka jest, nie rozpieszcza, i można wstrzymać się z wysadzaniem flancy do gruntu. Z drugiej jeszcze chwila i na parapecie będę miał paprykowy ogród. O ogrodzie jeszcze napiszę bo ruszamy z dalszą pracą...

...i na koniec wspomnę wam o małej konspirze, którą przeprowadziliśmy na Teściuniu, ale o tym też w kolejnych wpisach...