25 lipca 2013

...się znowu...

...żar z nieba lać zaczyna, a mózgownica strajkuje. Nawet szara eminencja hasło, treści "Pier*ole nie robię", wywiesiła. Robotę rzuciła w kąt i w cieniu, chłodnym piwkiem się raczy. Takiej to dobrze, a tobie człowieku co pozostało? Siedzieć grzecznie przy biureczku i ciężko na chleb pracować, chociaż myśli nieposkromione ciągną doopsko ku jeziorom i lasom, o komarach nie wspominając...

...się znowu...
...w autobusach, po dniach chłodniejszych, klimat swojski odradzać zaczyna. Takiej mieszanki nawet największe nosy branży perfumeryjnej nie sklecą. Sami kierowcy, skrupulatnie pilnują aby odorum swoje stężenie miało i jak trzeba, to klimę niby włączają aby tylko okna przyblokować. Po kwadransie takiej jazdy człowiek wysiada otumaniony jakby towar prima sort na imprezie spalił...

...się znowu...
...powolutku czas remontu zbliża. Plan jest taki aby się całkiem z tym machaniem pędzlem w trzy dni uwinąć. Za dużo pisać nie mogę, bo jeszcze usłyszy ten co nie trzeba i cała robota okoniem stanie. Dla zmyłki, tak od niechcenia, małe prace na ścianach poczynam, żeby później już tylko wpaść i zmalować coś tfurczego...

...się znowu...
...zaczyna kolejny etap remontowanej ławencji przedblokowej. Na nogach lakier nowy lśni, teraz przyszła pora na malunek oczyszczonego z syfu i płatów starej farby siedziska, Dechy właśnie raczyłem przytargać od Miszczunia gdzie leżały przeszło dwa tygodnie. Jak to mówią wszystko musi nabrać mocy sprawczej...

...się znowu...
...coś miłego na koniec mej osobie przytrafiło. Po dziewięciu dniach podróży, po pokonaniu 876 kilometrów, dotarła do mnie pocztówka z Ukrainy z pięknym widokiem na Karpaty. 


Kartka piękna, obfitująca w słowa cyrylicą pisane. Człowiek się pochwalił, że русский знает, to teraz czyta i po szesnastu latach niebytności w języku wschodnich przyjaciół daje radę, tak na 93%. Resztę się domyślam, a wyobraźnię mam bujną jak chwast u sąsiada...^^

...i tym miłym akcentem kończę na dzisiaj i zapraszam na jutro, na kolejną porcję starych widokówek...

PS. ...coś z moją Rodzicielką jest nie tak, mam nadzieję, że to tylko wina pogody i do soboty wszystko wróci do normy...