4 czerwca 2013

...potop, ale nie szwedzki...

...pogoda jaka jest, każdy widzi. Deszcze, gradobicia, podtopienia i powodzie - oto krajobraz ostatnich dni. Czesi i Niemcy dzielnie walczą z powodziami i tylko czekać dnia kiedy i u nas ruszy fala kulminacyjna. Ciekawie to to nie będzie...

...również i nas nie ominęło zalanie. Gdzieś koło godziny jedenastej odebrałem telefon od Połówki z wiadomością, że piwnica zalana. Po małym śledztwie okazało się, że ucierpiały cztery piwniczne pomieszczenia, a winna jest sąsiadka mieszkająca na parterze. Ot, awarię pralki miała, twierdzi, ale szybko posprzątała w łazience. Z oględzin wynika, że woda lała się i lała i to nie jedna awaria była tylko cały cykl awarii. Awantury nie było, ale jakieś małe przepraszam chyba należałoby powiedzieć. Tylko kobiecina nie poczuwa się do winy no bo przecież awarię miała. I tak już od kilku lat, tym razem i nas dosięgło...

...summa summarum już dzisiaj przekopaliśmy się przez część piwnicy i wywaliliśmy sporo przydasiek. Jutro przymusowy urlop i kolejny etap odgruzowania. Znając mnie, burdello pojawi się po kolejnym remoncie. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Podczas sprzątania znalazło się kilka moich zagubionych narzędzi i widokówki Połówki. Normalnie cacka. Jeśli chcecie, to mogę parę zeskanować i zaprezentować, a jest co...

...a o eksperymentalnym placku będzie jutro...


PS. ...meldujcie, co tam u Was. Czy wielka woda Wam nie zagraża?