13 stycznia 2015

...jest gazowo, cz.2...

...w poniedziałek od rana ruszyliśmy dalej walczyć z butlą, która noc spędziła na dworze za ogrodzeniem pustych budynków gospodarczych. W pierwszej kolejności uderzyliśmy do rozlewni i tylko dzięki temu, że pracuje tam znajomy, została ona przebadana i stwierdzono nieszczelność na zaworze. Niestety rozlewnia nie jest winna temu jaki stan techniczny ona prezentuje...

...zatem pojechaliśmy do punktu skąd była ona brana. Przedstawiamy babeczce w punkcie sprawę, że butla była stąd, że jest nie szczelna i po na biciu gaz z niej ucieka, smród w całym domu, kuchenka nie odpala, itd. I tu się zaczęło, babeczka zaczęła drzeć japę na całego że to nie jej, że nie pamięta żebym od niej brał, ona ma dobre butle. Na tłumaczenia i prośby o podanie numeru do dostawcy powiedziała, że nie poda. I tutaj jest trochę mojej winy, ale czy nie robią tak wszyscy, przy wymianie butli nie otrzymałem paragonu czy dowodu zakupu więc doopa...

...na koniec stwierdziła, że może nam sprzedać inną, ale tą bierze. Przypomnę, że nasza była nabita. Już mieliśmy się zdecydować, ale każda nowa, zalakowana, była lżejsza od tej naszej...

...po raz kolejny podłączyliśmy, starą butlę pod kuchenkę, sprawdziliśmy szczelność i wszystko wydawało się okej...

...wieczorem smród powrócił, ponowna eksmisja i wietrzenie...