29 lipca 2013

...no i się spieprzyło...

...całe plany weekendowe diabli wzięli. Sam nie wiem, co komu w poprzednim życiu zawiniłem, ale powinienem już się przyzwyczaić, że z moim szczęściem to w drewnianym kościele cegłą oberwać mogę...

...planowaliśmy wyjazd do Ślesina i małe byczenie się na plaży, a wyszło tak, że Rodzicielka w szpitalu wylądowała i zamiast kurs obrać na Ślesin, obraliśmy na szpital. Dodatkowo do miasta telepiemy się poldkiem Teściunia i w sumie nie ma co narzekać. Doopsko się wiezie, a nie kisi w autobusie. Pomijając tylko fakt, że kierownica od słońca parzy i o klimie zapomnij...

...sam szpital również obrał nową metodę dezynfekcji poprzez wysoką temperaturę. Duchota niesamowita, aż nie ma czym oddychać. Pacjenci również czynnie popierają nową metodę i sami przestali się myć. Twierdzą, że kiedy brud centymetr osiągnie, to sam odpadnie lub nie chcą uszkadzać naturalnej flory bakteryjnej, która ich przez choróbskiem zabezpiecza. Odorum bezcenne...

...jaką dolegliwość Rodzicielka sobie zaaplikowała, dowiemy się dzisiaj lub w najbliższych dniach, bo przez weekend Panoramiksa nie uświadczysz. Z własnych obserwacji wywnioskowałem, że musiało ją nieźle telepnąć. Momentami nawija jak po dobrym towarze, bez składu i ładu...

...z przyjemniejszych rzeczy. W piątek dotarły do mnie kolejne kartki:

...kartka z Holandii,
pokonała 927 km,
7 dni w trasie
...kartka z Finlandii,
pokonała 1.551 km,
2 dni w trasie
(rekordzistka szybkości)
...w niedzielny poranek (6:13) człowiek żył nadzieją, że coś w pogodzie się zmieni, a że nadzieja złudna jest, to już po kilku godzinach zażywał kolejnej dawki tropików. Burza przyszła, poszalała i sobie poszła, jak to kobieta...

...niebo zachmurzyło się
i zaczęło groźnie pomrukiwać...
...zerwał się wiatr
i zaczęło lać...
...pająki uciekały w popłochu,
te bardziej spanikowane zaczęły upychać
kupry przez szczeliny do domu,
a w domu czekał już na nie mój laczek, kaliber 46...

...koncertowe brzmienie i błyski...
...po przeszło godzinie błysków i huków
zaczęło się przejaśniać...
...burza wróciła jeszcze raz...
...i jeszcze raz,
ale tylko cicho pomrukiwała...
...a później rozpętało się
piekło...
...ale o tym już wiecie z wczorajszego wpisu...