9 lipca 2013

...Styklowa nad dylą 2013...

...witajcie po weekendowo. Jak obiecałem, oto fotorelacja z "Dni Ślesina". Lecz zanim o samej zabawie, to zaczniemy od odwiedzenia małej ogrodowej schedy. Nie ma co narzekać, najpierw obowiązek, później przyjemność, będzie dużo zdjęć kwiatków i zwierzaków ^^. Jeżu kolczasty truje jak Rodziciel, chyba SKS mnie powoli dopada. Dobra koniec pitu-pitu, zaczynamy...

...wyjazd do Ślesina planowaliśmy już kilka tygodni wcześniej i oczywiście, jak to zwykle bywa, całe nasze pakowanie przerodziło się w szaleństwo. Rodziciel przyjechał przeszło dwie godziny wcześniej, bo wracał z ryb, to wjechał, a my dopiero wypakowaliśmy się z zakupami, więc nie po drodze nam było...

...po godzinie dotarliśmy na miejsce. Pierwsze zapuszczenie żurawia na ogrodowe rabaty oraz rozplanowanie prac. Połówka ruszyła z haczką i grabiami na chwasty, ja z nożycami na cisowy żywopłot...


..z rodzicielem zrobiliśmy małą rewoltę na ogrodzie, wyrywaliśmy słupki po zagrodzie dla kur, których dawno już nie ma. Oczywiście pomysłowy Rodziciel tak zabetonował słupki, że nalot bombowy by wytrzymały. Betonu tyle co w Wilczym Szańcu...

 ...pracy jeszcze sporo nas czeka, trzeba teraz cały teren uprzątnąć, po prawo zrobić wiatę, a obok wymurować kompostownik, jak to poetycko stwierdziłem na początku był bajzyl ^^...


 ...dla kontrastu, w oczekiwaniu na ciepłą wodę , bo wyglądaliśmy jak dzieci górnika, podziwialiśmy kwitnące liliowce. Padł pomysł aby iść myć się do jeziora - no comments...






...odświeżeni udaliśmy się na plażę celem dokonania oceny kto jest, kogo nie ma i kto może jeszcze będzie, a tak naprawdę, to udaliśmy się na lody w znajome miejsce ^^. Kierunek zawsze jest ten sam: Brama Napoleona i park, a nad nami stalowy ptak...


...na jeziorze również gwarno jak i na plaży...



...mostem biegnącym między jeziorami Ślesińskim i Mikorzyńskim pomaszerowaliśmy na plażę, gdzie ludziów jak mrówków. Przywitała nas "brama" Radia Złote Przeboje i głos Julii...






...rośnie nam młoda gwiazda z ciekawymi utworami, jednak w moim odczuciu jeszcze posiada mały dorobek muzyczny i śpiewanie tych samych utworów w różnych aranżacjach, to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej...

...szybki powrót do domu i kumulacja siły na wieczorny koncert. Po drodze spotkaliśmy takiego cudaka, któremu nie przeszkadzały tłumy przy toi-toiach ani głośna muzyka. Jeśli się nie mylę, to zaszczyciła nas swoją obecnością pliszka...



...na wspomnianym moście zatrzymaliśmy się na chwilę aby podziwiać zachodzące słońce...



...nie minęła chwila, a my już w trasie na koncert. Aby skrócić sobie drogę szliśmy przez park...


...z drugiego brzegu niosła się muzyka i nawet kaczki zorganizowały sobie taniec we wodzie...


...kusiły zacumowane łodzie...



...co niektórzy pilnie trenowali do ostatniej chwili...


...jednak naszym celem była scena, na której Zygmunt Chajzer przygotował ogórkowy konkurs. Jedna osoba rzucała ogórkami, a druga łapała je do słoja. Oto zwycięzcy, trzynaście sztuk udało się im złapać... :))


...w tym czasie technicy szaleli na scenie i szykowali ją na koncert. Jeszcze chwila i jest, zespół KOMBI...

















...koncert był niesamowity. Było głośno, wesoło, a po plecach przechodziły ciary. Niezapomniana noc. Pod koniec koncertu ewakuowaliśmy się, chcąc ominąć tłumy, i zażyliśmy spaceru brzegiem jeziora Mikorzyńskiego...

...noc nie należała do najprzyjemniejszych. Sen przerywały, co chwilę, powracające z zabawy tłumy, co niektórzy wylewni w uczucia okazywali je sobie pod naszym oknem (my to mamy szczęście). Niedobitki wczorajszej imprezy zbierały się jeszcze przez kilka godzin, a my udaliśmy się na ogród...



...i do parku zażyć kąpieli słonecznych oraz popływać w jeziorze. Nasz pobyt Ślesinie powoli dobiegał końca. Czekało nas pakowanie i powrót na własne śmieci. Szkoda, że wszystko co dobre, tak szybko się kończy. Żegnała nas wierzba, która niczym feniks narodziła się z popiołów, i zapraszała ponownie... 


...jeśli dobry los pozwoli spotkamy się ponownie za rok na kolejnej Styklowie nad dylą...