1 czerwca 2013

...Ślesin cz.3...

...łapiemy małe poobiednie elbe. Ciągnie nas na łono natury, więc po chwili, szykujemy się do kolejnego spaceru. Tym razem celem naszej wyprawy jest jezioro Mikorzyńskie, które wita nas zawsze przy wjeździe do Ślesina (trasa od Konina w kierunku Bydgoszczy). Po drodze, no nie byłbym sobą, strzelam do kolejnych roślinek…


...przy wejściu na deptak, na rabatach, kwitnie sporo kwiatów, krzewów i iglaków...






…szybko pstrykam foto, bo z daleka kusi jeden z kilku pomostów usytuowanych nad jeziorem…


...a na jeziorze cisza, pozorna, zero fal, zero życia. Ale czy na pewno. Daleko, czego nie objął aparat, toczy się walka mew z kormoranem. Ile to hałasu, ile podlatywania. W końcu kormoran znudzony mewim wrzaskiem odlatuje. W trzcinach pływają małe rybki, kumkają żaby - ale o czym, to ja nie kumam... 





...na kolejnym z małych pomostów przysiadła mewa. Pstrykam jej foto, zoom na maxa, co zdjęcie to poruszone. Wyjdzie ci dobre foto, to ona odleci. Widzę, że spragniona jest fleszy - rzecze Połówka. Zdjęcie zrobione, mewa odleciał. Ach ta damska solidarność...


...po drugiej stronie jeziora, jak grzyby po deszczu, wyrastają domki letniskowe... 


...niektórzy to mają farta: las, jezioro i własny domek...


...z daleka widać most i przystań dla statków...


...moją uwagę przykuwa pojedynczy mak, który na żwirze próbuje swoich sił. Oby do makówki - szepcze cicho...


...zachwycony czerwienią o mało co nie przegapiłbym innej odmiany maku...


...wprost magiczny...



...i kolejna miła rzecz, to trzcinak przysiadł na trzcinie i urządza koncert. Nie zraża go nawet wiatr, który miota nim w różne strony...  



...jeszcze jedno małe spojrzenie za ptasim śpiewakiem, którego głos niesie chen po falach jeziora...


...i już jesteśmy pod mostem, he he he, i podziwiamy stateczki zacumowane na drugim brzegu jeziora Ślesińskiego...



...kolejna miła niespodzianka, coś załopotało wśród zieleni i ustawiło się do zdjęcia (sikorka modra), pstryk i już na krzewie pusto...

...wspomniana wcześniej plaża, zmieniła się nie do poznania. Nie ma już drzew, nie ma budynku koła rybackiego, jest nowa część parku i kolejny ptasi model (pliszka siwa)...



...plaża też większa, zniknął tatarak i trzciny, nie ma zacumowanych małych łódek rybaków i małego pomostu, tak jakoś pusto...



...to już prawie koniec spaceru. Zmierzamy do starej części parku. Od razu widać różnicę. Tutaj rządzą drzewa i zieleń, a beton to tylko w kostce chodnikowej. Na trawniku rozgrywany jest turniej klipy. Dla mniej wtajemniczonych klipa to niegdyś popularna gra podwórkowa, na ziemi rysuje się koło. Do gry służą dwa kije, jeden długi (ok. 1 m), drugi krótszy (10-15 cm). Gra polega na tym, iż jeden zawodnik wybija większym kijem ten mały (tzw. "klipę") z koła jak najdalej, a inni zawodnicy próbują złapać klipę lub odkopnąć w kierunku koła. Następnie zawodnik, który klipę złapał lub odkopnął stara się wrzucić klipę do koła. Osoba w kole próbuje do tego nie dopuścić. Jeżeli klipa nie wpadła do koła, osoba broniąca ma prawo do trzykrotnego odbicia klipy uderzając ją w zaostrzone końce i wybijając, kiedy podskoczyła do góry. Następnie osoba w kole liczy liczbę kroków od klipy do koła. To są jej punkty. Kto wrzucił klipę do koła, zajmuje miejsce wybijającego. Wygrywa ten, kto jako pierwszy zdobędzie określoną liczbę punktów (źródło: pl.wikipedia.org)...


...nie mogliśmy uwierzyć oczom. Mały rudzielec buszował wśród traw. Ciekawe co on tam robił? Czyżby szukał jeszcze swoich zapasów, czy już robił nowe...


...hyc, hyc, myk, myk i już nie ma małej wiewiórki...


...przy wyjściu z parku króluje neogotycki kościół parafialny pw. Św. Mikołaja z II połowy XIX wieku...



...i wspomniana już wieża kościelna...


...to już koniec dzisiejszego spaceru. Do Ślesina powrócimy jeszcze nie raz tylko trzeba trafić na lepszą pogodę, czeka na nas las, plaża, wodospad...

...zapraszam do części pierwszej i drugiej spaceru...