11 lipca 2013

...no i...

...w końcu padłem, po tych kilku dniach gorączki, nieprzespanych nocach i zapieprzu w pracy. Sam się sobie dziwiłem, że jeszcze ciągnę, gonię z pracy do roboty i jeszcze ma czas na bloga i czytanie. Ale jakieś dwa dni temu dopadł mnie taki ból głowy (zatok), że nie było zmiłuj. W pracy musiałem jakoś funkcjonować, prochy nic nie pomagały. Nawet Boss jak mnie zobaczył, to się zlitował i puścił wcześniej do chaty. Dopiero sen przyniósł ulgę... 

...niestety, będę musiał trochę zwolnić. Odpocząć od komputera w domu - w pracy się nie da! Może trochę więcej spacerów, wezmę się za książki, które piętrzą się na drukarce-skanerze (uniwersalna pólka na książki ^^). Dobra koniec z gdybaniem co będzie, zapraszam was na czeresieńki i na pokaz zdjęć z kilku dni. Będzie pochmurno, tzn. chmurzasto i jak zwykle roślinki i zwierzaczki, zobaczymy co tam upolowałem ^^...

...wspomniane czeresieńki...
...spoglądamy do góry...






...a teraz nosy w dół...


...kura elviska...
...przede mną pada, a za mną nie...
...kot podczas polowania...

PS 1. ...ławka robi się. W poniedziałek ją rozebrałem, deski zawiązałem do szlifowania. Nogi, wczoraj, wyczyściłem i pomalowałem farbą podkładową, dzisiaj pierwszy raz farbą nawierzchniową i to na tyle...

PS 2. ...zapraszam na jutrzejszą porcję widokówek...