2 września 2013

...smutno mi...

..robota stanęła w miejscu, jak uparty osioł, i nie chce do przodu ruszyć. Przyczyna jest tylko jedna - Mała Panna Mi poszła do przedszkola. W domu zrobiło się dziwnie pusto, na komodzie zostały jej skarpetki i zabawki rozrzucone w dużym pokoju. Wszystko czeka na jej przyjazd, ale jej nie będzie. Skończył się jej dwuipółletni pobyt (wizyty) u nas. Niestety czas pędzi do przodu i nie zważa na nic, a przecież jeszcze dobrze pamiętam jej pierwsze dni u nas, pierwsze słowa, telefony. Połówce też ciężko, na pewno bardziej niż mi, przecież cały ciężar opieki spadł wtedy na nią. Chyba się wieczorem upiję z żalu albo powyję do księżyca...

PS. ...relacja ze ślesińskiej imprezy pojawi się na dniach, tylko się ogarnę emocjonalnie...