28 stycznia 2015

...i u mnie było biało...

...choć krótko. Wszystko zaczęło się w poniedziałkowy poranek. Śnieg sypał i zasypywał całą tą szarość, brud, butelki po nocnej libacji i psie kupy. Zrobiło się od razu jaśniej i weselej. Nic nie było w stanie mnie rozzłościć, nawet autobus, który nie przyjechał otrzymał dyspensę. Tylko ptaki zdziwione nagłym opadem siedziały zdziwione na gałęziach. A może to ja je zdziwiłem? takie coś wielkie, czarne, drepczące po białym...


...chociaż po południu nie było śladu po białym szaleństwie to dzień był udany...i w końcu ruszyła strona firmowa na drugim serwerze...