30 października 2013

...przeszkolony...

...się czuję i mam masę pomysłów. Teraz obawiam się tylko jednego, żeby system nie podciął mi skrzydeł, bo w dzisiejszych czasach nie liczy się wizja i pomysły, tylko jakie korzyści z tego będzie miała góra, ale może od początku...

...podróż do Poznania minęła nawet przyjemnie i szybko, to nie czasy kiedy pyrkało się przeszło dwie godziny i co większy krzak był przystanek. Będąc już w przedziale przekonałem się, że czas i komfort podróży zmienił się, ale nie obsługa. Prosiłem o miejsce przodem do kierunku jazdy, a usłyszałem że takich nie ma. Było minęło, kładziemy to na niewiedze pani kasjerki i koniec sprawy, kropka i basta!!! Dodatkowa atrakcja trafiła mi się w podróży - współpasażer - który nie mył się tak cirka z trzy dni. Swoje spostrzeżenia na temat higieny współjadącego określam po fetorze jaki wydzielał...

...samo szkolenie było ciekawe, cud, miód, malina. Gościu sprawnie i rzeczowo wyłożył kawę na ławę, także teraz bójta się, mam wiedzę, mam moc, he he he. Wykład przebiegał na tyle sprawnie, wykładowca pilnował przerw, że ze szkolenia pięciogodzinnego zrobiło się szkolenie trzyipółgodzinne. MOŻNA???

...szczęśliwy pognałem na dworzec, a wiatr w uszach szumiał. Przed samym dworcem spotkałem Pana Starszego, który poprosił mnie o pomoc w nabyciu biletu. Miałem dobry humor, bo szkolenie, bo pogoda, bo słońce (tak teraz sobie myślę, że chyba czegoś do herbaty nam dodali), to miło zagadałem i razem udaliśmy się do kas. Dworzec nowy, wypasiony, przy kasach, jak za dawnych lat, kolejki tasiemcowe. Krótkie rozeznanie sytuacji, Pan Starszy do tasiemca, ja do informacji czy gdzieś można jeszcze zdobyć bilet, bo pociąg za dwadzieścia dziewięć minut. Nie będę rozpisywał się co było dalej, powiem krótko życie uratował nam biletomat i sprzątaczka, a w przedziale spotkałem pingwina...

...plusów nałapałem, że hej...

...podsumowując...

...szkolenie - super...

...obaliłem ploty na mój temat...

...dworzec - super...

...pogoda - super...

...podróż powrotna  - super i plusiki do prezentu pod choinkowego zebrałem, pomagając Panu Starszemu i Pingwinowi, normalnie samo dobro ze mnie, do rany przyłóż - gangrena... 

...na minus zapisuję współjadącego i brak możliwości zakupu, na terenie dworca, widokówek Poznania...


28 października 2013

...się szykuję...

...do drogi. Polecenie wyjazdu służbowego wypisane, choć z wielkim zdziwieniem, że jadę. Ciekawe czemu ma służyć to zdziwienie? Bilet zakupiony, z bólami ale jest, bo trzy paniusie przy okienku czterdzieści pięć minut się namyślały jaki bilet chcą. Spodenki na kancik, nie to raczej odpada. Stawiam na dżinsy, polo i sweter. Dwie kurtki przyszykowane i buciki, zależnie od pogody wybiorę opcję mniej lub bardziej ciepłą. Mapka z trasą druknięta. Język przyszykowany, bo jak się nie zna miejsca, to koniec języka za przewodnika. Kuźwa do dżungli się nie zapuszczam, w Jumanji grać nie zamierzam, więc powinienem wrócić... 

...z milszych rzeczy. Dziś otrzymałem kartkę od znajomej, która otrzymała ją od swojego znajomego, który był w Rzymie. Trochę to zagmatwane, ale grunt że kolekcja powiększa się...


...miłego wieczoru i do jutra...

27 października 2013

...po Poznańsku...

...rodzinka przyjechała, posiedziała, obiadowła i śmiechu było co niemiara. Lubię takie spotkania, w sumie było to spotkanie czteropokoleniowe, od prababci do prawnuczki. Furorę jak zwykle zrobił sernik w wydaniu Połówki, możecie się częstować...


...niestety wszystko co dobre szybko się kończy i Poznańscy szykowali się do drogi. Na pytanie kiedy wpadniemy do nich, nie zastanawiając się wypaliłem że mogę nawet we wtorek, bo będę na szkoleniu, ach ten mój niewyparzony jęzor... :P

...zaliczyliśmy również Ślesin, trzeba było autko odstawić i kiedy tak siedzieliśmy w kuchni (bo w kuchni jest najlepiej ^^) moim oczom ukazał się taki widok...


...wziąłem aparat i poszedłem na ogród popstrykać...






...jednak najlepsze było na końcu. Podczas drogi powrotnej mogłem do woli pstrykać foto, dobrze jak ktoś inny prowadzi... :))





...kolejny plus z przestawienia czasu na zimowy w bezchmurne dni można podziwiać zachód słońca nie czekając do późna...

...spokojnego wieczoru...

26 października 2013

...dużo się dzieje...

...ostatnio u nas. W pracy w miarę spokojnie się zrobiło, tylko we wtorek czeka mnie wyjazd na szkolenie do Poznania. Jadę sam, tak jak lubię. Z tego wszystkiego pytam się o drogę i wszyscy dookoła się dziwią, że nie znam Poznania. No kurna nie znam, choć z Wielkopolski jestem. Nie znam, bo tam nie studiowałem, tylko tak jakoś zahaczyłem o Toruń, a później o Łódź. Zatem trasa od dworca do miejsca szkoleń jakieś półtora kilometra z buta, się da radę. Może kijki wezmę... :))

...dorobiłem się nowych okularów, pracodawca sponsoruje, i jakoś nie mogę się przyzwyczaić bo inny fason. Połówka mówi, że fajne (sama mi doradzała), ale ja tego gościa w lustrze nie poznaję, he he he. Chciałem  wam pokazać, niestety nigdzie w necie nie mogę ich znaleźć, w ostateczności juro jakieś foto strzelę...

...jeśli chodzi o jutro, to czeka nas nalot Poznańskich. Nie długo pierwszy listopada, więc wpadają na groby i do nas. Zamieszania przy tym sporo bo Teściuniu organizuje obiad, a my część mięsiwa i sernik na osiemnastu białkach. Jest moc... ^^

...sami dzisiaj odwiedziliśmy groby dziadków i mojego brata. Pogoda dopisała, ba nawet przy większej tyrce pot lał się po d... ale posprzątane i z głowy...

...aha i już na koniec jutro śpimy godzinę dłużej nie zapomnijcie przestawić zegarków...


25 października 2013

...mamy piątek...

...jednak dziś nie będzie porcji starych widokówek. :( Nie wyrobiłem się i sam nie wiem dlaczego. Może to przez czas, który się ostatnio skurczył bądź przyspieszył. Może to wina pogody, która ostatnio nas rozpieszcza - plus dwadzieścia w końcówce października. Chociaż może winna jest zniżka formy. Nic tylko bym leżał i paczał...

...jednak nie rozpaczajcie/cieszcie się (opcja do wyboru), hi hi hi, bo mam w zanadrzu kilka, które traf chciał publikuję...

...pierwsza z nich dotarła do mnie razem z nagroda którą otrzymałem od Pantery [klik]. Tak byłem zabsorbowany zawartością, że dopiero kiedy przeczytałem u Anki.Wrocławianki, że jest jeszcze kilka słów pisanych od Pantery to zacząłem poszukiwania i oto proszę...


...kolejna porcja widokówek dotarła do mnie wczoraj od Anki.Wrocławianki, są to przepiękne kartki świąteczne i szkoda żeby skończyły w pudle. Już ja coś wymyślę...



...dziękuję za piękne kartki, sprawiłyście mi miłą niespodziankę...

22 października 2013

...prawie...

...zszedłem dzisiaj na zawał, a wszystko za sprawą własnego niedopatrzenia i głupoty. Jakby nie było, posiadam kilka kont pocztowych na Gmail. Każde z nich związane jest, lub było, z jakimś projektem. Ostatnio zakończyłem kilka z nich, więc w wolnej chwili postanowiłem je usunąć, aby nie zaśmiecać sobie nimi głowy i komputera...

...konta usunąłem i kiedy próbowałem wejść na bloga nastąpił ZONK!!! Ciśnienie skoczyło mi do dwustu, albo lepiej. Myślałem, że zejdę!!! Nie ma bloga!!! Zniknął, wsiąkł, wciągnęło go między bity. Nie ma!!! Ostatnia kopia zapasowa sprzed miesiąc. Dałem doopy na całego!!!

...coś mnie jednak tknęło i wpisałem w przeglądarce adres boga (miało być bloga). Wyświetlił się!!! Uff!!! Dopiero teraz zerknąłem na pole profilu. Cały czas miałem aktywne logowanie do usuniętej poczty, a poniżej znajdowało się to od bloga...

...a teraz coś dla relaksu: wschody i zachody...







21 października 2013

...z lotu ptaka...

...podczas ostatnich prac przy wystawie [klik] [klik] w moje łapki wpadły dwa zdjęcia okolic Gosławic z lotu ptaka. Autorem zdjęć jest Ariusz Bober, a moje logo jedynie służy za zabezpieczenie...

...na pierwszym planie widać "błękitną lagunę" czyli miejsce składowania popiołów z pobliskich elektrowni Konin i Pątnów. W centrum elektrownia Konin, po lewo Gosławice, a po wyżej stawy rybne i zbiorniki chłodzące wodę z elektrowni...


...widok jest niesamowity, dopiero z tej wysokości widać wszystkie zbiorniki i kanały doprowadzające i odprowadzające wodę do elektrowni. Na zdjęciu poniżej tuż za elektrownią znajduje się owy staw, który obszedłem dookoła [klik]...


...jeśli jesteście ciekawi, to mogę zaznaczyć trasy którymi chodzę, opisać dokładniej każdą fotkę. Czekam na komentarze...

20 października 2013

...z buta...

...jakoś coraz częściej widzę zauważam, że się starzeję. Ba, coraz bardziej upodabniam się do Rodziciela. O matko jedyna!!! Masakra!!! Dokładniej rzecz biorąc zaczynam każda niedzielę, tak jak on wcześnie rano, żeby koło południa przyciąć komara, co w moim przypadku wypada na jakieś milion pińcet komarów, bo ryczę chrapię przy tym niesamowicie...

...koło godziny czternastej dopadł mnie lekki wqrw, bo ile można spać? Zarządziłem odwrót, od Teściunia do domu, celem przebrania się w dres, by po chwili maszerować z kijkami. Nie ma leżenia na dupie kanapie całą niedzielę, ruszam w teren...

...cel wyprawy jak zwykle ten sam stawy i droga na śluzę. Zatem ruszam, słonko świeci, oto foto...

...końcówka października,
a jak pięknie kwitną jeżyny...
...pan kormoran dalej cichy...
...i gąsieniczka się trafiła...
...w drodze na śluzę...
...te małe czarne kropki na niebie to odlatujące czaple...
...i oto są,
po tylu próbach,
udało mi się ustrzelić
dwie czaple...


...kawałek dalej,
spotkałem małe stadko...

...słonko prześwituje między konarami drzew,
jest ciepło, robactwa pełno. Odwrót...

...ostatnie spojrzenie na stawy...

...niestety za długo sobie nie pochodziłem. Robactwo skrzętnie wykorzystywało taki chodzący areał mięsa i krwi jak ja. Opędzić się nie można było, ale co sobie podreptałem to moje... 

PS. ...zapraszam na jutro, mam dla Was cacuszko, rarytas...

19 października 2013

...prezent(y)...

...zakupy zrobione, królestwo odgruzowane, bo wyglądało jak po przemarszu wojsk, twarz ogolona, kąpiel z drzemaniem, w odgruzowanym królestwieI, zaliczona, a zatem nadeszła pora aby pokazać Wam co też Pantera mi/nam przysłała...

...wtajemniczeni wiedzą, że Pantera obchodziła blogowe urodzinki!!! Zorganizowała ciekawą zabawę wymagającą od nas, czytelników jej bloga, [klik] trochę wysiłku, a przy okazji ilu ciekawych rzeczy człowiek się dowiedział, kilka wspólnych miejsc znalazł, fajnie było być detektywem... ^^

...nie przeciągając dłużej, tadammm!!! Oto nasz drobiazg...

...piękne dzieło,
mniemam że własnoręcznie wykonane
...

...mały słodki akcent,
wybił mnie z rytmu...

...a oto nasze cudne passepartout,
już szukamy dla niego miejsca...

...i podpis autora jest :))
pięknie dziękujemy...
 ...leń całkowicie nie odpuścił, zatem moszczę się wygodnie i z tabletem w dłoni (bo wrócił z naprawy, uff nic nie schrzanili) zaglądam do Was. ŁIKENDUJCIE!!!

18 października 2013

...no i piątek...

...a u mnie zawitał leń. Byczymy się. Przyszedl cudny prezent od Pantery, ale o tym jutro bo dziś się lenimy...

...stare widokówki - Polska cz.8...

MALBORK
Kuchnia Zamku Wysokiego
fot. H. Pieszke
MIĘDZYGÓRZE okolice
Schronisko PTTK "Maria Śnieżna"
fot. A. Lutynia
1975
MIĘDZYGÓRZE *
Dom wypoczynkowy FWP „Gigant”
fot. J. Tymiński
1977
MIKORZYN *
Ośrodek Wypoczynkowy nad jeziorem Mikorzyńskim
fot. B. Łopieńska
1978
MIKOSZEWO
Ośrodek Wypoczynkowy "Bajka".
Plaża. Przystań rybacka. Ujście Wisły.
Dom wypoczynkowy "Pod Wiechą".
fot. S. Dźbikowski, K. Kamiński, S.R. Sadowski - KAW
1986
MIŁKÓW
Widok ogólny
fot. J. Korpal
MOGILNO *
Krajobraz okolic
fot. K. Jabłoński
1987
MRZEŻYNO
Powrót z połowu.
Ośrodek Wczasowo-Kolonijny
"Energomontaż-Południe-Katowice".
Ośrodek kolonijny
Wrocławskich Zakładów Włókien Chemicznych
"Chemitex".
fot. S. Jabłońska, J. Siudecki
NASIELSK
Rynek. Kościół neogotycki z XIX/XX w.
wg. projektu arch. Józefa Piusa Dziekońskiego.
Fragment miasta
u zbiegu ulic Jana Kilińskiego i Warszawskiej.
Krajobraz okolic.
fot. J. Chojnacki i A. Zborski, W. Stasiak - KAW
1998 
NIECHORZE
Promenada nadmorska.
Plaża, w głębi latarnia morska.
fot. K. Jabłoński, J. Roman, J. Siudecki
1993
NOWA HUTA
Ośrodeksportów wodnych
wg fotografii barwnej P. Krassowskiego
1971
NOWY SĄCZ
Hotel "Beskid"
fot. S.R. Sadowski - KAW
1982
NOWY TARG
Plac Pokoju
fot. S.R. Sadowski - KAW
1980
* - ze zbiorów znajomej