29 sierpnia 2014

...trzymamy kciuki...

...PANTERKO...


...trzymamy kciuki...

27 sierpnia 2014

...trochę o ogrodzie i sobotnim spacerze...

...pominę drugi i trzeci dzień w pracy bo nie samo praco człowiek żyje. Właśnie przed chwilą wróciliśmy z wojaży ogrodowych. Tuż przed deszczem udało nam się zebrać/ściąć majeranek, zebrać gruszki i śliwki. Z tego połamanego drzewka-śliwki, o którym było tutaj [klik], zebraliśmy prawie dziesięciolitrowe wiaderko. Zatem mus jest je zaszczepić, bo te młode odmiany coś nie chcą rodzić. Majeranek płukaliśmy już pod zadaszeniem, teraz powiązany w wiązki zwisa i schnie. Zapach niesamowity...

...zdjęć z ogrodu nie ma i nie będzie. Nie ma co przesadzać z ich ilością, w sumie wszystko rośnie jak rosło i tylko coraz większe dziury się w rabatach robią bo korzysta się z dobrodziejstw ziemi. Jednak żeby nie było za smutno to prezentuję foto z ostatniego, sobotniego, spaceru w godzinach przedpołudniowych. Oczywiście jak zwykle stawy. Zobaczcie jak zmieniła się przyroda w niespełna miesiąc, namiar na wcześniejszy wpis [klik]...

...tym razem czapli brak...
...w tym akacjowym okienku było ją widać przez chwilę...
...o jest...
...teraz lepiej widać...
...i jeszcze jedna...
...jakaś kaktusowa sałatka... :))
...jaskółka w locie...
...Aniu z Radziejowego Zacisza, to właśnie ta roślina
tak żółciła się na tych zdjęciach [klik]
...jaskółkowe nutki...
...w tym przypadku komentarz jest zbędny,
ale zobaczcie jak ukradkiem zerka
czy samiczka tupta za nim...
...w tym miejscu, po raz pierwszy, widzieliśmy dwa zimorodki,
a zimorodek wygląda tak [klik]
...kaczki bardzo wystraszone, poszły...
...i w zbliżeniu,
poszły konie po betonie,
tzn. kaczka i po wodzie...
...Tytanik za dnia...
...żabny staw...
...i przyczyna stresu kaczek,
ja do ptactwa strzelam z Nikona,
żeby nie było...
...ta plama po środku to łabędź,
jeszcze nie rozgryzłem aparatu tak do końca...
...kolejne stare stawy...
...wracamy, powoli...
...bardzo powoli...
...bardzo, ale to bardzo, powoli...
...i znowu cisza, ach te ryby, głupiego cześć nie powiedzo...

PS. ...przypominam o zabawie fajna muzyka z reklam 2 [klik], na razie wpłynęło jedno zgłoszenie. Szkoda...

26 sierpnia 2014

...po pierwszym dniu...

...zawsze twierdziłem, że pierwszy dzień nie jest taki najgorszy. Co inne go drugi dzień, ale ten jeszcze się nie skończył więc zobaczymy. Wróćmy jednak do wczoraj. Wstało się, umyło i ubrało. Ba nawet autobus na przekór wszystkiemu przyjechał punktualnie...

...w pracy cisza, O, i to duże O zdziwienia bo drzwi do biur pozamykane. Sprzątaczek, wróć konserwatorów powierzchni poziomych i pionowych, zero. Cisza jakby wąglikiem zasiał. W pomieszczeniu też nic nie ruszone, od czasu kiedy szykowałem się na urlop, nawet czajnik taki samotny stał na parapecie. Matrix mnie dopadł...

...już myślałem, że może pracę na dziś odwołano, bo święto wielkie, przecież 3xl powraca. Oj ta moja próżność, chwilowa, ale jednak próżność. Szybko z tego stanu wyrwał mnie czajnik, który na przeszło dwutygodniowym kacu domagał się wody i to nie z wazonu z kwiatkami. Pierwsza tura zagotowana i gardziołko czeluści czajnikowych opróżnione. Repeta z wody i znów gotowanko. Herbatka...

...i tak przez osiem godzin, znaczy nie herbatka i herbatka, tylko praca i ogarnianie wszystkiego...

...w międzyczasie trybienie na poziomie neuronów, lub jak kto woli telepatia, i ugadnianie z Połówką wypadu na ogrody tuż po pracy, autobusem linii busair. A czemu tak ktoś zapyta, a temu, bo to ciągłe pytanie na przystanku panie, a na XXX już leciał...

...a później był już tylko wypad na ogrody: dalie, pomidory i gruszki, a dla was zdjęcia z poprzedniego ogrodowego czwartku...


24 sierpnia 2014

...jutro o tej porze...

...będę już po pierwszym dniu tyrki. Szkoda, że wszystko co dobre tak szybko mija. Nic to, idę się szykować fizycznie i psychicznie na jutrzejsze spotkanie z twardą rzeczywistością...

źródło: klik

23 sierpnia 2014

...owady cz.1...