7 kwietnia 2014

...po weekendowa próba zwolnienia...

...weekend zafundował nam wyższe obroty i do dzisiaj ciężko nam zwolnić. Już w piątek wyruszyliśmy autkiem na zdobywanie sklepów a właściwie poznawanie cen. Jak już wiele razy wspominałem dostał się w nasze łapki ogród u Rodzicieli, więc szalejemy, bo osiem lat leżał odłogiem...

...w sobotę kolejny wyjazd na zakupy dla nas i po część rzeczy do ogrodu - tym razem padło na korę. Po wczorajszym lataniu wyszło na to, że korę tej samej firmy można kupić w różnych cenach (Amerykę odkryłem :P). W jednym sklepie 60 litrów kory kosztuje 18,99 a w drugim 80 litrów już tylko 8,99. Szok!!! Zakupy zrobione, kora kupiona, ciuchy robocze zapakowane no to wio autem do Rodzicieli  ogród czeka...

...skopanie i uporządkowanie kawałka (1/4 całości) zajęło nam więcej czasu niż przy ostatnim zabiegu gdzie uporządkowaliśmy 3/4 całości. Doliczyć jeszcze trzeba utarczki z Rodzicielem, który obiecał się nie wtrącać, obalanie jego osłabiających pomysłów. Tak zapuszczonego ogrodu nie da się przywrócić do świetności w jeden dzień - jak co niektórym się zdaje. Straty w sprzęcie też nas nie ominęły i amerykanki trzeba będzie zespawać... :P 

...urobieni dowlekliśmy się do domiszcza. W zamiarach była wanna i odpoczynek a wyszło inaczej. Znajoma telefonicznie poprosiła o upieczenie placka. Dopiero koło 22-giej zaliczyliśmy spad do łóżka...

...niedziela nie lepiej. Ponowny zakup kory, jazda do Rodzicieli. Obsypywanie rabatek i dopiero koło 17-tej mogliśmy odczuć, że mamy weekend...

...prawie 400 litrów kory za nami a przed nami poniedziałek i mycie okien...