30 lipca 2013

...i dalej się pieprzy...

...dziękuję wszystkim za miłe słowa, za życzenia, za trzymanie kciuków. Upał mnie rozłożył i nie miałem siły wam odpisywać....

...kiedy wczoraj odwiedziłem Rodzicielkę w szpitalu, to wqrw wielki mnie ogarnął. Rodzicielka jak na haju, słaba, niekojarząca. Łóżko nie posłane, w kubku jakaś berbela herbaciano-wodna. Nikt nic nie wie, no przecież jest dobrze. Dopiero po małych zabiegach telefonicznych po znajomych (lekarzach) dowiedziałem się co z Rodzicielką jest. Po pierwsze wyniki nie są złe, chociaż wygląd Rodzicielki na to nie wskazuje. Po drugie Rodzicielce dostała się mała reprymenda. Jak się z nią coś dzieje, to ma mówić, a nie sama się ratować (normalnie jak małe dziecko). Reprymenda podziałała i nawet dzisiaj rozmawiałem z nią przez telefon, bo na szczęście ochłodziło się i pada, a ja nie mam jak się do niej wyrwać z tyrki, uff...

...podliczyłem, że przez weekend poszło piętnaście litrów picia, chyba powoli w jakieś neo-mamuty się zamieniamy. Ciekawe gdzie mi trąba wyrośnie... ^^

...otrzymałem kolejną pocztówkę, tym razem ze Szwajcarii. Zaciekawiła mnie forma widokówki. Otóż przód widokówki, to zdjęcie z własnych pieszych wojaży dokonanych przez nadawcę, a sama widokówka powstała dzięki usłudze internetowej, gdzie po rejestracji możemy tworzyć widokówki, adresować je i wysyłać do ludzi (za niewielką opłatą pewnie). Szkoda, że u nas nie ma takiej możliwości...


...przed pierwszą w nocy nawiedziła nas burza i ulewa. Nastrzelałem około 3,5 tyś. zdjęć, a poniżej prezentuję te najciekawsze. Uwaga! Pojawią się ruchome gify, uprzedzam żeby nie było, he he he...