3 września 2013

...jedziemy na impreze...

...nuciła Mała Panna Mi w samochodzie, którym podążaliśmy w znanym kierunku. Traf chciał, że w tym dniu Mała przebywała u nas, w Ślesinie odbywał się koncert z udziałem De Mono, Blue Cafe, Varius Manx, Pectus (wielki koncert Europa to my).


więc postanowiliśmy jakoś tak inaczej pobyć ze sobą, był to nasz ostatni dzień razem, bo w poniedziałek czekało na Małą przedszkole, ehh...

...na miejsce, mimo utrudnień na drodze, dotarliśmy w miarę szybko i jedynie koniki nie dopisały, co Mała Panna Mi podsumowała smutnym ojej, nie ma tonitów. Szybkie wypakowanie toreb (z zabawkami, ciuszkami i jedzeniem) z samochodu i już zmierzamy do parku...


  ...w parku same dziwy. Trampoliny, baseny do pływania małymi stateczkami i dmuchane zjeżdżalnie wyrosły jak muchomory po deszczu. Mała Panna Mi, jakżeby inaczej, ruszyła na największą, pięciometrową, zjeżdżalnię, a mi ciśnienie skoczyło do trzystu. Po małych pertraktacjach zadowoliła się mniejszymi atrakcjami, uff...


...Mała szalała, a my co chwila zerkaliśmy na niebo, bo do końca nie było wiadomo czy będzie padać, czy nie. Chmurzyło się i przejaśniało co chwilę...


...dmuchane atrakcje za nami, a przed nami widok na jezioro i scenę, gdzie powoli zaczęła rozkręcać się zabawa...



...wprawieni w boju (czyt. w dotarcie do sceny) wybraliśmy trasę od strony wjazdu samochodów, jak zwykle opłacał się ten manewr, bo całe tłumy przelewały się głównym wejściem, a my spokojnie przeszliśmy bokiem, a jakie widoki mieliśmy po drodze...



...zanim jednak udało nam się dotrzeć do sceny, zaliczyliśmy kolejne pertraktacje. Otóż trzyletnia Mała Panna Mi zażyczyła sobie przejażdżki na takim wielkim kole, na sam widok zzieleniałem i zaproponowałem jej biedronki i safari - małe to i bezpieczne...

...od samego patrzenia,
nogi miałem jak z galarety...
...owoc pertraktacji: biedronki...
...i safari...
...ostatnie spojrzenie na plac z zabawnymi wiatrakami i podchodzimy pod scenę...


 ...z tym podejściem, to tak nie dosłownie, bo tłumy wielkie. Dobrze, że ustawiono kilka telebimów. Kiedy udało nam się jakoś ulokować z wózkiem, bo oczywiście ludziska ślepe i przez wózkową barykadę by przeszli, mogliśmy, w końcu, oddać się zabawie. Ze sceny niosło się Satisfaction The Rolling Stones, śpiewane przez Andrzeja Krzywego z De Mono. Nawet Mała dała porwać się chwili kręcąc zabawnie kuperkiem i wyśpiewując po swojemu safisfaction...







...kolejna gwiazda koncertu, to klan Szczepaników, a wystarczyło w swoim nazwisku coś pozmieniać i kolejny Szczepanik jak nowy. Nic to, marzenia marzeniami, a na scenie Tomek z Pectus'a rozgrzewa publikę...






...tłum gęstniał jak atmosfera od wyziewów chmielowych, przepychanek i deptania po wózku było coraz więcej. Postanowiliśmy udać się na spacer brzegiem jeziora Mikorzyńskiego (pisałem o tym - klik)... 


...klimat zabawy udzielił się wszystkim, nawet wodniakom, którzy przepływając pod mostem machali wesoło do gawiedzi zgromadzonej nad nimi...



...już po chwili wyszło na jaw, czemu to syreny płynące na łódkach tak ochoczo machały łapkami. Na moście ulokowana była kamera i to właśnie do niej płeć piękna tak żywo reagowała....


...kamerzystę ujrzeliśmy dopiero będąc na dole, pod mostem, ostatnie spojrzenie na scenę i idziemy dalej. No przecież miał być plac zabaw...



...po drugiej stronie mostu, same dziwy. Niebo uczesało sobie chmurki na Gwieździstą noc van Gogh'a...



...wypatrzone przez Małą Bystrzachę kaczki podpływały do brzegu...




...Mała po atrakcjach dzisiejszego dnia, usnęła w drodze do domu Rodzicieli. Skończył się koncert, czas wrócić do domu ze śpiącą Małą Panną Mi...

...rozpoczął się nowy dzień. ale wiele rzeczy się zakończyło.Wakacje to już historia. Pozostawione na dywanie zabawki, jedyny dowód na dwuipółletni pobyt Małej Panny Mi u nas. Zrobiło się cicho i pusto. Nawet spacer po Ślesinie nie był już taki sam...











...i tylko tonit dopisał...


...KONIEC...


...zdjęcia można powiększyć klikając na nie...