14 lipca 2014

...mały cichy powrót...

...witajcie. Już od drzwi przepraszam za moje nagłe zniknięcie. Pogoda, a dokładniej upał, zrobił swoje. Wstawałem i kładłem się zmęczony. Niestety o wodzie można pomarzyć i gdyby nie własne zasilenie się w butelkową to padłby człowiek na pysk. Doszło do tego, że rozpisałem urlop na dwa dni i przed południem uciekałem do domu gdzie zmęczenie waliło mnie do wyrka i przesypiałem tak kilka godzin. Dopiero pod wieczór wychodziłem/wychodziliśmy na mały spacer...

...w pracy spokój pozorny, ba zawsze coś się wynajdzie, lecz po ostatniej fachowej lekturze widzę, że czeka mnie kolejna przeprawa z firmową stroną - och panie Boni, pan to potrafisz człowiekowi znaleźć zajęcie nawet gdy nigdy go nie widziałeś. Także od września ruszam z modernizacją bo czas jest do maja przyszłego roku...

...Rodzicielka ponownie zafundowała nam rozrywkę i tak samo jak rok wcześniej wylądowała w szpitalu. Badania trwają a my latamy między szpitalem, Ślesinem i własnym domem. W ogrodzie za to istny szał. Buraki wielkości małej piłki i do zbiorów osiągną rozmiar buraka pastewnego - jeden na obiad, he he he. Pomidory krzaczą się i owocują, aż już nie wiem jak to prześwietlać i co rwać, bo co przyrost to kwiaty. Fasolce zabrakło już tyczek i przy zbiorach straż mile widziana. Ogóreczki też wzięły się za siebie i są pierwsze mikroskopijne owoce. Majeranek zasuszony, mięta ścięta i suszy się. Tylko aparatu brak żeby to wszystko uwiecznić - tak jakoś wychodzi...

...dotarły do mnie dwie kartki. Pierwsza z USA a druga z Tajwanu...

USA
TAJWAN

...to tyle wieści i wydarzeń z ostatniego czasu zatem zapraszam na porcję fotek...

...i nie uciekł, zatem foto i ciche dziękuję...
...kolejne macro...
...kogut też zapozował, a co...
...w drodze na Powidz...
...el Kocurro, nasz przewodnik.
Tutaj wysłuchujemy historii przykościelnego ogrodzenia...
...w drodze do dworku...
...wysłuchaliśmy koncertu trznadla (??)...
...w sumie to za długo nie dane nam było słuchać
bo przewodnik się niecierpliwił...
...spoczynek gołębiowatego desantu,
trzeba uważać bo rzucają nominacjami na prawo i lewo...
...kolejne macro...
...i kolejne...
...i jeszcze jedno - trening czyni miszcza...
...i luknięcie przez kraty na skansen w pobliskim muzeum...
...a i jeszcze jedno co? ... tak, brawo!!!
...i kolejna pleszka do kolekcji, bo to pleszka prawda???
...i wrona sobie poleciała...
...a na nas czekał już kolejny przewodnik...

...spokojnej nocy...