26 października 2013

...dużo się dzieje...

...ostatnio u nas. W pracy w miarę spokojnie się zrobiło, tylko we wtorek czeka mnie wyjazd na szkolenie do Poznania. Jadę sam, tak jak lubię. Z tego wszystkiego pytam się o drogę i wszyscy dookoła się dziwią, że nie znam Poznania. No kurna nie znam, choć z Wielkopolski jestem. Nie znam, bo tam nie studiowałem, tylko tak jakoś zahaczyłem o Toruń, a później o Łódź. Zatem trasa od dworca do miejsca szkoleń jakieś półtora kilometra z buta, się da radę. Może kijki wezmę... :))

...dorobiłem się nowych okularów, pracodawca sponsoruje, i jakoś nie mogę się przyzwyczaić bo inny fason. Połówka mówi, że fajne (sama mi doradzała), ale ja tego gościa w lustrze nie poznaję, he he he. Chciałem  wam pokazać, niestety nigdzie w necie nie mogę ich znaleźć, w ostateczności juro jakieś foto strzelę...

...jeśli chodzi o jutro, to czeka nas nalot Poznańskich. Nie długo pierwszy listopada, więc wpadają na groby i do nas. Zamieszania przy tym sporo bo Teściuniu organizuje obiad, a my część mięsiwa i sernik na osiemnastu białkach. Jest moc... ^^

...sami dzisiaj odwiedziliśmy groby dziadków i mojego brata. Pogoda dopisała, ba nawet przy większej tyrce pot lał się po d... ale posprzątane i z głowy...

...aha i już na koniec jutro śpimy godzinę dłużej nie zapomnijcie przestawić zegarków...