18 listopada 2014

...nieśmiałe dzień dobry...

...i aż nie wiem od czego zacząć. Siedzę i patrzę, po dłuższej przerwie, na wasze blogi i ogarnia mnie mała panika - kiedy to wszystko nadrobię. Jednak choroba nie wybiera i czasami tak bywa. Jak już wspominałem, albo nie, rozłożył mnie ból okolicy lędźwiowej kręgosłupa. Doszło do tego, że już sfatygowana przez lekarzy, w latach 70-tych, noga zaczęła odmawiać posłuszeństwa i podczas chodzenia miałem uczucie, że jest ona krótsza i sztywniejsza. Zabiegi farmakologiczne przyniosły więcej złego niż dobrego. Rehabilitacja również nie przyniosła żadnych skutków i dopiero sam, po wielu wqrwach, wziąłem sprawę we własne ręce...

...wystarczyło jedynie wrócić do kijków i marszu. Obecnie śmigam dziennie średnio 3,5-5 km. Noga jest w pełni sprawna, bóle kręgosłupa są już bardzo małe. Udaje mi się wysiedzieć w pracy przy biurku bez wspomagaczy uśmierzających ból a i brzusia trochę ubyło...

...mam nadzieję, że powoli wrócę do was, bo tematów do opisania mam sporo. Jeden dodatkowo ma charakter szczególny, obiecałem Panterce, że coś więcej się dowiem i napiszę. Zatem w najbliższym czasie postaram się temu sprostać...

...a co ciekawego u was...