8 września 2014

...[3] magia wielkiego miasta, cz.3...

...kierowca zapowiedział półgodzinną przerwę na toaletę i kawę. Noc chłodziła przyjemnie a kawa pobudzała. Znów zatopił się w wydarzeniach z tamtego okresu chociaż teraz, kiedy jest już po wszystkim, podjąłby inną decyzję, zrezygnował z propozycji wyjazdu. Wtedy wydawała się ona ciekawa, choć wywracała całe jego, ich, dotychczasowe plany...

...oprzytomniał na łące, parę kilometrów od domu. Jak tam się znalazł do dzisiaj dokładnie nie wie. Pamięta tylko świst wiatru w uszach, kiedy gnał przed siebie rowerem. Chciał uciec od śmierci, zmian, od wszystkiego. Ból w nogach, świszczący oddech to była dla niego pokuta a zarazem oczyszczenie. Upadł...

...późnym wieczorem zadzwonił do Marzeny z budki telefonicznej znajdującej się w sąsiedniej wsi. Nie chciał aby za wiele postronnych osób słyszało ich rozmowę. Rozmawiali długo, rozważali wszystkie za i przeciw. Marzena chciała jechać od razu, on się zastanawiał, chociaż w jego przypadku nie było przeciwwskazań. Gorzej z rodzicami Marzeny, tutaj czekała ich dłuższa przeprawa. To byli ludzie starej daty, nie mieściło im się w głowie żeby dziewczyna uganiała się za chłopakiem po całym kraju. Co ludzie powiedzą...

...myśli Marcina cały czas krążyły wokół wyjazdu i zmian. Co tu kryć bał się. Bał się tej wielkiej niewiadomej, tego co go czeka, co zastaną w nowym miejscu, jak to się wszystko potoczy. Przecież nie wyjeżdżał sam, brał odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale również za Marzenę. Nie chciał zawieść jej rodziców...

...przeprowadzka przebiegła dość sprawnie. Pierwszą noc spędzili na materacu obłożeni pudłami, paczkami i tobołkami z rzeczami. Początkowe dni w pracy też były spokojne. Powoli urządzali mieszkanko, którego plusem było to, że znajdował się na parterze banku, od strony podwórka. Uporali się z odświeżeniem ścian, nie musieli inwestować w meble, zostały one po poprzednikach. Ponoć mieszkał tutaj kiedyś jakiś dyrektor banku. Półki zapełniły się szybko ich rzeczami. Po dwóch tygodniach czuli się zadomowieni i co wieczór odbywali spacery...

...nastał wrzesień, ostatni rok nauki. Wszystko przebiegało normalnie. Praca od poniedziałku do piątku a w weekendy wyjazdy do szkoły. Nawet delegacje nie kolidowały z nauką bo kiedy jego szef odbywał narady i spotkania on mógł w spokoju uczyć się. Marzena w tym czasie zajmowała się domem i poszukiwała pracy...

...niestety nic co dobre długo nie trwa. Zaczęły się dłuższe wyjazdy, kilkudniowe delegacje. Marzena nie mogła znaleźć pracy a siedzenie wśród czterech ścian zaczęło ją męczyć. Do tego nauka, której było coraz więcej i matura. Z utęsknieniem wyczekiwali przerwy świątecznej, spotkania ze znajomymi, powrotu na stare śmieci. Choć chwili wytchnienia...

...w święta odbyły się zaręczyny. Marzena była zaskoczona, nie miała pojęcia o planach Marcina. Były kwiaty i łzy szczęścia. Rodzina Marzeny stwierdziła, że nie ma co czekać, że jak trzeba będzie to pomogą bo przecież rola jest to się świnki uchowa i weselicho zrobi. Ślub miał się odbyć we wrześniu...

...tymczasem minęły święta, później drugie, matura i czerwiec zaczął pukać do drzwi. Mogli odetchnąć i szykować się już tylko do wrześniowej uroczystości. Lecz licho tylko przycupnęło w kącie i ostrzyło pazury do ataku...