29 maja 2015

...a to już czwartek, piątek...

...kiedy ja ostatnio zaglądałem na bloga? A w oczach rośnie strach. Znów zatraciłem się w czasie. W sumie to czas przelatuje mi/nam przez palce, ucieka jak woda z durszlaka o oczkach wielkości pięści. Co wieczór kiedy padam na łóżko myślę sobie czy warto?, po co mi to?, czy tak już będzie zawsze?, czy to jeszcze moje życie czy już kogoś innego? kim jestem? Niewolnikiem? Służącym?... 

...od jakiegoś czasu moje/nasze życie to nic więcej jak tylko bieganie, uganianie się za wszystkim i wszystkimi. Sam czuję się jakbym żył życiem innych osób i robił za wszystkich wszystko. Tu idź, tam idź , to zrób, tamto zrób, pamiętaj o tym o tamtym. Dobrze, że w domu mój obowiązek to Rico i sprzątnięcie łazienki. Wqrwia mnie słuchanie komentarzy czy wywodów a byście się wzięli i przyjechali. Qrwa kiedy!!! Kiedy się pytam!!! Wszyscy dookoła planują za mnie/nas moje życie a w sumie to wyręczają się nami we wszystkich pracach. Jak trzeba coś zrobić to chorzy jak nie wiem co , a jak jest możliwość wyjazdu czy zabawy ze znajomymi to cud-miód już zdrowi i tylko miotłę między nogi i by lecieli...

...stwierdzam, że pasję (taką nawet największą) potrafi obrzydzić nikt inny jak człowiek. Drugi człowiek. Weźmy na przykład ogród. Bardzo lubiłem wypad ze szpadlem czy grabiami w czeluście zieleni. Niestety, dzwonienie codziennie i wypytywanie się czy podlane, czy skopane nie wypływa dobrze na moją psyche. A miało być tak pięknie bez wtrącania się. Ech...

...wiem, marudzę, ale kiedy przychodzi wieczór i chciałbym chociaż na pięć minut usiąść do komputera i coś wydziergać, pasuję...

25 maja 2015

...wiosennie, majowo...

opublikowano z datą 19 maja br.
...teraz odkryję Amerykę twierdzeniem, że u mnie również zawitała wiosna oraz króluje najpiękniejszy miesiąc w roku maj. Nie wiem dlaczego, ale uwielbiam ta porę roku, endorfiny szaleją i ba(k)teryjki szybciej się ładują...

...tak właśnie zaczynał się post, do którego zabierałem się od dłuższego czasu, ale jak już wspominałem zagoniony byłem jak struś na prerii. Nic to, maj jeszcze trwa więc i foty są na miejscu... 


21 maja 2015

...wtorkowe popołudnie w ogrodzie...

...a taki pikny front burzowy nam zapowiadali na meteo, a tu proszę ni cholery nie chce padać. Chmurzyło się przez cały dzień (wtorek) aby pod koniec oślepić słońcem. Miało być tak super. My, ogród, sadzenie flancy i podlewanie za darmo. Niestety w życiu nie ma nic za darmo, ba nawet na plaskacza w twarz trzeba zasłużyć. No zobaczcie sami...

...mięta i świeżo zasadzony majeranek...
...papryki i pomidory, częściowo, z parapetowej produkcji...
...cukinia posadzona dwa tygodnie wcześniej...
...widać pas zieleni (po prawo),
który został mi do skopania, w tym roku poszerzamy rabaty...
...powoli wschodzą kolejne uprawy, jednak najszybciej wschodzi chwast...
...odcinek we władaniu Rodziciela...
...rzut na całość rabat, na samym końcu owa zieleń do skopania...
...posadziliśmy kilka krzaczków poziomek,
pierwsze zbiory już są,
kwaśne cholerstwa...
...jagoda kamczadzka puszcza kolejne listki...
...funkie również pięknie odbiły po zimie...
...i kolejne egzemplarze funkii,
te dwie mniejsze przyjęły się na nowym miejscu
i w tym roku wyglądają już lepiej.
Po lewo nowy nabytek
funkia o liściach do 90 cm, się okaże...
...konwalie upajają swoim zapachem...
...nowy nabytek Połówki,
bylina wieloletnia...
...nie mogło zabraknąć gazanii...
...efekty zeszłorocznej akcji Irys...
...i na koniec bzy się rozbzyły...

20 maja 2015

...u weta...

...dzisiaj przypadała kolejna wizyta u Weta. Jak już wspominałem w jednym z wpisów [klik] udało nam się trafić na wspaniałego człowieka, dla którego praca jest przyjemnością. Dzisiaj zajechaliśmy przed czasem. Rico już z poziomu auta obszczekał drewniane figurki psów (pomalowana deska w kształcie psa) a po opuszczeniu dyliżansu zajął się obwąchiwaniem zaznaczonych przez inne czworonogi narożników budynku...

...jako, że byliśmy przed przed ósmą rano to pozwoliłem naszemu osiełkowi na spacer. Jednak już po chwili pojawił się Wet z zaproszeniem. Pierwsze co rzuciło mi się w kinol to zapach chloru (czy czegoś podobnego) - czuć, że pomieszczenia wysterylizowane fizycznie a nie tylko na telefon dla wiedzy klienta...

...na pierwszy plan poszła waga - 5300 g. Przybyło tego naszego szczęścia półtora kilograma. Zęby - zdrowe, mleczaki. Obejrzane z mała gimnastyką. Za jakiś czas będzie je gubił. Zacznie się od górnych jedynek. Pies ma 42 dwa zęby, trochę więcej jak człowiek. Człowiek ma 32 zęby. Podczas zmiany uzębienia pożre wam meble, dywan, kapcie. Mój wyjadł mi język od adidasa. Także wszystko przed wami - kontynuował wet...

...a teraz chodź do taty, sprawdzimy czy jesteś mężczyzną - kolejny super tekst weta. Tutaj również wszystko było oki. Sierść błyszcząca, zero pasażerów na gapę. Pies zadbany i prawidłowo się rozwija - skwitował na koniec...

...niestety rozwinął się problem z uszami (geny po cocker spanielu dały o sobie znać). Stan zapalny i maść do aplikowania. Szkolenie przeszła Połówka (kto w domu trzyma pieniądze - pytanie weta), należało umieścić aplikator w uchu, nacisnąć tubkę i ruchem palców: kciukiem i wskazującym masować kanał uszny. Ruch podobny jak przy pokazywaniu forsy. Ma facet wyobraźnię...

...w międzyczasie pojawiła się kobitka bo chciała coś na odrobaczenie świniaków. Dla świntuchów pani mówi - takie to wet ma podejście do zwierzaków, ludzi i swojej pracy...

...na koniec kolejna - trzecia - szczepionka (10 w 1), tabletka na odrobaczki, żel przeciw sąsiadom w wydaniu pcheł, kleszczy i komarów, manicure i pedicure. Portfel lżejszy i to dużo. Nic to, w sumie to dobrze, że w takim miesiącu (dość dobrym finansowo) zjawiło się owe zapalenie uszu. Nie ma co żałować na psiaku, grunt to zwalczyć cholersto...

19 maja 2015

...tak jak wczoraj...

...wspominałem, ostatnimi czasy byłem zajęty przygotowywaniem materiałów szkoleniowych, konspirą i członkowaniem się w komisji. Dodatkowo nasz mały wychowanek, Rico, też dawał się we znaki i pokazywał rogi a nie różki. Wieczorem za to wielkim wyzwaniem było sam na sam z prysznicem czy wanną. Najlepiej  walnąć się i ani ręką, ani nogą. Zdarzało się też przycięcie komara na dwa chrapnięcia w moim jak i Rico wykonaniu. Ach ta Połówka, jak ona wytrzymała ten cały cyrk na kółkach...

...tak cały czas nadmieniam, że szkolenie, że materiały i nic więcej. Szkolenie a dokładnie prowadzenie szkolenia przytrafiło mi się przez przypadek. Byłem odpowiedzialny za przygotowanie sprzętu (rzutnik, nagłośnienie itd.) podczas spotkań organizowanych dla seniorów (spotkania te to m.in. spotkania z dietetykiem, ratownikiem medycznym, policją czy adwokatem) i tak od słowa do słowa stanęło na tym czy nie podjąłbym się przygotowania szkoleń z obsługi komputera? W sumie doopa wołowa nie jestem (tak nie do końca :)) i lubię wyzwania więc czemu nie. Jeszcze pozostawiono mi wolną rękę co do tematów szkoleń czy opracowania grafik-plakatów. No to sobie zaszalałem. Plakacik machnąłem raz i dwa - aprobata też wypadła raz i dwa. Jednak już przy opracowywaniu materiałów nie było tak łatwo i nie chodzi mi tu o wiedzę bo jakąś tam mam (chociaż do szkoły miałem pod górkę a po drodze jeszcze był bar). Bardziej gnębiło mnie zagadnienie jak przełożyć  z języka polskiego na nasz aby wszyscy wiedzieli o co chodzi i co z czym się ma a co lepiej zostawić żeby na osiedlu grzyb atomowy nie wyrósł...

...pierwsze spotkanie - mordęga. Dość, że teoria (przytargałem komputer i pokazuję bebechy) to jeszcze kilka osób w wydaniu ja już pracowałem na komputerze. Po co się takie osoby zapisują? Nie wiem i nie próbuję zrozumieć. Dodatkowo kilka z nich przycięło komara. Czułem się jak ten grajek ze sceny, który poci się i nadskakuje a braw zero. Dopiero przed drugim spotkaniem wróciła we mnie wiara, że jednak jest jakiś odgłos. Spora część osób zauważyła, że jednak materiały są po ludzku i zrozumiale napisane. Z zaciekawieniem czekali na to co się dziać będzie. No i działo się, i chciało się im pracować, wykonywać ćwiczenia i polecenia. Przed nami jeszcze dwa spotkania a jest już prośba o kolejne...

...tak to wyglądają moje bliskie spotkania szkoleniowca. Jak widzicie postanowiłem ujawnić swoją facjatę. Spora grupa osób już ją zna z facebuka, ale nie wszyscy. Boszzz i po co mi ten cały facebuk - nie ogarniam cholerstwa... 

...jutro będzie o Rico i jego kolejnym spotkaniu z wetem...