11 marca 2015

...wpadam na krótko...

...obiecałem jednej osóbce, że odezwę się w tym tygodniu. Miało to odbyć się w poniedziałek a tu proszę zrobiła się środa - takie małe rozchwianie czasoprzestrzeni... :))

...znowu zniknąłem, czego nie lubię a co zdarza mi się coraz częściej. Dopadła mnie jak zwykle praca i tony biurokracji oraz po drodze na przyczepkę dobrał się do mnie imć pan Wirus i powalił takiego byka jak ja. Wiadomo jak to z nami chopami jest, 37,5 stopnia i testament spisujemy. Niestety w moim przypadku krążyło po mnie urocze 39,9 przez pięć dni siejąc zamęt i zniszczenie. Do tego tematu planuje jeszcze powrócić...

...niestety nagonka biurokratyczna trwa nadal. Pracy z dnia na dzień więcej, inni coś tam sobie zamyślą  a ty siedź i czaruj niczym Harry Potter. Dodatkowo po pracy motorek na wyższych obrotach bo jeszcze rehabilitacja i ćwiczenia, po którym marzy się, takiemu miśkowi jak ja, jedynie wanna i spad do wyra bo panie od ćwiczeń potrafią wymęczyć - zołzy jedne, he he he...

...także tym krótkim wstępem do rozgrzeszenia powracam i zabieram się za zaczytywanie blogów po sąsiedzku...