12 maja 2014

...sadzimy, siejemy i tniemy...

...pogoda krótko i delikatnie ujmując dostała popierdolca. Człowiek chodzi ogłupiały i nie wie co robić lub za co się brać. Pomidory i papryka na oknie tworzą po woli mały busz i tylko polycyanta czekać, bo ludziska gupie doniosą, że zioło hodujemy. Jednak nie z nami te numery. Niech pogoda się foszy a my i tak pójdziemy w ogród, choć ostatni wypad na zielone przyprawił nas o mały wqrw. Tym razem kury od sąsiada rozpirzyły nam po całym trawniku korę, którą tak niedawno wysypaliśmy na rabaty z irysami. Cholery szło dostać...

...kiedy już z lekka opanowaliśmy sytuację przy irysach to czekało nas kolejne sadzenie, tym razem majeranku, który coś ciężko w tym roku dostać a i cena powala. Sześćdziesiąt groszy za sadzonkę. Zgroza!!!

...posadzony majeranek...
...posialiśmy również fasolę szparagową i fioletową, która po ugotowaniu  robi się zielona. Dziw nad dziwy...

...tego nie widać, ale za majerankiem
 jest posiana fasola...

...wychodzą pierwsze posiane warzywa: sałata i rzodkiewka. Ciekawe co jeszcze wyjdzie? Na sto procent, dam sobie rękę uciąć, wyjdzie c h w a s t...

...pierwsze oznaki sałaty...

...i rzodkiewki...

...truskawki też pięknie kwitną, teraz tylko słońca i deszczu potrzeba. Niby pada, ale i tak jest sucho...


...kiedy uporaliśmy się z rabatą warzywną czas przyszedł na iglaki przed domem. Na pierwszy ogień poszły płożaki które przez ostatnie dwadzieścia lat rosły jak chciały...

...to już druga albo i trzecia kupka...
...bo taczka już dano zapakowana...
...po pierwszych cięciach...

...efekt końcowy...
...po cięciach powstała ścieżka, która oddziela płożaki od cisów. Może w końcu wyrwa w żywopłocie się zagęści, a i kosić będzie łatwiej. W sumie z naszych zabiegów zebrało się z pięć taczek uschniętych gałęzi i pięć dwudziestolitrowych wiader igliwia...


...i na koniec widok całego przydomowego paletka, resztę ogrodu można zobaczyć tutaj [klik]...


...rododendron zaczyna odżywać. Częstsze podlewanie oraz nawóz widać pomogły. Zobaczymy co będzie się dalej działo...



...i kolejne przydomowe paletko...


...na koniec zmachani usiedliśmy sobie na ławeczce i podziwialiśmy chocki-klocki jednego małego wróbla...

...usiadł na poręczy i się przygląda...
...za chwilę przeskoczył w inne miejsce i bacznie obserwuje otoczenie...
...myk i już jest na kratce wema, chwila moment...
...i niknie w czeluściach gniazda...

...i ostatnie spojrzenie na kwitnący bez...



...godzina 20:00, witaj domu. Jeszcze tylko myciu i spanko. Jak mnie wszystko naparza... :))