31 grudnia 2014

...ciastki i bałwanki...

...nadieszla wiekopomna chwila aby napisać o tym co spotkało mnie w domu po powrocie z wieczornych wojaży. Przed świętami moja choroba (a żeby jom), przygotowania do świąt oraz cały nawał, który spadł na Połówkę, nie pozwolił jej na tworzenie małych-wielkich rzeczy. Dopiero poświąteczna chwila wytchnienia pozwoliła jej na działanie...

...pierwsze na stole wylądowało ciasto piernikowe, pierniki, lukier i barwniki i powtał taki sobie nasz osobisty South Park...


...piernik, piernikiem. Zawsze jakoś miałem do niego jedno podejście - dorwać i zjeść. ;) Dopiero kolejna odsłona zdolności Połówki powaliła mnie na kolana i wprawiła w zachwyt. Rwa przy tym to pikuś, he he he. W sumie co się będę rozpisywał zobaczcie sami...


...a dzięki bałwankom odkryłem kolejną możliwość aparatu, widać to na zdjęciach. Chyba kolejna wyprawa pozwoli mi w końcu wyłapać plamy na księżycu i robić bardziej ostre zdjęcia nocą, zobaczymy w najbliższym czasie...

...nie było mocnych, bałwanki już zdobią pulpit mojego kompa...


******

...w nadchodzącym Nowym Roku 2015 życzymy wszystkim zdrowia, miłości, spotkań rodzinnych, zrozumienia, wyciszenia, chwili dla siebie, spacerów, czekolady...