3 stycznia 2015

...kalendarze...

...uwielbiam kalendarze. Od najmłodszych lat zachwycał mnie czar tzw. wydzieraka, gdzie kartki wydzierało się codziennie. Każda stronica zaopatrzona była w informacje o wschodzie i zachodzie słońce, fazach księżyca, imieninach czy przysłowiu na dany dzień. Dodatkowo ciekawostki drukowane na drugiej stronie, to było to co pochłaniałem już w sylwestra czy Nowy Rok. Pamiętam z domu rodzinnego misternie wykonaną deseczkę do zawieszania takiego kalendarza i jeśli ją znajdę na pewno ją tutaj umieszczę...

...w okresie podstawówki zapadłem na manie kalendarzy kieszonkowych, ale nie takich cieniutkich, kilkukartkowych. Nie, to musiała być encyklopedia z mnóstwem informacji: układem okresowym, kilometrówką i wieloma innymi danymi...

...do dziś pozostała mi mania kalendarzy. W pracy wiszą z trzy, w domu też jest ich kilka, w portfelu w formie wizytówki, tylko nie kupuję już kalendarzyków encyklopedii, szkoda, cena tych które mi się podobają sięga kwoty 50-70 złotych. Szok...

...a poniżej prezentuję kilka z kalendarzowych form z domowych pieleszy...

...moja kolekcja kalendarzy ze zdjęciami Wajraka,
którego artykuły i zdjęcia uwielbiam...
...i ostatni nabytek, ciężko było, ale jest...
...wisi on w moim komputerowym centrum... :))
...kolejny kalendarz wisi w kuchni,
święta i imieniny to jego cel...
...i jeszcze jeden, zamontowany na boku lodówki,
tutaj zapisujemy informacje o zakupie gazu, ciastach itp.
*****
...w necie natknąłem się na ciekawy artykuł p. Ewy Wójcik pod tytułem Kalendarze, który zamieszczam jako ciekawostkę...

Każda epoka w dziejach ludzkości wytwarza charakterystyczne dla siebie instytucje, formy oraz środki budowania i przekazywania wiadomości, popularyzacji wiedzy, upowszechnienia kultury czy ideologii. Rolę tę pełniły również kalendarze towarzyszące ludziom od starożytności do dnia dzisiejszego
Ich nazwa pochodzi od rzymskich kalend, pojęcia, jakim dawni Rzymianie określali pierwszy dzień każdego miesiąca: „calendae” (od greckiego — wołam). W dniu tym kapłani zwoływali lud, aby poinformować go o długości miesiąca oraz przypomnieć, jakie święta nań przypadają. Miano „calendarium” nadano księdze, w której zapisywano dni, święta i odmiany Księżyca. Tak samo zwano księgę zawierającą nazwiska dłużników. W Polsce funkcjonowały jeszcze inne nazwy: almanach, iudicium czyli prognostyk i minucja. Kalendarze — początkowo pomyślane jako dzieła ułatwiające pomiar i rozliczanie czasu — wykazywały dni, miesiące i święta. W średniowieczu i później dopełniano je sylwetkami oraz żywotami świętych; potem dodawano wróżby astronomiczne, prognozy pogody, praktyczne porady medyczne i gospodarskie. Wynalazek druku jeszcze bardziej wpłynął na rozpowszechnienie się kalendarzy, które, ze względu na zawarte w nich treści, cieszyły się ogromną popularnością wśród wszystkich warstw społecznych. We Francji, od połowy XVI wieku wielką popularność zyskały almanachy Nostradamusa, którego przepowiednie długo uznawane były za wiarygodne przez mniej wykształcone kręgi społeczeństwa (głównie chłopów i mieszczaństwo), stanowiły bowiem dla nich jedyne źródło wiedzy i informacji. Władze kościelne i świeckie występowały przeciwko zabobonom, jednak dopiero po okresie reformacji udało się zmienić profil kalendarzy przez wprowadzenie do nich treści popularnonaukowych. W XVII i XVIII wieku pojawiają się w Europie kalendarze polityczne i genealogiczne. Wzorem dla nich stały się: francuski —Almanach Royal, wydany w Paryżu w 1679 r., drukujący od 1699 r. genealogię domów panujących w Europie oraz niemiecki — Almanach de Gotha wydawany w latach 1763–1944, a wznowiony w 1956 r.
W drugiej połowie XVIII wieku charakter kalendarzy zmienił się całkowicie. Redagowano je na wyższym niż dotąd poziomie: obok kalendarium zawierały wiadomości historyczne, geograficzne, przyrodnicze, informacje o wydarzeniach w kraju i na świecie. Ich poczytność spowodowała, że encyklopedyści francuscy wykorzystali je do rozpowszechniania swej ideologii. Powstały wtedy pierwsze kalendarze filozoficzne i literackie, z których najbardziej znany był Almanach des Musées (1765–1833). Wiek XIX przyniósł burzliwy rozwój omawianych wydawnictw. Wychodzą one teraz w postaci ozdobnie drukowanych tomów, z licznymi artykułami o treści naukowej, literackiej i artystycznej. Pogłębia się też ich — zapoczątkowana w XVIII wieku — specjalizacja. Osłabienie znaczenia kalendarzy można zauważyć dopiero pod koniec stulecia. To głównie skutek wydawania ogromnej ilości specjalistycznych czasopism, które z powodzeniem podjęły problematykę upowszechnianą dotąd przez kalendarze.
W Polsce kalendarze pojawiają się po przyjęciu chrześcijaństwa. Początkowo sprowadzano je z zagranicy, z czasem zaczęły powstawać na miejscu. Najczęściej ukazywały się w postaci dodatków do modlitewników. Układali je duchowni: zawierały wykazy i daty świąt, regulując życie wewnętrzne Kościoła. Kalendarze astronomiczne pojawiają się w XV wieku, gdy w Akademii Krakowskiej powstaje Katedra Astronomii i Astrologii. Ich autorami są profesorowie wykładający obie te dziedziny, zobowiązani też do formułowania prognoz na temat urodzaju, zdrowia, zmian pogody, wojen, historii narodów, państw, miast. Pierwszym drukowanym kalendarzem, uważanym jednocześnie za pierwszy druk na ziemiach polskich, był kalendarz krakowski na rok 1474, wydany w Krakowie przez wędrownego drukarza z Bawarii, Kaspra Straubego. Najstarszy kalendarz w języku polskim ukazał się również w Krakowie, w 1516 roku, w oficynie Jana Hallera. Opisywane dzieła drukowano w krakowskich oficynach: Hieronima Wietora, Jana Hallera, Macieja Scharffenberga, Floriana Unglera. Odbijano je w setkach egzemplarzy.
Wraz z rosnącą popularnością kalendarzy zmieniał się ich charakter. Pod koniec wieku XVI zaczęto dodawać do nich artykuły o treściach religijnych i historycznych, a na początku wieku XVII pojawiły się porady medyczne. Z czasem kalendarze były już adresowane do określonych kręgów czytelniczych. W wieku XVII i XVIII wzrasta zainteresowanie tymi specyficznymi drukami. Obok Krakowa i Zamościa wydaje się je w Częstochowie, Wilnie, Poznaniu, Lwowie, Toruniu, Warszawie, Lublinie, Kaliszu, Berdyczowie… Ich drukiem zajmują się głównie oficyny zakonne: jezuickie, pijarskie i karmelickie. W XVIII wieku treść kalendarzy staje się coraz bardziej świecka i aktualna. Podnosi się jej poziom, a to dzięki takim wydawcom jak Antoni Wiśniewski (Kolenda Warszawska) czy Michał Gröll (Kalendarz Polityczny Królestwa Polskiego i W. Ks. Polskiego).
W okresie porozbiorowym kalendarze ukazywały się w każdym zaborze osobno; tylko nielicznym tytułom udało się przekroczyć kordony graniczne. Wychodzą w dużych nakładach i można już zauważyć stopniowo pogłębiającą się specjalizację. Drukuje się kalendarze medyczne, techniczne, szkolne, studenckie, opracowane nie tylko przez firmy edytorskie i księgarskie, ale także przez redakcje czasopism oraz organizacje społeczne i polityczne. Kalendarze XIX-wieczne, obok funkcji pełnionych w wiekach wcześniejszych, budzą i utrzymują polskość, szerzą idee przywiązania do języka, narodowych obyczajów, historii kraju, podkreślają związek mieszkańców wszystkich zaborów. Niemała w tym zasługa ich wydawców: Józefa Ungra, Józefa Czecha, Jana Jaworskiego, Pillerów i wielu innych. Koniec wieku XIX zapoczątkował powolny upadek wydawnictw kalendarzowych na ziemiach polskich. Głównej przyczyny należy upatrywać w rozwoju prasy codziennej i periodycznej oraz w zwiększonej produkcji książki. Nadal jednak dużą popularnością cieszyły się „kalendarze dla ludu”, niezastąpiona lektura na wsi i w środowisku robotniczym. Oferując bogatą tematykę ujętą w rozmaite formy podawcze, kalendarze te zaspokajały potrzeby czytelnicze warstw społecznych, dla których — poza elementarzem i modlitewnikiem — były jedynymi książkami. Wiek XIX to niewątpliwie „złoty okres” dla omawianych wydawnictw, ale i w późniejszym czasie doceniono ich wagę.
Edytorzy dwudziestolecia międzywojennego, kontynuując doświadczenia swych poprzedników z przełomu XIX i XX wieku, nie doprowadzili do społecznej i kulturalnej degradacji tego typu wydawnictw. Redaktorzy mieli duże ambicje oświatowe i kulturalno-społeczne. Liczne kalendarze zawierały więc ważne wiadomości ogólne oraz materiały użyteczne dla organizacji życia codziennego czytelników wywodzących się z różnych kręgów społecznych i o różnym poziomie intelektualnym. Obok kalendarzy wyznaniowych i propagandowych niektórych grup politycznych, reprezentujących niewysoki poziom, charakterystyczny dla literatury popularnej niskiego obiegu, pojawiły się w znacznych ilościach tytuły, które cechował wysoki kształt edytorski, ambicje wręcz literackie i treści zbliżone do literatury obiegu artystycznego. Wskazują na to masowe niemal przedruki utworów literackich oraz zamieszczanie innych tekstów, pisanych przez ludzi mających ugruntowaną pozycję w polskiej kulturze — uczonych, popularyzatorów nauki, polityków, przedstawicieli określonych grup zawodowych. Redaktorzy i wydawcy starali się z jednej strony dostosować do gustów i upodobań czytelników, a z drugiej — zachować odpowiedni poziom edytorski. Stąd też i dzisiaj chętnie sięgamy do takich wydawnictw jak Kalendarz Ilustrowanego Kuriera Codziennego, Kalendarz Ziem Wschodnich, Polski Kalendarz Astrologiczny, Haliczanin, Kalendarz Wileński Informacyjny.
Przedstawiona wyżej historia kalendarzy świadczy o ich ponadczasowości, stałej obecności w kulturze czytelniczej oraz o sile oddziaływania większej niż innych wydawnictw. Od momentu zaistnienia na rynku ulegają ciągłemu udoskonalaniu, mają stałych czytelników i realizują zadania, dla których zostały powołane. Początkowo nastawione na przekazywanie informacji, z czasem zaczęły kształtować określone postawy oraz popularyzować wiedzę. W ciągu wieków ulegały różnym zmianom, zgodnie z wymogami epoki i potrzebami czytelników. Nic też dziwnego, że miały duży udział w kształtowaniu szeroko rozumianej umysłowości społecznej w poszczególnych okresach historycznych. Kalendarzom nie zaszkodziła nawet lekceważąca opinia, jaka towarzyszyła im od najdawniejszych czasów. W Polsce żadne wydawnictwo nie doczekało się tylu szyderczych określeń, co właśnie kalendarz, np.: „Łże jak kalendarz”, „Koncept z kalendarza”, „A licho mi z gospodarza, co gazduje z kalendarza”.
Kalendarze należą do najstarszych wydawnictw i zawsze cieszyły się dużą popularnością. Także obecnie nikt nie wyobraża sobie życia bez nich. Kalendarz–terminarz jest naszym codziennym towarzyszem i powiernikiem, nic też dziwnego, że przy corocznym jego zakupie szukamy takiego, który obok kalendarium zawiera informacje potrzebne nam w życiu zawodowym i prywatnym. Oferta wydawnicza jest duża i dostosowana do naszych potrzeb, ukazują się m.in. Kalendarz Polski, Kalendarz Nauczycielski, Kalendarz Narciarski PZN, Kalendarz Ogrodniczy, Kalendarz Zdrowia, Kalendarz Ucznia, Kalendarz Małolata. Jak widać, mimo zbliżającego się zmierzchu wydawnictw kalendarzowych, ciągle funkcjonują one na rynku wydawniczym i stale cieszą się popularnością wśród czytelników.
Ewa Wójcik
źródło: klik