26 kwietnia 2014

...widłami i grabiami...

...pogoda od samego rana nie mogła się zdecydować. Najlepiej jej stan opisywał jeden z bollywoodzkich tasiemców Czasem słońce, czasem deszcz. W planach był wypad na ślesińskie ogrody i rozpoczęcie okresu warzywnego. Zaryzykowaliśmy i są tego pierwsze efekty...

...widok na ogród...
...kopanie nawet mi szło, widać tego się nie zapomina
 tak samo jak jazdy na rowerze. W tle sprzęt ogrodniczy zwany taczką wersja 1.
Z boku palik, miejsce, w którym odrodziła się mięta...
...mięta została już wykopana. Będzie rosła w innym miejscu.
W tle taczka wersja 2, tamta cholera co chwilę się przewracała.
Mam nadzieję, że to nie od obornika... :) 
...nowe miejsce dla mięty. Poprzedniczkę zlikwidowała mi
chorująca babcia, twierdziła, że to chwast. Zrobiła to tak dokładnie,
że odrodziła się ona po kilku latach i w innym miejscu
(mięta oczywiście, nie babcia).
 Sądzę, że to dzieło ptaków  lub innej dzikiej zwierzymy...
...kwitnące jabłonie. Zawsze zachwycały mnie ich kwiaty.
Wielkość, kolor, zapach.
Wystarczy stanąć między drzewami aby pochłonął
człowieka zapach miodu i brzęczenie owadów...



...a na poręczy przesiadywał taki jegomość, ciekawe co to???

...pracy przed nami jeszcze sporo. Została do skopania jeszcze ta zielona część, ma której stała taczka. Pierwsze siewy i sadzenia już dziś były. Na pierwszy ogień poszła pietruszka, rzodkiewka i cebula (nie wzięliśmy marchwi). To będzie nasz mały warzywniak...

PS. ...a na parapecie wyrosła nam plantacja pomidorów i papryki. Zdjęcia będą następnom razom bo oczywiście zdolniacha ze mnie i karta ze zdjęciami została w pracy...

PS2. ...zdjęcia robione aparatem w komórce...