17 stycznia 2015

...i ponownie sikorki...

...w czwartek (w oczekiwaniu na przybycie magika do nieszczęsnej kuchenki, o której już nie będę zanudzał, bo ileż można) rozstawiłem statyw, zamontowałem aparat i zacząłem zabawę z ustawieniami. Zdjęcia wyszły różne, a celem ponownie stały się sikorki, które przyzwyczaiły się do naszej obecności i coraz rzadziej uciekają, kiedy kręcimy się po kuchni. Zauważyliśmy, że to małe cholerniki są. Kłótliwe to to, skore do bójek i pyskate niesamowicie... 

...zamrażanie przeciwnika wzrokiem...
...nagły nalot od tyłu...
...szamanie, aż się uszy trzęsą...
....sprawdzanie czy konkurencja może jedna zasnęła...
...zmiana frontu...
...kolejne podejście...
...pyskówa na całego...
...i stroszenie piórek...
...i od nowa, maleństwo...
...konkurencja od dołu...
...stroszenie i pyskówa...
...i kłótnia na całego...

...a w chwilach wytchnienia pozowanie do kadru...