25 sierpnia 2013

Karolina Prewęcka
Stanisława Celińska
Niejedno przeszłam


...po książkę o Stanisławie Celińskiej (autobiografię) sięgnąłem przypadkiem. Stała sobie na półce w bibliotece i jakby czekała właśnie na mnie. Choć nie przeczytałem jej do końca (o zgrozo), to chciałbym się z wami podzielić moimi wrażeniami jakie odniosłem podczas zagłębiania się w lekturze...

...pierwszy raz z aktorstwem w wykonaniu pani Stasi (który pamiętam) spotkałem się w sławnym serialu reżyserii Stanisława Barei Alternatywy 4, gdzie grała nauczycielkę Bożenę Lewicką. Do dziś pamiętam sławetną przeprowadzkę i meble w tramwaju, które przewoziła z pomocą uczniów. Później spotkaliśmy się jeszcze w serialu Mamuśki (Halina Czajka) i Samo życie (Janina Michalak), gdzie za każdym razem była kimś innym i nie można porównać jej gry aktorskiej do wcześniejszych ról...

...ale przejdźmy do samej książki, już sam tytuł mówi wiele nie jedno przeszłam. Rodzice, alkohol, opieka babci, dzieci i znów alkohol-alkoholizm i aktorstwo, które pozwoliło jej przetrwać, które pozwoliło jej odbić się od dna, a oprócz tego wiara, o której tak szczerze i mądrze opowiada. Dziwić może fakt, że w czasach kiedy mowa o wierze staje się niemodna Pani Stasia stoi murem za swoimi poglądami i tu należy jej się wielki szacunek. Wspomina również o grupach AA, odwiedzinach takich grup i mówieniu o nałogu i walce - ponoć to pomaga. Wspomina o Koninie i o spotkaniach z osobami uzależnionymi, aż chciałbym tam być, posłuchać jej (sam dzięki dobrym duchom nie mam problemu z alkoholem i pije tyle co nic)...

...autobiografia pani Stasi, to z jednej strony fakty z życia opowiedziane przy spotkaniu z autorką Karoliną Prewęcką, z drugiej to listy, anegdoty aktorów, którzy współpracowali z nią w wielu przedsięwzięciach filmowych, teatralnych, kabaretowych, aż ciężko mi wymieniać, wspomnę tylko, że dorobek artystyczny umieszczony w książce, to przeszło dwanaście stron spisanych drobnym drukiem...

...Pani Stasia urzekła mnie jednym, z humorem opowiada o sobie jako zodiakalnym byku, a przecież ja również jestem bykiem. Może kiedyś spotkamy się, choćby na peronie w Warszawie i będzie nam dane zamienić kilka słów...