12 października 2013

...weekend...

...nareszcie!!! Łzy szczęścia zagościły na moim licu, bo po tak zatyranym tygodniu wyczekiwałem go jak spragniony wody. A wszystko to, za sprawą wystawy, do której opracowuję grafikę. Niestety trafiłem na partię ludzi niezdecydowanych. Po pierwsze nad koncepcją wystawy głowili trzy dni i co ma być na planszach, po drugie co jakiś czas wylatują z nowymi pomysłami, zmieniają grafikę i treść. Cholery idzie dostać!!! Wystawa we wtorek, a ja jakieś 45% mam zrobione i oczywiście poniedziałek zacznę od kolejnych poprawek. Uświadomiony zostałem, o tym wczoraj, pod koniec pracy. Fajnie!!! Najbardziej rozwalił mnie tekst paniusi, kiedy dokonywałem kolejnej już poprawki. Uwaga, cytuję a co się panu tak tekst rozpierdolił po całej stronie...

...na koniec piątkowego dnia odbyliśmy z Połówką przyjemny spacer, a po powrocie miałem chęć odreagować tyrkę i upić się szampanem od Panterki [klik], która świętowała trzecie blogowe urodzinki, ale wyszło tak, że weekend spędzam za kółkiem, więc nawet wirtualnie nie piję. Jak auto to nie alkohol...

...w południe zawitaliśmy do Ślesina, na włości ogrodowe. Poczynić kilka jesiennych przesadzeń. Niestety pogoda nie dopisała. Telewizyjne Chmurki sobie, a pogoda sobie. Jedynie kilka młodych jarzębin znalazło nowe miejsce bytu, małe krzewinki ozdabiają wjazd, a irysy poczuły znaczenie słowa przeprowadzka. Ot i cała robota, trochu mało. Za to wywiało nas równo, brrr...

...kończę. Szykuję sobie kąpiel i może z parę długości wanny zrobię, tak dla podtrzymania kondycji, a dla was porcja zdjęć...

...piątkowy wieczorny spacer...

...zgadniecie kto to???

...ślesińskie buszowanie po ogrodzie...





...finał małej robótki...