11 stycznia 2015

...jest gazowo, cz.1...

...właśnie zakończyliśmy wielką akcję wietrzenia mieszkania a wszystko to za sprawą nieczelnej butli gazowej. Zaczęło się już wczoraj, po nabiciu w rozlewni. Kuchenka ąbraziła się na całego i nie zamierzała dać się ułaskawić i żeby nie sąsiedzka pomoc, to obiad składałby się tylko z zimnych zakąsek. Każda próba przemówienia kuchence do rozumu, w tym przypadku palników, spełzała na niczym. My swoje ona swoje. Dopiero pod wieczór dała się ułaskawić i myśleliśmy, że jej przeszło. Jednak przy kolejnej próbie zaczęła syczeć odgłosem palnika acetylenowego...

...dzisiaj natomiast Połówkę doleciał zapach gazu. Mała inspekcja instalacji gazowej, gorący telefon z rodzinką i butla dostała eksmisję a my wietrzymy. Najlepsze jest to, że na dworze wieje, aż głowę chce urwać a w domu zero. Smród stoi i nie zamierza się wynieść...

...kolejna sprawa to co z butlą, bo tutaj sprawa się trochę komplikuje. Dostaliśmy ją z wymiany czyli dla mniej wtajemniczonych, zamawiamy gaz, przywożą nam pełną butlę i zabierają pustą. Taka dostawa jest droższa a i gazu jest o dziwo mniej. Dlatego wolimy z butlą jechać do rozlewni i już bez pośredników ją nabić. Wychodzi taniej i gazu starcza na dłużej. Jednak tym razem trafiła się nam trefna butla i teraz jesteśmy w kropce do kogo uderzyć...