18 marca 2015

...z biegu...

...dzisiaj dorobiłem się dnia wolnego, ale dopiero teraz, w chwili odsapnięcia, wpadam i donoszę sam na siebie. Jakoś tak widzę, że z wiekiem upływem lat doba jakby coraz bardziej się kurczyła, jakby z każdym rokiem nie trwała ona dwadzieścia cztery godziny tylko jak w bonusie -5 minut na rok. Pamiętam przecież czasy, że po pracy spacerkiem wracaliśmy do domu, obiad, jakieś sprawy do załatwienia, było spokojniej, bardziej leniwiej. A teraz... biegiem do sklepu, biegiem z pracy, tu biegiem, tam biegiem i... już wieczór. Kupka, mycie, spanko a od rana ponowny cyrk z chomikiem i karuzelą...
***
...i mnie nie ominęła zmora piątek trzynastego, chociaż piątek niczemu nie winien tylko czwartek dwunastego. Owego czwartku zasiadam sobie w tyrce do strony firmowej i... ni ma, się wkurzyła i wyszła. Głupa przyjąłem, bo nic nie zmieniałem ani żadnych aktualizacji nie wgrywałem a tu sobie pikny error świeci i razi w oczęta me błyskiem swoich blendamedowy drwiących ząbali. Nic to myślę sobie, mam kopie bezpieczeństwa to się raz dwa wgra i problem z głowy...i na tym całym wgrywaniu pięknie zszedł mi urlopowy piątek, weekendowa sobota i niedziela, potyczkowy z bossem poranny poniedielnik. Wqrw mnie chwycił wielki bo ileż można wgrywać kopii z różnych okresów, aby na końcu i tak osiągnąć ów error. Konsultacje nic nie wniosły, fony do pomocy też nie bo oni będą myśleć i rozwiązanie przyślą. Kiedy? Nie wiadomo... a ja czuję, że mi się cztery litery zaczynają tlić...bo ludzie się za dużo amerykańskich filmów naoglądali i myślą, że pstrykne-klikne i ziemia uratowana a meteoryt rozpiżony. Wqrw coraz większy bo czas mknie do przodu jak nowe Pendolino a rozwiązania brak. W końcu stwierdzam fachowo wypierd*le to wszystko. Pomogło. Strona śmiga i znalazłem przy okazji kto mi bruździł. Już go nie ma, betonowe buciki dostał... :))
***
 ...podziwiam Dziewczyny i wszystkich współodpowiedzialnych za rozwój i działalność Skarpety. Więcej można sobie poczytać klikając na banerek (obrazek po prawej) ze skarpetą w tle. Sam za dużo nie mogę powiedzieć bo na razie (przyznaje się szczerze) nie brałem udziału w tym przedsięwzięciu, ale wezmę na pewno w kolejnych edycjach. W sumie może was zdziwić czemu o tym piszę...zajrzyjcie choćby do Graszki i jej Kudłacza, po którego jechała z północy na południe, przez cała Polskę, w transporcie którego "palce" maczała Skarpeta...
***
...niedziela zbliża się wielkimi krokami a mnie ogarnia coraz większe przerażenie i pytania się mnożą. Oczywiście jakiś reset mnie dopadł i stwierdzam, że nic nie wiem, nie pamiętam i mam milion pytań bo minęło tyle lat. Ale sza, o tym będzie w niedzielę...