31 marca 2014

...mam gagatka czyli dalszy ciąg "dziwnego odgłosu"...

...w czerwcu ubiegłego roku pisałem wam o dziwnym, mechanicznym, odgłosie jaki rozlega się na moim osiedlu. Brany pod uwagę był nawet startujący samochód Maluch, ale sprawa rozwiązała się przy jednym z rodzinnych spotkań o czym pisałem tutaj [klik]...

...przy pierwszym podejściu gagatek zwiał na świerk i próbował wtopić się w otoczenie...



...dopiero przy drugim podejściu, udało mi się go sfocić, podczas pałaszowania w latarnianym bistro...



..polowałem na niego przez dwa dni. Widać, że dzięcioł ma ustalony harmonogram. Oba kadry powstały prawie o tej samej godzinie (6:48 i 6:50). Zobaczcie jak obił grzybek od latarni, że też głowa go nie boli po takim waleniu, he he he...

[EDIT]..o dzięciole pisana również na lokalnym portalu [klik][EDIT]

29 marca 2014

...pracowita sobota...

...uff. Doprowadzony do używalności, za sprawą wanny, wody i żelu, dopadłem do kompa i już piszę co tam się u nas wyprawiało...

...zanim jednak przejdziemy do sedna sprawy nadmieniam iż klawiatura zrobiona. Problem tkwił w przycisku, który się wcisnął i tak został zablokowany przez paproch. Niby przedmuchuję klawiaturę, gwałcę odkurzaczem, ale i tak wyjęcie klawiszy jest najlepsze...

...spłuczka tutaj było trochę gorzej. Zawór się dał rozebrać i wyczyścić, ale złożyć się nie dał i niestety potrzebny był zakup nowego elementu. Zawór dobry to teraz spust od spłukiwania sobie czka i popuszcza. Może pampers mu pomoże, he he he...

...to do teraz zrobione. Zatem mogę już nadmienić co tam dzisiaj się u nas wyprawiało. Bo wyprawiało się sporo. Uwaga... ruszyliśmy na ogrody!!! Na pierwszy ogień poszła część kwiatowa i irysy, zapuszczone przez cirka osiem lat. Ten kto jest w temacie wie o czym mówię. Masakra. W ruch poszedł szpadel, amerykanki, widły i dwie pary grabi. Trzy-czwarte prac za nami o bólu rąk nie wspomnę. Tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć...

...tak wygląda część nie zrobiona i obraz pierwotny...

...a tak po naszych zabiegach...


...a przed nami jeszcze to...
...potrzebuję porady. Na jednym z poletek rośnie rododendron, który kiepsko wygląda po zimie. Liście ma zbrązowiałe. Może wiecie co go dopadło i jak leczyć i czy leczyć? A może wyrwać i posadzić nowy?




...a teraz spadam coś zakąsić i po leżakować. Spokojnej nocy...

PS. ...dzisiaj przestawiamy zegarki. Znów o jedną godzinę mniej snu... :((

28 marca 2014

...ludzie są dziwni, cz.1...

...pracę mam jaką mam i nic tego w najbliższym czasie nie zmieni. Często zdarza się, że podróżuję między filiami, mam tak zwane wyjścia służbowe. Ot chociażby ostatnio...

...przypadło mi w udziale takowe wyjście. Korzystając z wolności, w drodze do miejsca przeznaczenia, zadzwoniłem do Połówki. Idę, rozmawiamy sobie i w pewnym momencie dopada mnie uczucie, podobne do tego, kiedy ktoś nas obserwuje. Oczywiście moje zboczenie zawodowe, z czasów kiedy pracowałem w ochronie, włącza partyzanta. Rozmowa przestaje się kleić a ja niczym Chuck Norris zaczynam namierza delikwenta...

źródło: klik
...przekładam telefon do drugiej ręki, lewej, i widzę jak ktoś odskakuje ode mnie. Jakiś ciekawski gościu szedł pochylony w moją stronę i podsłuchiwał o czym rozmawiamy. Kiedy wykonałem nagły ruch ręką, przestraszony, odskoczył omal nie zatrzymując się na drzewie...

...a dobrze babcia mówiła, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, w tym przypadku drzewa...

26 marca 2014

...się wali na całego...

...zaczęło się od komórki, która foch zarzuciła i współpracy zaprzestała. Sprawę załatwiłem dość szybko, o czym może później napiszę...

...zaraz zawtórowała jej kuchnia. Piekarnik oślepł za sprawą przepalonej żarówki, termoobieg nawala.  Do tego cholerstwo zwane obudową od żarówki zapieczone, kuchenka wysłużona, już się cieszę...

...ostatnio pralka dołączyła do grupy i powstało kolejne niepotrzebne Ich Troje. Tutaj sprawa dość łatwa, stawiam na łożyska w bębnie. Idzie zrobić tylko pomoc by się przydała. Nic to pralka nabiera mocy sprawczej...

...jednak kiedy epidemia dotknęła komputerka, a dokładniej klawiatury, bardzo a to bardzo się wkurzyłem. Rozumiem pralka, kuchenka ba nawet komórka, ale nie mój komputerek. Co to to nie. Nie będzie litości. Sprzęcik ląduje dziś na kanał. Młotek i przecinak idą w ruch...

...cholery idzie dostać, bo jak się wali to wszystko po kolei, a może to jakaś epidemia???

24 marca 2014

...50 i 555...

...o 14:03 otrzymałem wiadomość, że licznik został złapany. Szczęśliwym zwycięzcą jest L.B. Abigail...


...o 14:06 przyszedł kolejny mail, tym razem od GosiAnki.Wroclawianki...


...dokonałem wnikliwej oceny dwóch zgłoszeń, przejrzałem komentarze i stwierdziłem, że oba zgłoszenia zostaną nagrodzone. Zatem proszę spodziewać się listonosza po 29 marca. Gratuluję i zapraszam do częstych odwiedzin i komentowania...

PS. ...a tak na marginesie pisałem dzisiaj o blazie [klik]...

...blaza...

...pisałem wczoraj, że dopadła mnie blaza. Niby wszystko ładnie, pięknie. Jednak Zgaga, swoim pytaniem Co to jest blaza? Może i ja to złapałam?pociągnęła temat dalej...

...zatem, cóż to jest ta blaza? Niby wydawało mi się to łatwe do wyjaśnienia, ale utknąłem. Według Słownika Języka Polskiego: regionalnie:1. bańka, bąbel, pęcherzyk; 2. pęcherz moczowy; 3. dętka w piłce, ale idąc dalej tym tropem blaza to inaczej może być brzuch, kobieta lekkich obyczajów (rzyć jest a blazy ni ma)...

...słowo blaza, zapożyczenie z języka niemieckiego die Blase oznacza pęcherz, na Śląsku jak i w Wielkopolsce, istnieje ono zwyczajowo i jest powszechnie znane, gdzie indziej może określać dętkę...

...w slangu miejskim blaza posiada dwa dość ciężkie znaczenia. Pierwsze określa dziewczynę, której natura poskąpiła urody: A fuj jaka blaza idzie. Drugie określenie dotyczy stanu ciała i ducha jakim obarczony jest delikwent po suto zakrapianej i opalanej narkotykami imprezie: o kurna ale mam blazę, zblazowany jestem...

...i mi bardziej chodziło o stan ducha, o zblazowanie, które z francuskiego blasé oznacza osobę nie interesującą się już niczym, nie potrafiącą zaciekawić się czymś, nie poruszoną przez żadne wydarzenie. Czyli osobę owładniętą totalną nudą i niczym więcej, mającą blazę. Ot i cała tajemnica...

źródło: klik
PS. Przypominam o liczniku....

[EDIT] Licznik został złapany!!! Mamy zwycięzcę!!! [EDIT]

23 marca 2014

...pada, wieje...

...oto pogoda na dzisiaj. Dodatkowo blaza jakaś mnie dopadła i nic się nie chce. Idę sobie poczytać...


20 marca 2014

...ptaki (nie tylko) za oknem...

...odkąd zająłem się pstrykaniem zdjęć ptakom, które coraz bardziej mnie wciąga, zdjęcia nie ptaki, od czasu do czasu spotykam się z zapytaniem czym karmić ptaki zimą. Znawcą tego tematu nie jestem, chociaż kilka razy o tym wspominałem, ale wiedzę czerpałem od fachowców. Nawet ostatnio pokazując zdjęcia sikorek, jeden z obserwatorów stwierdził, że sikorek nie karmimy słoniną bo im szkodzi, bo słonina nie jest ich naturalnym pokarmem. Nie powiem gościu zagiął mnie w tym momencie, ale zawsze wydawało mi się, że sikorki i słonia to jest cacy...


...i jak tu się sprawa ma z tymi siksami. Odpowiedź znalazłem w Gazecie Wyborczej gdzie mój guru od foto i przyrody, Andrzej Wajrak, pisze co i jak, i dla czego. Pozwólcie, iż przytoczę fragment dotyczący sikorek, cały artykuł jest tutaj [klik]...
"A czy słonina jest naturalna dla sikor? - pyta wielu z państwa. Owszem, tak. Choć w formie wiszącej nie jest spotykana w naturze, to jednak sikory zimą bardzo chętnie korzystają z białka i tłuszczu o wiele większych od nich zwierząt. Dosłownie kilka dni temu, tropiąc w Bieszczadach wilki, natrafiłem na ich dość dawno zabitą ofiarę. Resztkami łani bardzo interesowały się sikorki bogatki, które pracowicie wydziobywały resztki mięsa i tłuszczu."
Gazeta Wyborcza; Andrzej Wajrak; Dokarmiać, nie szkodzi 
 ...jak już wspominałem zaczyna mnie kręcić robienie zdjęć ptakom. Nawet podczas ostatniego spaceru Połówka połknęła bakcycla i zaczęła, mi ślepocie, wyszukiwać ptaki w locie, ptaki na drzewach i tak dalej. Ot choćby zdjęcia sikorki-akrobatki jej autorstwa...

...coś te człowieki za bardzo się na mnie gapią...

...no to siup...

...w końcu święty spokój...
...były sikorki, będą i inne ptaki. Zapraszam...

...mewy na zamarzniętym jeziorze Ślesińskim...

...jezioro Ślesińskie,
łabędź na plaży, który mnie pogonił...

...jezioro Ślesińskie,
kaczka krzyżówka...

...Gosławice,
mechaniczny ptak,
ponoć to cudo nie powinno oderwać się od ziemi,
a jednak lata - znowu amerykanie się mylili...

...Gosławice, stawy,
odlatująca czapla...

...Gosławice, widok z okna,
gołąb grzywacz podczas ostatniej zawieruchy...

...tak sobie myślę, że przeszukam swoje archiwa ze zdjęciami i zrobię osobną galerię na najciekawsze zdjęcia (będą większe ^^), co wy na to? Zapraszam do marudzenia i odciągania mnie od tej decyzji w komentarzach...

PS. Przypominam o łapaniu licznika [klik]...

19 marca 2014

...łapiemy dalej...

...niestety nikt się nie zgłosił, zatem łapiemy dalej. Tym razem do złapania jest licznik w pozycji 50.555. Oto reguły:
  1. Zabawa przeznaczona jest dla obserwatorów i komentatorów mojego bloga., dla moich blogowych przyjaciół, którzy są ze mną w dobrych i złych chwilach.
  2. Jeśli ktoś ma ochotę może u siebie umieścić banerek, ale jak to mówią, konkurencja nie śpi, he he he.
  3. Do złapania jest liczba 50.555.
  4. Zrzut ekranu należy przysłać na adres voodoos78@gmail.com.
  5. Osoba, która złapie licznik, otrzyma trzy cuda niespodzianki, których twórcą a zarazem sponsorem jest Połówka.
  6. Jeśli liczba 50.555 nie zostanie złapana liczy się ten kto będzie najbliżej...

...czy ktoś złapał licznik???

...przez przypadek byłem widzem jak ktoś z Was złapał licznik. Proszę o przysłanie zrzutu ekranu. Jeśli do godziny 20-tej, dzisiaj, nikt się nie zgłosi to losuję kolejną liczbę. W tym przypadku, aby nie przedłużać, liczy się kto złapie liczbę lub będzie jej najbliżej...

18 marca 2014

...Janina Perathoner (Weneda)...

...ostatnio pisałem o zmarłej, lokalnej pisarce - regionalictce, Janinie Wenedzie [klik]. Podczas odbywającego się niedawno spotkania wspominkowego, przez przypadek, dotarłem do kilku reportaży-rozmów z udziałem Babci Janinki. Przed chwilą otrzymałem zgodę autorów na publikację jednego z nich na łamach swojego bloga. Zatem chciałbym zaprosić was do poświęcenia chwili i poznania "Super Babeczki"...

...reportaż - rozmowa z Janiną Perathoner, literacki pseudonim Weneda, nauczycielka języka polskiego, w Zespole Szkół Górniczo-Energetycznych w Koninie, bibliotekarką. Janina Perathoner jest autorką powieści historycznych. Opowiada w nich historię miasta i najbliższego regionu w pierwszych wiekach jego tworzenia się. Bohaterka mówi o tajemnicach warsztatu pisarskiego, motywacjach, sposobach relacjonowania historii, której źródeł pisanych jest niewiele...

video


Autorzy:
- redakcja: Andrzej Dusza,
- zdjęcia: Marcin Oliński,
- montaż: Marcin Oliński,
- lektor: Robert Glapa,
- produkcja: Koniński Dom Kultury Konin, Wydanie XVIII, 2006
- czas: 15'21''.

PS. ...pod tym linkiem znajduje się lepsza wersja: http://vimeo.com/85432648...

16 marca 2014

...od wczoraj...

...biorę się do pisania jak ta przysłowiowa sójka. W sumie nie ma o czym pisać, albo i jest, tylko namnożyło się tych zaległości sporo i nie wiadomo od czego zacząć. Zatem zapraszam na post o wszystkim...

...to może zaczniemy od spraw już bardzo odległych. W styczniu dotarła do mnie/nas paczka-nagroda od Ani z Radziejowego Zacisza [klik]. Mieliśmy problem z ulokowaniem "cukierków", ale miejsce znalazło się szybko. Oczywiście to pomysł Połówki i oto proszę cukierki ozdabiają nam komodę w sypialni...


...prace są tak piękne, że zamówiłem kolejne jej dzieła-prezenty. Tym razem były to dwa kotki. Jeden dla Połówki - ot tak bez okazji - a drugi dla Małej Panny Mi, którą odwiedzimy w najbliższym czasie. Takie prezenty, bez okazji, robiliśmy sobie dość często. Niestety obecnie finanse na to nie pozwalają, ale dość o kasie i oto owe prezenta...

...kotek Połówki...
...kotek dla Małej Panny Mi...
***
...wspominałem w jednym z postów o zakupie butów [klik]. Muszę się przyznać, że zakochałem się w Decathlonie. Będąc ostatnio częstym gościem w Kaliszu wpadałem przy okazji do sklepu i na przecenach/wyprzedażach nabyłem rękawiczki (29 zł) i komin (5 zł). Teraz zima już nie straszna a z drugiej strony mam nadzieję, że to nie przeze mnie to załamanie pogody... ^^


...od wczoraj wieje, leje. Aż dziw bierze, że pogoda potrafi zmienić się z dnia na dzień. Do tego prąd dawkowany jest nam w takich ilościach, że sprzęt błyska niczym stroboskop na dyskotece. Zatem kończę i do usłyszenia. Spokojnego popołudnia i wieczoru...

12 marca 2014

...lekarz bezpośredni...

...pogoda w tym roku zbiesiła się nam na dobre. Zima poszła w pi..., w siną dal. Nastały cieplejsze dni, sielanka po prostu, ale czy na pewno? Kiedy na dworze wiało i pizgało człowiek psioczył, ale czuł się dobrze. Żadne rwania czy strzykania nie wchodziły w grę. Kriokomorę, jak i zimę, otrzymał w pakiecie i tylko szanowny NFZ zgrzytał zębami z tego marnotrawstwa. Jednak po kilku dniach ciepła zaczęło w człowieku kiełkować zdarzenie, rwaniem lub jak dalej bólem zwane. W dzień jak w dzień szło wytrzymać kiedy praca wre i łeb głupotami nie nabity. Gorzej bywało wieczorami tu łeb z nudów, robotą nie zajęty, zaczął fanaberie wytwarzać i przypominać, że tu boli a tu strzyka...

...wieczorne posiadywania przed tv lub komputerem zaczęły zamieniać się w spotkania dwóch kochanków, dla których podręcznik Kamasutry to jak elementarz dla pierwszoroczniaka. Pozycje robiły się fikuśniejsze, zahaczające o lewitowanie, jęki donośniejsze. Nie pomogło zasłanianie okien, gaszenie światła. Ciekawska gawiedź przyblokowa, co wieczór, stawała pod oknami aby posłuchać spektaklu w moim wykonaniu...

...doszło do tego, że co wieczór, ludziska spragnione wrażeń, zaczęły z czeluści piwnic ławki wyciągać, pizze zamawiać i piwem się raczyć w oczekiwaniu na przedstawienie. Jednak wszystko ma swoje granice i kiedy sąsiadki, wiekowo różnego kalibru, zaczęły czynić mi miłe uwagi-aluzje licząc na cóś więcej. Powiedziałem basta, finito i udałem się do Panoramixa...

...Panoramix wysłuchał i osłuchał. Młynka rękami kręcić kazał, schylać się i podskakiwać. W końcu zasiadł przed pecetem i niczym wirtuoz fortepianu zaczął recepty pisać. Zebrało się tego sporo do łykania w dawkach, które i słonia by powaliły. Więc i mnie w końcu powaliło a raczej przyspieszyło. Żołądek, szuja jedna, bunt ogłosił. Nie pomogły prośby i groźby, zmniejszanie dawek. Uparł się i każdego dnia raczył mnie schematem: rano tabletki, wieczorem bieganie...

...zmarynowany takimi zabiegami, po raz kolejny, udałem się do Panoramixa aby żale swoje wyłożyć. Poetycko wyjaśniałem, niczym Miłosz czy Szymborska, że przy takich dawkach leków mój organizm szaleje, że nawet zmniejszyłem dawki, ale to na nic. Rano zażywam leki a i tak pod wieczór mam rewolucje i bieganie...

...Panoramiks słuchał uważnie i kiwał głową ze zrozumieniem. Kiedy skończyłem tyralierę słowną zamyślił się na chwilę i krótko podsumował moją wypowiedź...

...sraczkę masz...

10 marca 2014

...buty...

...ostatnio pisałem o meczu ping-ponga podczas reklamowania butów w firmie D. [klik]. Dzisiaj temat pociągnę dalej...

...zadowolony, z kasą w ręce, zacząłem poszukiwania nowych butów. Zima niby odpuściła, ale nigdy nie wiadomo kiedy wróci. Nie uśmiechało mi się bieganie w butach a'la tenisówki po śniegu i mrozie. Skąd mogłem wiedzieć, że pogoda wywinie nam takiego psikusa i przywita nas wczesną wiosną...

...kupowanie po raz kolejny butów w sklepie D. odpadało. Nie po ostatnich starciach. Postanowiłem poszperać w necie i znaleźć coś fajnego. W grę wchodziły buty trekingowe o grubej podeszwie, przed kostkę. Dzięki rozmowie ze znajomą trafiłem do Decathlona i już od razu na pierwszej stronie wypaczyłem swoje buciszcze. Z wyboru tak do końca nie byłem przekonany, bo oczywiście buty miały dłuższą cholewkę, jednak kiedy przeczytałem opinię o nich, szybko zmieniłem zdanie i zaczęło się mierzenie stopy i poszukiwania...

...samo mierzenie stopy, to już był cyrk. Zawszę myślałem, że stopiszcze moje oscyluje w rozmiarze do 30 cm, a tu zonk i albo moja stopa jeszcze urosła, albo miara się skurczyła. Niestety na Decathlonie takiego rozmiaru nie mieli, zacząłem szukać na innych aukcjach...

...całe szaleństwo zakupowe trwało prawie dwa tygodnie. Pierwszy zakup nie wypalił, bo jak tłumaczył właściciel aukcji buty w programie magazynowym są a na półce nie ma. Buty wciło. Drugi twierdził, że ma i nawet przysłał tylko, że za małe. Znowu odsyłanie i czekanie za kasą. W końcu trafiłem na Trzeciego i tutaj również kolejny zonk. Gościu towar wystawia na aukcjach, twierdzi że ma, ale kontaktu z nim przez tydzień nie mogłem na wiązać. Dobrze, że zamówiłem towar kurierem i płatne przy odbiorze, za sponsora wycieczek do Kanarów nie chcę robić...

...po takich przebojach miałem dość. W końcu zadzwoniłem do Decathlona i dowiedziałem się, że przez neta to u nich nie zamówię, ale kilka sklepów deklaruje, że większy rozmiar ma. Zaczęło się dzwonienie po Polsce i szukanie - zabawa w kotka i myszkę. Warszawa - nie ma, Poznań - nie ma, w końcu w Rumii są i zgodzili się przesłać do sklepu w Poznaniu. Tutaj dopiero ruszyła machina rodzinna - łun łonemu - i buty z Rumi pojechały do Poznani, a z Poznania kuzyn buty pocztą wysłał do mnie. Uff, ach ten XXI wiek. Szaleństwo...

 ...zmierzone. Pasują. Pierwszy spacer super, tylko bardzo ciepłe ale poczekamy na śniegi i mróz, a oto obiekt dwutygodniowego zamieszania...

źródło: decathlon.pl



9 marca 2014

...łapanie!!!

...liczba odwiedzin mojego bloga powoli zbliża się do magicznej liczby 50.000. Chciałbym  z tej racji zaprosić Was, moich blogowych przyjaciół, do udziału w zabawie. Jednak, żeby nie było za łatwo trzeba będzie się trochę wysilić. Czasu jest mało, a do złapania jest liczba nie 50.000 a 50.005...

...zasady są proste...
  1. Zabawa przeznaczona jest dla obserwatorów i komentatorów mojego bloga., dla moich blogowych przyjaciół, którzy są ze mną w dobrych i złych chwilach
  2. Jeśli ktoś ma ochotę może u siebie umieścić banerek, ale jak to mówią, konkurencja nie śpi, he he he.
  3. Do złapania jest liczba 50.005.
  4. Zrzut ekranu należy przysłać na adres voodoos78@gmail.com.
  5. Osoba, która złapie licznik, otrzyma trzy cuda niespodzianki, których twórcą a zarazem sponsorem jest Połówka.
  6. Jeśli się nie uda, to będziemy polować na kolejną liczbę.
...oto banerek...









8 marca 2014

...8 marca...










...wszystkiego naj..., muzyka!!!


PS. zdjęcia z internetu - Google...

5 marca 2014

...reklamacja...

...jak bumerang, co roku, powraca ta sama śpiewka - buty. Bardzo się cieszyłem kiedy, w październiku  ubiegłego roku, udało mi się nabyć w sieci sklepów obuwniczych D. buty z wyglądu mocne, z grubą podeszwą, trekingowe. Jednak moja radość nie trwała za długo, a i same buty okazały się mocne kiedy leżakowały w pudle na dnie szafy. Wystarczyło tylko dwa miesiące noszenia, dwa tygodnie śniegu, aby podeszwa zdarła się do zera i topniejący śnieg zaczął wlewać się do środka. Masakra...

...nie pozostało nic innego jak udać się z reklamacją. I tutaj zaczyna się cały cyrk i przerzucanie się argumentami jak piłeczką do ping-ponga...

- ...czym mogę służyć...
- ...niestety przyszedłem zareklamować buty...
   ...podaję buty i tu zaczyna się cyrk...
- ...to kiedy pan kupił buty? I patrzy na paragon. W październiku, to cztery miesiące temu.
- ...z czego dwa buty przeleżały w szafie, bo zimy nie było...
  ...zgina buty, raz jeden raz drugi...
- ...a tutaj podeszwa jest uszkodzona mechanicznie, o proszę zobaczyć...
- ...jak było ślisko to chodniki piaskiem były posypane więc i o uszkodzenia nie trudno, a z drugiej strony to jest podeszwa więc jest narażona na takie działanie podłoża, to chyba logiczne???
  ...zakłada rękawiczki i wyrywa ze środka buta wkładkę...
- ...no teraz, to ja tych butów nie wezmę i będzie chryja jak mi reklamacji nie uznają...
- ...ale pan to jakoś dziwnie chodzi, żeby w tym miejscu buty przetrzeć...
- ...jak dziwnie??? to jak mam chodzić??? lewitować jeszcze nie potrafię...
- ...ale te buty, to nie są zimowe, a pan teraz w nich chodził. To są półbuty...
- ...to są buty trekingowe. Tak wyglądają a i grafika na opakowaniu do takich butów nawiązuje...
- ...to są półbuty a nie obuwie zimowe, zimowe buty wyglądają inaczej...
- ...to proszę mi pokazać jak wyglądają buty zimowe...
  ...pochodzimy do półki...
- ...to są proszę pana buty zimowe i pokazuje mi jeden egzemplarz...
- ...a po czym pani poznaje, że to są buty zimowe???
- ...te buty mają dłuższą cholewkę, bo do kostek...
- ...pokazała mi pani te same buty, tylko z dłuższą cholewką. I to są według Pani zimowe buty? Przecież są one zrobione z tego samego materiału a różnica jest tylko w długości cholewki. Gratuluję wiedzy...
- ...tak, to są buty zimowe - potwierdza...
- ...nie przyszedłem się tutaj kłócić ani szukać zwady. Albo uznaję mi pani reklamacje albo spotkamy się w sądzie i tam się okaże kto miał racje...
- ...no przecież ma pan uznaną reklamację...

...i tak co pół roku wygląda moje przekomarzanie się ze sprzedawcami. Tym razem zażądałem zwrotu gotówki, po raz kolejny nie będę się pchał w to badziewie...



3 marca 2014

...jeszcze chwilkę o łabędziu...

...na początek małe przypomnienie...


...zaobrączkowanego łabędzia spotkaliśmy, 2 lutego 2014, nad jeziorem Gosławskim [klik] i zainteresowała Was ta sprawa, a ja ruszyłem z nagonką mailową. Inaczej tego nazwać nie można, he he he. Pisałem do TOZu kilka razy na różne maile, ale odzew był nijaki. W końcu napisałem do GosiAnkiWrocławianki, która bardzo mi pomogła i podała namiary na odpowiednich ludzi. Jeszcze raz dzięki Gosiu, a tutaj można sobie poczytać więcej [klik]. Wydawało mi się, że czas nagli i trzeba się spieszyć...

...sprawa wyjaśniła się dzięki Ekostraży z Wrocławia i uważałem ją za zamkniętą. Tylko w myślach złorzeczyłam (kląłem jak szewc) na tą niby pomoc w moim mieście. Dopiero 25 lutego, czyli 23 dni od całej akcji, wpłynął do mnie mail od pracownika TOZu...
Po zapoznaniu się ze zdjęciem i konsultacji z kolegami stwierdzamy, że ta taśma wokół szyi nie jest naturalnym oznaczeniem i powinno być zmienione.
Łabędzie się obrączkuje na łapach.
Z poważaniem
TOZ Konin
...po przeczytaniu rechotałem jak głupi. Ubawiła mnie treść odpowiedzi, ale i zaniepokoiła. Po pierwsze szybkość działania byłą zatrważająca. Gdyby oznakowanie okazało się niewłaściwe to do tego czasu z łabędziem mogłoby być źle lub byłby już martwy. Po drugie wiedza ludzi zajmujących się opieką nad zwierzętami, bo zwierzęta to nie tylko koty i psy w schronisku, wydawała mi się uboga. Chyba takie organizacje powinny choć w minimalnym stopniu wiedzieć o znakowaniu zwierzyny dzikiej. Może trochę przeginam i za bardzo na nich buczę, ale takie mam odczucie, że coś jest jednak nie tak...

...szybko spłodziłem kilka słów odpowiedzi i podałem linki do informacji o obrączkowaniu łabędzi, które podesłała mi Ekostraż...
Dziękuję za odpowiedź ale informację uzyskałem już od Ekostraży z Wrocławia. Ta opaska jest zgodna z systemem oznaczeń łabędzi. Proszę o zapoznanie się z tą stroną http://www.cygnus.org.pl/badania/obraczkowanie-labedzi-jako-metoda-badawcza/.
 ...szybko otrzymałem kolejną wiadomość z podziękowaniem za troskę o łabędzia. Podziękowania, podziękowaniami. Mam nadzieję, że info jakie im podesłałem zostanie przeanalizowane i przyniesie owoce w przyszłości...

2 marca 2014

...niedzielne popołudnie...

...w końcu chwila wytchnienia i można coś spłodzić. Za oknem świeci słonko imitując pozorną wiosnę, ale wiejący zimny, przeszywający, wiatr szybko studzi moje zapały spacerowe, brrr. Może i dobrze, bo znowu bym się rozpuścił i popadł w lenistwo niebytu blogowego. W sumie chwila spokoju jest wskazana. Od środy latamy jak z wiatraczkami w siedzeniu i zaliczamy kolejne wizyty u Rodzicieli, a wszystko to za sprawą operacji kolana jaką przeszedł Rodziciel. Zatem codziennie pobudka o 6 rano, wyjazd do pracy, powrót i obiad, i wyjazd do Rodzicieli żeby w piecu im napalić i jakieś drobne zakupy zrobić. W sumie palenie zabiera najwięcej czasu bo przygotowanie tak byczego pieca do używalności to istny rytuał. Trzy sztuki drzwi i każde trzeba otworzyć, wszytki popiół wymieść, nałożyć do pieca, rozpalić i godzina z hakiem leci. Później trzeba jeszcze siebie doprowadzić do porządku bo górnik jak malowany, tfu popiołu wszędzie pełno...

...ale nie samym popiołem, tfu piecem człowiek żyje, he he he. Spraw do opisania trochę się zebrało, ale o tym może w kolejnych postach. Mam więc kilka tematów, ot choćby obrączkowanie łabędzia i maile na które nie liczyłem, starcie o buty - kolejne. Niespodziewany zakup i tak dalej, i tak dalej. Tematów mnóstwo życie naplotło tylko nie ma kiedy do nich zasiąść...

...zatem może zaczniemy od małego słodkiego...



...spokojnej niedzieli...