30 grudnia 2014

...wieczorne polowanie...

...nic to, że zimno. Nic to, że noga po całym dniu chodzenia dawała o sobie znać. Trzeba było przecież sprawdzić swoją nową zabawkę w terenie. Udałem się, oświetlany diodą z Lumii (Echo macham do Ciebie), nad jezioro Gosławskie. Daleko nie musiałem dreptać bo wystarczyło przejść 300 metrów i już byłem nad jeziorem...

...nad samym jeziorem wiało niesamowicie. Ręce choć ubrane w rękawiczki termiczne szybko mi zmarzły, nos zaczął przepuszczać, ale nie ze mną te numery. Sama aura nad jeziorem dość mroczna bo i ciemno, i mgła nawiewała ze wszystkich stron, i jeszcze ten chlupot wody. Nic tylko topielca wypatrywać, brrrr.  Za to zdjęcia wyszły magiczne, przypominam to była pierwsza wyprawa i w dość ekstremalnych warunkach. Na pierwszy ogień poszedł Tytanik...


...po chwili zerknąłem na przelewy (zdjęcie za dnia tutaj), tam dopiero się działo...


...w drodze powrotnej próbowałem uchwycić księżyc, który za pieruna jaśnistego nie chciał ukazać swoich plam...


...zmarznięty doczłapałem się do domu, a tutaj kolejne dziwy, ale o tym nastempnom razom...