9 września 2014

...zniknąłem...

...na chwilę i tylko przyszykowane wpisy ratowały mi kuper. :)) Sprawcą mojego zniknięcia okazała się jak zwykle tyrka - inaczej przecież być nie mogło. Chociaż po dłuższym zastanowieniu Połówka, która cierpliwie znosi marudzenia 3xelka, mogła w końcu nie wytrzymać i zdzielić mnie po głowicy spadkowym, bo po babci, wałkiem czysto drewnianym. Za zniknięcie mła odpowiedzialna mogła być, ale nie była, również Teściówka, bo teściowa zawsze w kręgu podejrzanych jest kiedy idzie o zniknięcie zięcia. Teściunia podejrzewać nie można, bo teściu jak to teściu zloty czlowiek, sam teściową miał, to człeka zrozumie jak w reklamie herbaty Lipton - bez słów...

...zatem nie przeciągając i nie deliberując za długo (bo to nie kryminalne zagadki) donoszę, że za wszystko odpowiedzialna jest tyrka i tylko ją winić trzeba. Zatem jak to z tym zniknięciem się miało. Nastał wrzesień, a jak wrzesień to i  szkoła, a jak szkoła to i przyleciało odgórnie, już po raz trzeci, Narodowe Czytanie. W tym roku czytano Trylogię Sienkiewicza, dla mniej wtajemniczonych trylogia to takie cóś co się z trzech, tematycznie połączonych, części składa inaczej trójksięgiem zwanym bywa. I już mnie Sienkiewicz dopadł z Ogniem i mieczem, Potopem i Panem Wołodyjowskim...

...zaczęło się spokojnie od przygotowania tablic i napisów na okolicznościową gazetkę wystawę owemu panu poświęconą. Szło nie najgorzej, ale od środy słuchy mnie doszły, że wieszać mnie będą jak jakiego buntownika Chmielnickiego. Środa minęła, czwartek i dopiero w piątek za wieszanie się wzięto. W sumie to sam osobiście się wziąłem, zawziąłem, i malarstwo Śladami Trylogii pędzla regionalnego artysty zawisło...

...sobota to już istny cyrk, człowiek orkiestra, człowiek widmo. Rok spokoju...



...a w najbliższym czasie wpis z serii: jak 3xelka prawie szlak nie trafił...