26 lutego 2014

...niedzielny spacer...

...był niby taki sam, a jednak inny. Wyprawa na stawy, w porównaniu do spaceru brzegiem jeziora Ślesińskiego, wymagała szczęścia i dobrego refleksu. Tutaj zwierzyna nie wystawiała się do zdjęć, trzeba było na nią polować aparatem...

...tuż przed wyjściem,
widok z kuchennego okna...
...pierwsze zdjęcia, strzeliłem już po kilku metrach...


...kolejne już  w konarach przy stawach...


...no właśnie stawy. Niby nic nie zwykłego. Trzcina...


...tajemnicze ślady zwierzyny...


...jednak kiedy robi się zdjęcia pod słońce, to rodzimy krajobraz przeistacza się w kosmiczny, marsjański. Wiem, wiem na Marsie nie ma wody, ale ponoć była... :))


...poszukiwania wiosny spełzły na niczym. Każdy z mijanych stawów skuty był lodem...





...tylko na niebie coś się działo...






...jednak dzień jest jeszcze krótki...


...więc szybko wróciliśmy, zmordowani, do domu...

PS. ...odezwał się do mnie TOZ w sprawie łabędzia, o którym pisałem tutaj [klik]. Napiszę o tym w kolejnym poście a teraz zmykam do Kalisza...

24 lutego 2014

...sobotni spacer...

...to była magiczna sobota. Niebo czyste, słonko świeciło mocno, aż oślepiało. Udaliśmy się do Ślesina i chociaż jezioro skute było przez kaszkowaty lód to i tak, po raz kolejny, doświadczyliśmy magii tego miejsca...


...powitały nas orgia dźwięków: syk łabędzi, kwakanie kaczek i wrzask mew. Świecące słońce czarowało odcieniami barw a aparat grzał się od ilości zdjęć (punkt A)...



...spokojnie to tylko wodorosty...
...wielki ubaw mieliśmy z kaczek, które dreptały po lodzie. Czasami ich krok przypominał chód pijanego... :))















...ptactwo nauczone, przez ludzi, łatwego pokarmu chętnie podpływało do brzegu (punkt B)...








...pod koniec wędrówki (punkt C) mieliśmy sposobność zaobserwowania pary łabędzi, która oddawała się żerowaniu. Dla nas była to magia pływania synchronicznego...







...spacer zakończyliśmy zagadką (punkt D). Na wierzbie spotkaliśmy mała grupkę ptaków, niestety słońce zrobiło nam psikusa i zaczarowało barwy. Po przejrzeniu atlasu ptaków nie wiem czy to gile czy wróble, a może jeszcze coś innego. Zagadka... 



PS. Musicie darować mi opis, bo po przejrzeniu zdjęć na wielkim monitorze zgłupiałem. Barwa, nasycenie kolorów i ostrość zdjęć przy tak dużym zoomie, aż nie wiedziałem co pisać. Tak dobrych zdjęć jeszcze nie pstryknąłem...

23 lutego 2014

...obiecuję...

...od jutra biorę się za siebie i bloga, bo tak dalej być nie może. Ja leże, blog leży, a trochę by się popisało, he he he. Zatem od jutra ruszam z kolejnymi zdjęciami i pisaniem, a dzisiaj jeszcze się polenię. A co, po szkoleniu jestem to muszę wiedzę przetrawić. Ba już mi się nawet śniły debaty na temat kilku spraw i przepisów  w ustawie. Czy to już pracoholizm czy lenistwo??? Pomocy!!!

źródło: klik
źródło: klik
źródło: klik