3 października 2014

...dobrze, że już piątek...

...szalony tydzień za mną i chociaż zapiernicz nie był za duży to jednak gorsza była jednoosobowa burza mózgów. Cały dzień ślęczenia przed komputerem dawał się we znaki i nawet na myśl nie przyszło mi wysiadywanie przed komputerem w domu. Ja? Bez komputera? Szok!!! No niestety i mnie to w końcu dopadło, bo w sumie ile to można siedzieć przed monitorem i zerkać, i klikać, i czytać...

...doliczając dzisiaj kilka spraw do załatwienia, pilny wyjazd, powiedziałem dość i wziąłem urlop na żądanie. Jakaś pierniczona mrówka nie jestem żeby zapierniczać jak w promocji wielosztuk. Nie goniony przez nic i nikogo, w spokoju, załatwiłem wyjazd oraz zaplanowane na dzisiaj prace. Nigdzie nie musiałem się spieszyć i tylko do stanu nirwany brakowało mi lustrzanki, bo czasami takie się kadry trafiały, że aż żal siedzenie ściskał. Niestety nie można mieć w życiu wszystkiego...

...jednak nie jest tak źle, w tygodniu pstryknąłem kilka zdjęć, którymi teraz się z wami dzielę...