2 października 2013

...3xl, znowu nadaje...

...ale  mi się tytuł wymyślił prosto od Hansa Kolssa, he he he. A zatem powracam na blogowe salony troszku podleczony. No niestety jeszcze do końca się nie wykurowałem i rzężę jak dwudziestoletni maluch, ale ogólnie jest dobrze. Najgorsze są noce, bo wtedy oczywiście mam największe napady kaszlu i nic na tą cholerę nie mogę zaradzić. Spać nie mogę, bo kaszlę, Połówka spać nie może, bo kaszlę i mam tylko nadzieję, że sąsiedzi mogą spać, kiedy ja kaszlę. Więc w nocy, kiedy nie śpię, komentuję nawet o drugiej w nocy. O czym przekonała się niedawno Anka.Wrocławianka. Ale choroba chorobą kij jej w oko...

...z przyjemniejszych rzeczy. Po pierwsze wreszcie, po czterech latach niewoli w banku z Szymonem w tle, uwolniłem się od nich. Uff. Jeszcze przed chorobą pozałatwiałem sprawy w innym banku, a dziś po wizycie u lekarza,  pożegnałem się z owym starym bankiem. Najbardziej wkurzyłem się przy okienku. Kiedy powiedziałem babeczce, że zamykamy konto, to zaczęła nade mną skakać jakbym jakiś sułtan był. Oferowała prima konta, achy i ochy, a ja już w głębokim poszanowaniu miałem ich usługi i jeszcze na mnie chciała zwalić, że przecież wysyłali nam nowe tabele opłat, to mogłem przyjść. Głupka ze mnie chciała robić. Kuźwa mać tabele to wysyłali, ale nie oferty. Już lekko wkurzony byłem (czytaj jak rozjuszony byk) zatem wywaliłem przy okienku, żeby bajek mi nie opowiadać, że to była tabela opłat wielkości małego słownika i na rękę im było, bo przez cztery lata mogli mnie łoić równo z kasy. Jeśli im tak bardzo zależało, to mogli ruszyć swoje szanowne cztery litery. Koniec końcem za czternaście dni mogę im powiedzieć adieu...

...kolejna miła rzecz. Pamiętacie jak marudziłem o butach. Otóż proszę Państawa, ta dam. Dziś udało mi się zakupić tą oto parę butów, tak jakoś się złożyło, że obuwniczy również był w pobliżu Panoramiksa... 


...wyglądają na solidne, przekonamy się o tym w najbliższy weekend, ma być zimno i mokro. Przy samej przymiarce też było wesoło, bo noga nie rośnie mi (albo jednak rośnie) od dwudziestu lat, a buty za każdym razem kupuję większe. Z numeru 46 zrobiło się 48!!! Zagadka...

...i już ostatnia na dziś dobra nowina. Tuż przed chorobą, wpadło mi troszku grosza. W drodze powrotnej odwiedziliśmy pewne miejsce i choć urodziny Połówki jeszcze daleko, to z kasą u mnie jest tak że dzisiaj jest, jutro niema. Mimo protestów bo nie ma kasy zaciągnąłem, Połówkę, do Apartu i wspólnie wybraliśmy takie cóś...


...dziś już kończę. Jakoś ogarnąłem zaległości i wreszcie naskrobałem coś na blogu, bo z tym moim pisaniem, ostatnio, było jak z tą sójką wybierającą się za morze. Juro ruszam w trybiki tyrki i cieszę się i nie. Te kilka dni w  domu pozwoliło mi na nadrobienie zaległości w czytaniu książek, pograłem w ulubioną grę Diablo III (zakochany jestem w tej produkcji od 1997 roku kiedy to na studiach poznałem pierwsze jej wydanie), którą pożyczył mi znajomy. Nie cieszę się tylko z jednego powodu, zimna panującego w pracy - cholerne (pozorne) oszczędności. Nic to, jak trzeba będzie to się ognisko na środku biura rozpali, he he he...

PS. ...skleroza jedna ze mnie. Dziękuję wszystkim za miłe słowa i życzonka zdrówka. Macie jakiś sposób na kaszel, żeby ta cholera po nocach mnie nie męczyła i spać dała...