21 czerwca 2013

...wieje...

...wreszcie jakaś zmiana po piekącym żarze płynącym z nieba. Szkoda, że nie spełniła się żadna z planowanych przez telewizyjne Chmurki pogoda. Oni sobie, a pogoda sobie. Duchota chyba dała się we znaki nawet Bossowi, bo wodę zakupił i puścił nas wszystkich prędzej do domu...

...radości z wcześniejszego urwania się z biurowca nie popsuł nawet fakt gotowania obiadu i przeróbki truskawek. Grunt, że szanowne cztery litery poczuły dom i kolejny żar w domowych kątach :)) ... 

...wreszcie po szaleństwach kuchennych oraz sprzątnięciu chacjendy można było zaliczyć klapajewa. Popatrzeć w niebo, które robiło mnie w konia. Pojawiły się ciemne chmury a za chwilę wylazło słońce. Obejrzeć gift w postaci wazy i na koniec delektować się koktajlem z truskawek...









...a teraz leżę, lecz wcześniej zmyłem z siebie słonego paluszka, i raczę się, po raz kolejny, dżuzgawkowym napojem. Żyć nie umierać...

PS. ...idę Łysego wyłączyć, bo święci prosto w oczy... 




[EDIT]: ...wczoraj mi nie opublikowało... :((