28 października 2014

...Starówka i Bulwary Nadwarciańskie...

...co powiecie na spacer. Sobota, godzina dziewiąta rano, miasto prawie wyludnione, mróz w granicach minus jeden stopni Celsjusza, cisza i spokój a my spacerujemy sobie Bulwarami Nadwarciańskimi i przemierzamy Starówkę...

...Bulwary Nadwarciańskie
...fabryka Reymonda...
...pałac Reymonda...
...plac Zamkowy...
...plac Zamkowy...
...plac Wolności...


...zbliża się dziesiąta, czas na sesję naukową...


27 października 2014

...prezent dla fana piłki...

...co można podarować, na urodziny, wielkiemu fanowi piłki nożnej? Może szalik ulubionej drużyny, kubek z autografem piłkarza, bilet na mecz. A jeśli jest on do tego łasuchem słodkiego? Sumując te wszystkie informacje (urodziny, futbol, słodkie) odpowiedz jest tylko jedna. Tort!!!

...pierwszy łasuch już jest,
widzicie te maślane oczka...

...a wykonała go Połówka...

26 października 2014

...szalony weekend...

...w sumie jak każdy z minionych, chociaż zarazem inny. Inny bo wreszcie odpoczęliśmy. Nie było nerwowego biegania, gonienia z czasem. Było trochę pracy na cmentarzu, spotkania rodzinnego, sesji naukowej i spacerów. Zatem materiału sporo...

...siedzę tak i nie wiem o czym pisać, głowa pęka od nadmiaru informacji, z drugiej strony dał  bym się porwać chwili i umieścił od razu wszystko. Zrobiłbym megatasiemcowy opis, tego wszystkiego, a potem niech się dzieje co chce...  

...e, jednak nie. Na zaostrzenie smaku kilka fotek...


24 października 2014

...tamto sobotnie popołudnie...

...tak, tak. To właśnie ta sławna sobota, którą zakończyłem wizytą u Nagle Rozbudzonego, ale może od początku. W ubiegłą sobotę w Ślesinie odbywał się Jarmark Ochweśnicki (o kminie ochweśnickiej pisałem w jednej z przechadzek po Ślesinie [klik]), na którym można było skosztować pasztetu z gęsi, czerniny czy pyrczoka. Stragany oblegane były przez wielu łasuchów, także po ostatnich kosztowaniach pyrczoka, nawet nie próbowaliśmy się do nich dopchać...

...gęś królowała
a na drogowskazach łyk gwary ślesińskiej...
...stare dobre czasy - orkiestra dęta.
Szkoda, że nie ma już prawie nikogo ze starego składu,
ech to były czasy...
...na scenie kolejni muzycy, lecz nie dotarliśmy do koncertu.
Znudziły nas przywitania burmistrza, starosty,
radnych, kandydatów...i wyszedł wiec przed wyborczy a nie jarmark...
...nas bardziej interesowało to co dzieje się na rynku...
...i stragany...
...pana Grzegorza Russaka wypatrzyła Połówka.
Dziękuję za piękne pozowanie.
Brakuje nam pańskiego programu Smaki Polskie,
w którym tak ciekawie opowiadał pan o jedzeniu...

...zmęczyła nas ta cała litania znakomitości wymienianych przez prowadzącego jarmark, jak już wspomniałem zrobił się z tego bardziej wiec przedwyborczy, a my udaliśmy się do starej części parku - jesiennego parku... 

...jestem ciekaw co za skubaniec wylał paliwo do jeziora...

...na koniec przytoczę kilka słów pana Russaka: gęsina jest najzdrowszym mięsem, jedzmy masło a nie sztuczną margarynę, pijmy śmietanę, stawiajmy na naturalne produkty...

22 października 2014

...1,2,3 próba pisania - sobotnia noc...

...nadejszła wiekopomna chwila i zaciskając z bólu kołek w paszy, w tempie nr 25, zabrałem się do pisania, bo czas ku temu był najwyższy a i samemu czułem taką potrzebę. No dobra, macie mnie, tęskno mi było do blogowania... ;)

...boszz od czego zacząć. Ok już spojrzałem na bloga. Zatem zażywanie prochów na dobre mi nie wyszło. W sobotę wieczorem dopadł mnie taki skurcz-ból żołądka, ból kręgosłupa i wymioty, aż wylądowałem na pomocy doraźnej...

...godzina coś po trzeciej nad ranem. Wszędzie cicho, pusto. Zanim trafiłem przed odpowiednie drzwi, to po drodze, zaliczyłem kilka strzałek: Pomoc doraźna dla dzieci pok. 12, dla dorosłych pok. 16. Zachodzę pod wskazane drzwi, oczywiście znajdują się one na końcu korytarza (tak teraz sobie myślę, że pełni on funkcję naturalnego selektora:  jak się doczłapiesz to zostaniesz przyjęty) a tam kolejna wskazówka Rejestracja pok. 15. Pukam, po chwili otwiera zaspana pielęgniarka. Dwóch ludzi przede mną. Pukać się bali czy co.
Wreszcie moja kolej. Zasiadam przed obliczem Tańczącej z klawiaturą.
Pada krótkie słucham z jej strony.
To przed nią też mam się rozbierać z tego co mi jest - przelatuje mi przez głowę. Nic to zaczynam wywód...

...z ust Zapatrzonej w monitor pada wymioty nagłe czy samoistne.
W tej chwili ciśnie mi się na usta jedynie kuwa mać, a co to ja lekarz. Rzygałem jak kot i nie dochodziłem tego czy nagle czy samoistnie, ja pierniczę. Nic, zaczynam od nowa, w skrótach opisuję jej dolegliwości: ból żołądka, ból kręgosłupa, ścisnęło mnie i wymioty.
Czyli samoistne kwituje Wsuwająca papier do drukarki.
Cyrograf podpisany. Czekam i z bólu mam chęć wbić się zębami w ławkę, na której siedzę...

...wreszcie trafiam przed oblicze Nagle Rozbudzonego lekarza, któremu wiekiem bliżej do tamtego świata niż tego.
Można zagaduję od drzwi.
Słucham leci odpowiedź od biurka. No ładnie i weź tu się z takim dogadaj.
Zaliczam kozetkę i z jej poziomu zaczynam, ponownie relację na temat bólu tu, bólu tam i samoistnych wymiotów, o których wiem od Tańczącej z klawiaturą. Wszystko w systemie full na maksa stereo bo Nagle Rozbudzony jakby nie dobudzony lub niedosłyszący.
Zaczyna się lekarskie obmacywanie z powtarzającym się co chwila tu boli.
Nie tu mnie nie boli odpowiadam co ucisk.
Ale tu boli pada po chwili i zanim odpowiadam Nagle Rozbudzony kładzie rękę na epicentrum bólu i lekko uderzą w nią drugą zaciśniętą w pięść.
Boli co tryumfuje Nagle Rozbudzony i zasiada do pisania.
W tej chwili na usta ciśnie mi się tylko jedna odpowiedź, no dobra dwie: kuwa mać, ja pierd'ole.
Zapada wyrok: z zasobów szpitala otrzyma pan zastrzyk przeciwbólowy, jeśli nie przejdzie proszę wrócić.
Never kuwa, never!!!

17 października 2014

...6:45...

...dopadł mnie niesamowity ból kręgosłupa i jedynie dzięki dobrym duchom rehabilitację zaczynam 27 października. Do tego czasu jestem na prochach i w znikomych ilościach przesiaduje przed komputerem. Prochy łykam i czekam na zabiegi...

...jednak żeby tak nie zrzędzić, nie zatruwać weekendu to zapraszam do mini galerii. Zdjęcia z drogi na przystanek, godz. 6:45...


PS. ...możecie mnie oświecić co robię źle. Na drugim zdjęciu wyostrzony miał być księżyc (taki widziałem w wizjerze) a wyszło po raz kolejny odwrotnie...

15 października 2014

...trochę dobrego...

...wynikło z mojego chorowania...

...dwa dni temu dotarł do mnie, od dawna wyczekiwany, tomik poezji naszej blogowej koleżanki L.B. Abigail. Dla mniej wtajemniczonych, choć nie sądzę, że tacy są, nadmienię iż tomik poezji przenika nie wiem udało zrealizować się dzięki portalowi Polak Potrafi. Szum jaki zorganizowała blogerska brać, inni wspaniali ludzie, o których nie wiem a byli na pewno oraz kilka innych czynników finansowo-twórczych pozwoliło na ziszczenie marzeń naszej blogowej poetki...

...o całym projekcie było tutaj [klik]...

...zabieram się do czytania bo już pierwsze wersy mnie wciągnęły a dla Was fotki...


...ten tomik wciąga jak wir, na pewno jeszcze coś o nim skrobnę...