31 lipca 2013

...poczekacie???

...jutro napiszę, wiele wiadomości, sprzecznych nastrojów, pracy. Spacer dla ochłonięcia. Muszę to sobie wszystko poukładać, przemyśleć, przespać się z tym. Lepiej mi się w nocy podczas snu trybi...

...jeszcze raz dzięki...

30 lipca 2013

...i dalej się pieprzy...

...dziękuję wszystkim za miłe słowa, za życzenia, za trzymanie kciuków. Upał mnie rozłożył i nie miałem siły wam odpisywać....

...kiedy wczoraj odwiedziłem Rodzicielkę w szpitalu, to wqrw wielki mnie ogarnął. Rodzicielka jak na haju, słaba, niekojarząca. Łóżko nie posłane, w kubku jakaś berbela herbaciano-wodna. Nikt nic nie wie, no przecież jest dobrze. Dopiero po małych zabiegach telefonicznych po znajomych (lekarzach) dowiedziałem się co z Rodzicielką jest. Po pierwsze wyniki nie są złe, chociaż wygląd Rodzicielki na to nie wskazuje. Po drugie Rodzicielce dostała się mała reprymenda. Jak się z nią coś dzieje, to ma mówić, a nie sama się ratować (normalnie jak małe dziecko). Reprymenda podziałała i nawet dzisiaj rozmawiałem z nią przez telefon, bo na szczęście ochłodziło się i pada, a ja nie mam jak się do niej wyrwać z tyrki, uff...

...podliczyłem, że przez weekend poszło piętnaście litrów picia, chyba powoli w jakieś neo-mamuty się zamieniamy. Ciekawe gdzie mi trąba wyrośnie... ^^

...otrzymałem kolejną pocztówkę, tym razem ze Szwajcarii. Zaciekawiła mnie forma widokówki. Otóż przód widokówki, to zdjęcie z własnych pieszych wojaży dokonanych przez nadawcę, a sama widokówka powstała dzięki usłudze internetowej, gdzie po rejestracji możemy tworzyć widokówki, adresować je i wysyłać do ludzi (za niewielką opłatą pewnie). Szkoda, że u nas nie ma takiej możliwości...


...przed pierwszą w nocy nawiedziła nas burza i ulewa. Nastrzelałem około 3,5 tyś. zdjęć, a poniżej prezentuję te najciekawsze. Uwaga! Pojawią się ruchome gify, uprzedzam żeby nie było, he he he...









29 lipca 2013

...no i się spieprzyło...

...całe plany weekendowe diabli wzięli. Sam nie wiem, co komu w poprzednim życiu zawiniłem, ale powinienem już się przyzwyczaić, że z moim szczęściem to w drewnianym kościele cegłą oberwać mogę...

...planowaliśmy wyjazd do Ślesina i małe byczenie się na plaży, a wyszło tak, że Rodzicielka w szpitalu wylądowała i zamiast kurs obrać na Ślesin, obraliśmy na szpital. Dodatkowo do miasta telepiemy się poldkiem Teściunia i w sumie nie ma co narzekać. Doopsko się wiezie, a nie kisi w autobusie. Pomijając tylko fakt, że kierownica od słońca parzy i o klimie zapomnij...

...sam szpital również obrał nową metodę dezynfekcji poprzez wysoką temperaturę. Duchota niesamowita, aż nie ma czym oddychać. Pacjenci również czynnie popierają nową metodę i sami przestali się myć. Twierdzą, że kiedy brud centymetr osiągnie, to sam odpadnie lub nie chcą uszkadzać naturalnej flory bakteryjnej, która ich przez choróbskiem zabezpiecza. Odorum bezcenne...

...jaką dolegliwość Rodzicielka sobie zaaplikowała, dowiemy się dzisiaj lub w najbliższych dniach, bo przez weekend Panoramiksa nie uświadczysz. Z własnych obserwacji wywnioskowałem, że musiało ją nieźle telepnąć. Momentami nawija jak po dobrym towarze, bez składu i ładu...

...z przyjemniejszych rzeczy. W piątek dotarły do mnie kolejne kartki:

...kartka z Holandii,
pokonała 927 km,
7 dni w trasie
...kartka z Finlandii,
pokonała 1.551 km,
2 dni w trasie
(rekordzistka szybkości)
...w niedzielny poranek (6:13) człowiek żył nadzieją, że coś w pogodzie się zmieni, a że nadzieja złudna jest, to już po kilku godzinach zażywał kolejnej dawki tropików. Burza przyszła, poszalała i sobie poszła, jak to kobieta...

...niebo zachmurzyło się
i zaczęło groźnie pomrukiwać...
...zerwał się wiatr
i zaczęło lać...
...pająki uciekały w popłochu,
te bardziej spanikowane zaczęły upychać
kupry przez szczeliny do domu,
a w domu czekał już na nie mój laczek, kaliber 46...

...koncertowe brzmienie i błyski...
...po przeszło godzinie błysków i huków
zaczęło się przejaśniać...
...burza wróciła jeszcze raz...
...i jeszcze raz,
ale tylko cicho pomrukiwała...
...a później rozpętało się
piekło...
...ale o tym już wiecie z wczorajszego wpisu...

28 lipca 2013

...hot...

...się gorąco zrobiło. Nie mam siły nic robić, tylko bym leżał i gwałcił wentylator o kolejną porcję zmielonego, ciepłego powietrza...

...żyję, nie myślę, jadę na rezerwie, jutro się odezwę...

...W O D Y...

26 lipca 2013

...stare widokówki - świat cz.5...

Bad Buchau am Federsee
Moorheilbad in Oberschwaben
Bad Urach/Schwäbische Alb
Residenzschloß und Amanduskirche
1989
Berlin - Hauptstadt der DDR
1988
Basilika Birnau am Bodensee
mit S
äntis-Massiv
Friedrichshafen am Bodensee
1986
Darmstadt
Darmstadt
Darmstadt
Darmstadt
Darmstadt
Dortmund
1984
Frankfurt (Oder)
HO-Gaststätle "Wintergarten"
Nürtingen
1986
Oberwiesenhal (Kr. Annaberg)
1988
Nürtingen
1983
Stuttgart
Personenschiiffahrt auf dem Neckar
München
1981
(stempel NIE OCENZUROWANO)
Frankfurt (Oder) 
Blick vom Hochhaus Gybeener Straße *
Riesenbegebirge 
Tumpsahüttenfeisen bei Baberhäuser *
Riesenbegebirge 
Der Ziegenrücken *
Dresden 
Hochstraße
1981 *
Messestadt Leipzig
Altes Rathhaus*
* ...ze zbiorów znajomej...

25 lipca 2013

...się znowu...

...żar z nieba lać zaczyna, a mózgownica strajkuje. Nawet szara eminencja hasło, treści "Pier*ole nie robię", wywiesiła. Robotę rzuciła w kąt i w cieniu, chłodnym piwkiem się raczy. Takiej to dobrze, a tobie człowieku co pozostało? Siedzieć grzecznie przy biureczku i ciężko na chleb pracować, chociaż myśli nieposkromione ciągną doopsko ku jeziorom i lasom, o komarach nie wspominając...

...się znowu...
...w autobusach, po dniach chłodniejszych, klimat swojski odradzać zaczyna. Takiej mieszanki nawet największe nosy branży perfumeryjnej nie sklecą. Sami kierowcy, skrupulatnie pilnują aby odorum swoje stężenie miało i jak trzeba, to klimę niby włączają aby tylko okna przyblokować. Po kwadransie takiej jazdy człowiek wysiada otumaniony jakby towar prima sort na imprezie spalił...

...się znowu...
...powolutku czas remontu zbliża. Plan jest taki aby się całkiem z tym machaniem pędzlem w trzy dni uwinąć. Za dużo pisać nie mogę, bo jeszcze usłyszy ten co nie trzeba i cała robota okoniem stanie. Dla zmyłki, tak od niechcenia, małe prace na ścianach poczynam, żeby później już tylko wpaść i zmalować coś tfurczego...

...się znowu...
...zaczyna kolejny etap remontowanej ławencji przedblokowej. Na nogach lakier nowy lśni, teraz przyszła pora na malunek oczyszczonego z syfu i płatów starej farby siedziska, Dechy właśnie raczyłem przytargać od Miszczunia gdzie leżały przeszło dwa tygodnie. Jak to mówią wszystko musi nabrać mocy sprawczej...

...się znowu...
...coś miłego na koniec mej osobie przytrafiło. Po dziewięciu dniach podróży, po pokonaniu 876 kilometrów, dotarła do mnie pocztówka z Ukrainy z pięknym widokiem na Karpaty. 


Kartka piękna, obfitująca w słowa cyrylicą pisane. Człowiek się pochwalił, że русский знает, to teraz czyta i po szesnastu latach niebytności w języku wschodnich przyjaciół daje radę, tak na 93%. Resztę się domyślam, a wyobraźnię mam bujną jak chwast u sąsiada...^^

...i tym miłym akcentem kończę na dzisiaj i zapraszam na jutro, na kolejną porcję starych widokówek...

PS. ...coś z moją Rodzicielką jest nie tak, mam nadzieję, że to tylko wina pogody i do soboty wszystko wróci do normy... 

23 lipca 2013

...strawa po mojemu...

...z tego co w lodówce zastałem. Do poczynienia owego kucharzenia brałem się już od przeszło tygodnia i wczoraj pewna osóbka, płci przeciwnej, mi dopomogła i oddała kuchnię w moje władanie. Chyba do końca nie wiedziała co czyni, sama zaś zaległa przed prasowaniem żagli koszul i koszulek moich...

...zanim nastąpiło gotowanie, zarzuciłem zerkacza w neta, żeby wiedzieć mniej-więcej co z czym połączyć i w jakiej kolejności, aby całkiem przypadkiem w kuchni nie wyrósł-był grzyb pochodzenia wybuchowego. Dla pewności zataszczyłem tablet do izby kuchennej i zerkawszy co jakiś czas, jak do księgi magicznej,  ingredientis wedle uznania własnego taszczyć, z lodówki na stół, zacząłem. Oto i całe schematum...

...w pierwej weź z lodówki warzywo cukinią zwane, wagi około jednego kilograma. Obierz ze skóry, wyjątkuj i w kostkę centymetrową pokrój. Kolejno teraz dwie laski kiełbasy uwędzonej, lekko tłustawej w kostkę większą skrój. Cebulę średnią w piórka zszatkuj ino szybko, aby oczów za bardzo nie załzawić i kinola nie zapchać, gdyż węch podczas pitraszenia wskazany jest. Grzyba pieczarką zwanego umyj, osusz i w grubsze plastry pokrój...

...na patelni wspomniane grzyby podsmaż, aż do soków zgubienia. Pamiętaj, że szczypta soli cały proces przyspieszy i pieczarkę chwatko płynów pozbawi. Następnie cukinię na patelnię zadaj, ociupinkę ku przestrodze spalenia, oliwą podlej i smaż do zeszklenia...

...weź garnek na mocnym ogniu postaw, łyżką oliwy bądź oleju zalej. Na rozgrzane oliwum piórka cebuli wrzuć i do zeszklenia  doprowadź. Następnie kiełbasy zadaj i chochlą drewnianą mieszaj ino siły nie żałuj. Po chwili gdy na dnie gara smakowitość przywierać zacznie, grzybów soku pozbawionych i przecieru z pomidorów lub koncentratu w aqua na gęsty sos zrobionego dodaj. Zamieszaj i do doprawiania się zabierz. Pierwej ziół z Prowansji w ręku utrzyj i wsyp, później papryki sproszkowanej słodkiej i piekielnej dodaj. Ino zważ aby tej ostatnie ociupinkę wsypać, gdyż moc szatańską ujawnić w strawie może. Na koniec strawę szczyptą słodyczy, cukrem zwanym, okraś aby w alchemicznym tworze posmak tomatów ujawnić. Strawy skosztować i jeśli ochota najdzie do własnego smaku ziołami doprawić...

...ostatni składnik, cukinię, do strawy wrzucić, moc ognia zabrać i pitrasić,cukimium oporu na zębach sprawiać nie będzie...

...w dobrym zwyczaju pozostaje miejsce poczynań kuchenny posprzątać i do ładu doprowadzić, aby białogłowy za nadto nervum nie trafiło i do diabelskiej mocy nie posłało. Miło gdy kuchcik młody nie tylko o podniebienie, a i ład w izbie zadba...

...na koniec w ceramikę ozdobną, strawy włożyć, sercem z chleba ozdobić, przed obliczem białogłowy stanąć i na ocenę cierpliwie czekać...


21 lipca 2013

...meldunek z ostatnich dni...

...długalaśne i obfocone,
kawa i ciacho mile widziane...
...czwartek...
...autobus znowu się spóźnia, cholery idzie dostać. Rozumiem rok szkolny kiedy ludu kupa, ale teraz w wakacje. Znowu trzeba będzie zapierniczać z motorkiem w dupce i odcinek przystanek-praca pokonać z prędkością światła...

...z przystankowych rozmyślań wyrywa mnie nagły ruch,  to pajączek plecie pajęczynę w miejscu szyby, którą jakiś debil zdemontował koszem robiąc sobie przejście na druga stronę. Pewnie załapał film, po tych wszystkich świństwach jakich żarzył i torował sobie drogę czym popadło i gdzie popadło. Wreszcie kareta podjechała...


...schody, wczłapuje po nich cztery litery i od razu mój wzrok pada na filar, na którym w promieniach słońca wygrzewa skrzydła motyl...


...praca, temat tabu, a wszystko przez ludzi. Mało poetycko, ale trafnie, taki stan rzeczy określił kumpel "pamiętaj som ludzie i ludziska, sufity i parapety". No co, po kilku piwach byliśmy. Bar u Dzidka, to były piękne czasy, ech. Więc o pracy będzie krótko, w pracy zapierdol jest. Ludzi połowę, wymiotło ich jak po biegunce, a jest zapierdol, bo Warszawa takie dyrektywy wydala, że trzeba stworzyć dokumentacje na temat "Co zrobić jak by coś dupło, kiedy pani Krysia z działu X namiętnie czytała Pudelka, Kozaczka czy inną cholerę...". Dopełnieniem dnia oprócz telefonów służbowych są te domowe: od Połówki, że najazd Germańców się szykuje Rodzicielom i trzeba placek dla nich skręcić więc do sklepiszcza trzeba zapuścić się. Od Szwagra, że ma dla mnie fuchę, bo on miał robić, ale się nie wyrobi i czy biorę, to on później do mnie wpadnie jeszcze milion pincet innych rzeczy...

...dom, kuchnia. Generalny przegląd garnków pod hasłem co tam dzisiaj stołówka wydaje. Kotlet, mix z ziemniakiem, marchewką i koperkiem, plus warzywa z patelni szybko dematerializują się. Ekspresowa odprawa Małej Panny Mi, oblukanie malarskiego dzieła dokonanego na nogach remontowanej ławki, szybka rozmowa ze Szwagrem i już naginamy do sklepu i do Teściunia...

...u Teściunia. Auto na jutrzejszą fuchę będzie, szlifnietych dech na ławkę brak, no to dupa. Ogrodowy rytuał czas zacząć...























...dom. Małe sam na sam z komputerem. Chwila dla nieba...




...piątek - dzięki Bogu już weekend...
...organizm mój osiąga chyba kolejny poziom masochizmu budząc mnie o 5:15 z krótkim piernicze dalej nie śpię. Dzięki wielkie...

...przystanek. Pająka brak, albo zwinął namiot i spierniczył z mojej dzielnicy, albo kolejny debil koszem robił przejście....

...autobus. Jedziemy w tempie ślimaczym. Pan Kierowiec ma głęboko w doopie, to że się człek spieszy. Przecież on już w pracy...

...praca. Motyl nadal ładuje baterie w słońcu...

...praca. Fon z domu, że najazd Giermańcow przyspieszony, bo im się plany zmieniły, a der Cousin chciałby się spotkać...

...dom. Ledwo człowiek wszedł, a od progu Mała Panna Mi zarzuciła foch w stylu "wuja gdzie goście". W oczekiwaniu na najazd rodzinny wyskoczyłem jeszcze do skupu, opchnąć, to co po rewolucji piwnicznej się ostało. Z fantów Papcio Złom przyjął tylko jakieś metalowe pierdoły, a na butelki nawet nie spojrzał. Moje zdziwienie skwitował pretensje do Warszawy.
Wreszcie są Giermańce tak na 50% - przybyła tylko część męska, część żeńska szaleje po Polsce. Szkoda. Był tymbarkowy toast....



...podczas rozmowy wypłynął temat pocztówek. Pokazałem kuzynowi kartki jakie w latach osiemdziesiątych przysyłał wuja. Obiecałem mu je wysłać, niech ma pamiątkę po ojcu i wie jak to wtedy było. Jeśli jesteśmy już przy kartkach, to (tadam!!!) otrzymałem pierwszą kartkę w zabawie postcrossing...

...kartka wysłana z Malezji, pokonała trasę 9.281 km, w trzynaście dni...

...wieczór, laba...


...sobota...
...pobudka 3:30. 

...3:55 cicho wszędzie, głucho wszędzie...
Sam nie wiem jak to się stało, ale zostałem wrobiony w szoferowanie autkiem i jeszcze mi się zjeba od Rodziciela dostała, bo mogłem spać do siódmej i dopiero przyjść po auto. Heloł!!! Przecież nikt mnie nie oświecił. Wkurzony łaziłem po stawach i strzelałem w niebo...













...łażenie skutecznie ograniczały chmary komarów drugiej generacji. Cholerstwa wcale nie bzyczą, chyba im Matka Natura w kuprach tłumiki zamontowała...

...Ślesin. Kolejny etap odgruzowywania terenu, Połówka walczy na rabatach...





...jesteśmy tak zmęczeni, że nie możemy usnąć, a to już druga na liczniku... 

...niedziela...
...kolejne zdobycze ogrodowe i dalsza walka z wekami...




...mniejsza waży 2530 g, większa przeszło 7 kg,
brakło skali na wadze...

...dobrze, że jutro poniedziałek. Chociaż w pracy sobie odpocznę...