21 lipca 2013

...meldunek z ostatnich dni...

...długalaśne i obfocone,
kawa i ciacho mile widziane...
...czwartek...
...autobus znowu się spóźnia, cholery idzie dostać. Rozumiem rok szkolny kiedy ludu kupa, ale teraz w wakacje. Znowu trzeba będzie zapierniczać z motorkiem w dupce i odcinek przystanek-praca pokonać z prędkością światła...

...z przystankowych rozmyślań wyrywa mnie nagły ruch,  to pajączek plecie pajęczynę w miejscu szyby, którą jakiś debil zdemontował koszem robiąc sobie przejście na druga stronę. Pewnie załapał film, po tych wszystkich świństwach jakich żarzył i torował sobie drogę czym popadło i gdzie popadło. Wreszcie kareta podjechała...


...schody, wczłapuje po nich cztery litery i od razu mój wzrok pada na filar, na którym w promieniach słońca wygrzewa skrzydła motyl...


...praca, temat tabu, a wszystko przez ludzi. Mało poetycko, ale trafnie, taki stan rzeczy określił kumpel "pamiętaj som ludzie i ludziska, sufity i parapety". No co, po kilku piwach byliśmy. Bar u Dzidka, to były piękne czasy, ech. Więc o pracy będzie krótko, w pracy zapierdol jest. Ludzi połowę, wymiotło ich jak po biegunce, a jest zapierdol, bo Warszawa takie dyrektywy wydala, że trzeba stworzyć dokumentacje na temat "Co zrobić jak by coś dupło, kiedy pani Krysia z działu X namiętnie czytała Pudelka, Kozaczka czy inną cholerę...". Dopełnieniem dnia oprócz telefonów służbowych są te domowe: od Połówki, że najazd Germańców się szykuje Rodzicielom i trzeba placek dla nich skręcić więc do sklepiszcza trzeba zapuścić się. Od Szwagra, że ma dla mnie fuchę, bo on miał robić, ale się nie wyrobi i czy biorę, to on później do mnie wpadnie jeszcze milion pincet innych rzeczy...

...dom, kuchnia. Generalny przegląd garnków pod hasłem co tam dzisiaj stołówka wydaje. Kotlet, mix z ziemniakiem, marchewką i koperkiem, plus warzywa z patelni szybko dematerializują się. Ekspresowa odprawa Małej Panny Mi, oblukanie malarskiego dzieła dokonanego na nogach remontowanej ławki, szybka rozmowa ze Szwagrem i już naginamy do sklepu i do Teściunia...

...u Teściunia. Auto na jutrzejszą fuchę będzie, szlifnietych dech na ławkę brak, no to dupa. Ogrodowy rytuał czas zacząć...























...dom. Małe sam na sam z komputerem. Chwila dla nieba...




...piątek - dzięki Bogu już weekend...
...organizm mój osiąga chyba kolejny poziom masochizmu budząc mnie o 5:15 z krótkim piernicze dalej nie śpię. Dzięki wielkie...

...przystanek. Pająka brak, albo zwinął namiot i spierniczył z mojej dzielnicy, albo kolejny debil koszem robił przejście....

...autobus. Jedziemy w tempie ślimaczym. Pan Kierowiec ma głęboko w doopie, to że się człek spieszy. Przecież on już w pracy...

...praca. Motyl nadal ładuje baterie w słońcu...

...praca. Fon z domu, że najazd Giermańcow przyspieszony, bo im się plany zmieniły, a der Cousin chciałby się spotkać...

...dom. Ledwo człowiek wszedł, a od progu Mała Panna Mi zarzuciła foch w stylu "wuja gdzie goście". W oczekiwaniu na najazd rodzinny wyskoczyłem jeszcze do skupu, opchnąć, to co po rewolucji piwnicznej się ostało. Z fantów Papcio Złom przyjął tylko jakieś metalowe pierdoły, a na butelki nawet nie spojrzał. Moje zdziwienie skwitował pretensje do Warszawy.
Wreszcie są Giermańce tak na 50% - przybyła tylko część męska, część żeńska szaleje po Polsce. Szkoda. Był tymbarkowy toast....



...podczas rozmowy wypłynął temat pocztówek. Pokazałem kuzynowi kartki jakie w latach osiemdziesiątych przysyłał wuja. Obiecałem mu je wysłać, niech ma pamiątkę po ojcu i wie jak to wtedy było. Jeśli jesteśmy już przy kartkach, to (tadam!!!) otrzymałem pierwszą kartkę w zabawie postcrossing...

...kartka wysłana z Malezji, pokonała trasę 9.281 km, w trzynaście dni...

...wieczór, laba...


...sobota...
...pobudka 3:30. 

...3:55 cicho wszędzie, głucho wszędzie...
Sam nie wiem jak to się stało, ale zostałem wrobiony w szoferowanie autkiem i jeszcze mi się zjeba od Rodziciela dostała, bo mogłem spać do siódmej i dopiero przyjść po auto. Heloł!!! Przecież nikt mnie nie oświecił. Wkurzony łaziłem po stawach i strzelałem w niebo...













...łażenie skutecznie ograniczały chmary komarów drugiej generacji. Cholerstwa wcale nie bzyczą, chyba im Matka Natura w kuprach tłumiki zamontowała...

...Ślesin. Kolejny etap odgruzowywania terenu, Połówka walczy na rabatach...





...jesteśmy tak zmęczeni, że nie możemy usnąć, a to już druga na liczniku... 

...niedziela...
...kolejne zdobycze ogrodowe i dalsza walka z wekami...




...mniejsza waży 2530 g, większa przeszło 7 kg,
brakło skali na wadze...

...dobrze, że jutro poniedziałek. Chociaż w pracy sobie odpocznę...