22 października 2013

...prawie...

...zszedłem dzisiaj na zawał, a wszystko za sprawą własnego niedopatrzenia i głupoty. Jakby nie było, posiadam kilka kont pocztowych na Gmail. Każde z nich związane jest, lub było, z jakimś projektem. Ostatnio zakończyłem kilka z nich, więc w wolnej chwili postanowiłem je usunąć, aby nie zaśmiecać sobie nimi głowy i komputera...

...konta usunąłem i kiedy próbowałem wejść na bloga nastąpił ZONK!!! Ciśnienie skoczyło mi do dwustu, albo lepiej. Myślałem, że zejdę!!! Nie ma bloga!!! Zniknął, wsiąkł, wciągnęło go między bity. Nie ma!!! Ostatnia kopia zapasowa sprzed miesiąc. Dałem doopy na całego!!!

...coś mnie jednak tknęło i wpisałem w przeglądarce adres boga (miało być bloga). Wyświetlił się!!! Uff!!! Dopiero teraz zerknąłem na pole profilu. Cały czas miałem aktywne logowanie do usuniętej poczty, a poniżej znajdowało się to od bloga...

...a teraz coś dla relaksu: wschody i zachody...