24 stycznia 2015

...sobota...

...dopiero dwunastogodzinny sen i lekki mrozik na dworze odblokowały moje szare komórki. Coś umęczył mnie ten tydzień. Pogoda też nie rozpieszczała i dobijała od samego rana. Blazowatość nad blazowatościami, ale nic to, dzisiaj jest lepiej. Chociaż żałuję paru rzeczy, które chciałem opisać. Widać nie dane im było zaistnieć. Nadmienię tylko, że zmieniłem lekarza i latam co chwila na badania, bo przez siedem lat nie robiłem żadnych. Na razie wyniki są dobre i tylko noga czasami się przypomina, ale jak mawia moja prawie dziewięćdziesięcioletnia sąsiadka jak boli to znaczy, że żyję...

...dziś z samego rana zaliczyliśmy, niespodziewany, spacer brzegiem jeziora. Kierunek wędkarz, który zapomniał ręcznika do rąk. Z owego wypadu powstało kilka zdjęć, więc trochę fotograficznie ponudzę...