12 sierpnia 2013

...poniedziałkowo...

...po remontowo czyli dalszy ciąg odgruzowania domu. Od samego rana latamy i odkurzamy, myjemy podłogi, pierzemy i prasujemy. Niby remont był w jednym pomieszczeniu, ale zasyfiło się wszędzie. Cholery idzie dostać - jak ja nie lubię sprzątać. Czemu się nie da raz zrobić porządek i mieć spokój przez trzy miesiące, a tak, to co tydzień ten sam kołowrotek. Dobrze, że człek urlopuje i ma czas...

...przy tym całym sprzątającym galimatiasie co chwilę język nam się plącze i wychodzą takie słowne kwiatki: 

JA: ...widzę, że zbliżasz się ku końcowi prasowania...
POŁÓWKA: ...ta, jeszcze moja spódniczka, twoje spodnie i jeszcze trzy koszulki się piorą...
JA: ...i było się pytać...

JA: ...wstawić ci herbatkę na wodę???

POŁÓWKA: (po powrocie ze dworu): ...gdzie jesteś, daj głos...
JA: ...hau hau...

...kolekcja widokówek (postcrossing) powiększyła się w międzyczasie o trzy kolejne...

...oryginalna kartka z USA...
...kartka z Białorusi,
widokówka z wycieczki do St. Petersburga...
...kartka z Rosji...
...jutro planujemy wyjazd, na parę dni, do Ślesina. Przewidziane jest moczenie tyłka w jeziorze, spacery i zajmowanie się Rodzicielką. Nie wiem jak to wyjdzie, bo z przebąknięć Rodziciela wnioskujemy, że chce się urwać na ryby i zostawić nam cały galimatias na głowie. Mam nadzieję że się nie pogryziemy...