10 lutego 2015

...gruchnęło, błysnęło i biało...

...a działo się to w weekend. W końcu i moje mła, we własnej osobie, doczekało się białego szaleństwa. Jednak zanim nastąpiło białe to grzmiało, błyskało i padało. Owy stan odnotowałem z poziomu łóżka, gdzieś tak około drugie trzeciej nad ranem. Zaokienne warczenie skwitowałem krótkim chrapnięcie, bo przecież nie będzie mi tu takie coś miśkowy sen zakłócało. Zima też miała gdzieś moje senne warczenie i nawet z samego rana dała się łaskawie obfocić, co niniejszym niżej prezentuję...