17 lipca 2013

...podejście techniczne...

...złośliwość rzeczy martwych nie zna granic. Wielu z nas doświadczyło chociażby znikających kluczy, rozpuszczających się w praniu skarpetek oraz padania człowiekowi na wzrok i poszukiwań rzeczy, która leży, oczywiście, na widoku...

...kolejną dolegliwością, która wiąże się ze złośliwością rzeczy martwych jest jej dobry kolega zza Odry, Al Zheimer. Jego obecność nasila się w momencie rozpoczęcia prac remontowych. Jakakolwiek próba ogarnięcia lub zapanowania nad wszechogarniającym burdello zazwyczaj kończy się fiaskiem. Nie pomoże nawet organizacja pracy i pieprznięcie narzędzi w jedno miejsce. Żeby nie wiem co robić, to i tak dostają nóg i odnajdywane są, przez osoby trzecie, w najmniej oczekiwanym momencie i miejscu. W stanach skrajnego wykończenia spowodowanego przedłużającym się, o dziwo, remontem (wyliczenia jak zwykle są inne i z tygodnia robót, papranina przeciąga się do miesiąca lub dwóch), znikającymi narzędziami oraz złośliwością materii dochodzimy do momentu, kiedy marzy się nam samotny spacer, w jedną stronę, ze strzelbą pod pachą...

...od kilku miesięcy przyzwyczajany jestem do stanu zwanego remontem. Słyszę zdawkowe zapytania dotyczące kolorów, pasków, pędzli i innych pierdół w dawkach, które nie spowodują szoku dla organizmu oraz przedwczesnego spadu na sto dwa (sto metrów od domu i dwa metry pod ziemią). Jeśli nasze konto wytrzyma kolejny najazd hien bankowych, po daninę w postaci comiesięcznych rat, czeka mnie wyżej wymieniony stan ducha i materii. Nawet ostatnio zauważyłem, że Polówka prowadzi na moim cholerycznym organizmie testy i szkolenia przygotowawcze oraz uczy technicznego podejścia do sprawy...

POŁÓWKA: ...kieszeń CD w boomboksie nie chce mi się zamknąć...
JA: ...to spróbuj mocniej...
POŁÓWKA: ...no przecież próbuje mocniej i nie idzie...
JA: ...to spróbuj tak porządnie pieprznąć...
POŁÓWKA: ...no zrobiłam jak mówiłeś i nadal nic...
...podchodzę, ze spokojem i wdziękiem wirtuoza zamykam kieszeń za pierwszym podejściem...
POŁÓWKA:  ...no widzę, że do tego trzeba mieć podejście techniczne...
JA: ...i pieprznąć...